Savas Patsalidis pisze o Micostagiune Showcase w Timișoarze, Rumunia, 30 stycznia – 3 lutego 2025, w CRITICAL STAGES 31. Tłumaczenie: Anna Kędziorek
Timișoara to wielonarodowe miasto w Rumunii, zamieszkane przez przedstawicieli 21 narodowości i 18 religii, posiadające sześć uniwersytetów i 40 tysięcy studentów. Położona nad rzeką Bega, uważana jest za nieoficjalną stolicę historycznego Banatu, a dziś znana jest jako miasto, w którym rozpoczął się ludowy bunt przeciwko reżimowi Ceaușescu. Odwiedziłem to miasto jako gość przeglądu zorganizowanego przez dwa jego główne teatry: Teatr Niemiecki Teatrul German de Stat Timișoara oraz Teatr Węgierski Teatrul Maghiar de Stat „Csiky Gergely.” Obie instytucje mieszczą się w tym samym budynku, wraz z Operą i Teatrem Narodowym.
Każdy z zespołów ma własną linię artystyczną i repertuar; spektakle grane są odpowiednio w językach niemieckim i węgierskim, z napisami po rumuńsku i angielsku. Teatr Węgierski zatrudnia 28 aktorów etatowych (w tym 6 lalkarzy) i jednego reżysera; Teatr Niemiecki – 26 aktorów etatowych i jednego reżysera. Dla większości aktorów niemiecki lub węgierski to język obcy. Choć teatry dzielą wspólny budynek, rzadko współpracują – ostatni wspólny projekt przed obecnym przeglądem miał miejsce około dekady temu. Tym bardziej Micostagiune Showcase była istotnym wydarzeniem – to pierwsza od lat współpraca tych dwóch scen, prezentująca 7 uznanych spektakli z ostatnich lat, podkreślająca różnorodność, odnowienie więzi między teatrami mniejszości narodowych i wspierająca dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d... More artystyczny między społecznościami.
TEKTONIKA CHMUR
Tectonica Norilor (Cloud Tectonics)
Pierwszy spektakl, który obejrzałem w Teatrze Niemieckim, to sztuka portorykańskiego dramatopisarza José Rivery Cloud Tectonics (1995) – historia miłosna między Celestiną, piękną i tajemniczą 25-latką będącą w ciąży od dwóch lat, a Anibalem, portorykańskim pracownikiem bagażowym, który spotyka ją, gdy łapie autostop w trakcie burzy w Los Angeles. Zabiera ją do swojego domu i zakochuje się w niej, podobnie jak jego brat Nelson, który wkrótce ma wyjechać na wojnę w Bośni.
W domu kochanków czas staje w miejscu, podczas gdy świat zewnętrzny zmienia się i starzeje – z wyjątkiem Celestiny, która nadal pozostaje w ciąży. W ciele bohaterki poetycki realizm Rivery spotyka się z magią rodem z realizmu magicznego w stylu Gabriela Garcíi Márqueza. W wizji reżysera László Bocsárd, Silvia Török stworzyła postać Celestiny jako istotę czarującą i wiecznie dziwną. Anibal (Marc Illich) był realistyczny – pełen pasji i przemiany, ale brakowało mu humoru, być może z powodu trudności w porozumieniu się z dziwnym światem Celestiny. Nelson (Harald Weisz) pozostał bardziej zewnętrzny i jednowymiarowy.
Scenografia autorstwa Józsefa Barthy sugerowała znaczenia wpisane w imiona postaci – Celestina del Sol i Anibal de la Luna, czyli słońce i księżyc – kosmiczne obrazy, które były obecne w przestrzeni i czasie sztuki. Finałowa scena, z kolorowymi przedmiotami unoszącymi się ku niebu, była pięknym obrazem świata bez granic, w którym miłość i poezja triumfują.
Sugerowałbym większy nacisk na surrealizm i abstrakcję, aby lepiej oddać atmosferę inności. Oświetlenie autorstwa Sándora Baumgartnera mogłoby w tym pomóc. Zbyt dosłowne rekwizyty trzymały spektakl przy ziemi i nie pozwalały mu przekształcić się w poetycką rzeczywistość.
Mimo to przedstawienie miało wiele atutów: dobry rytm, spójność i piękne obrazy sceniczne.
Syn
Fiul (Der Sohn / The Son)
Doceniana sztuka Floriana Zellera The Son (2018), choć nieco mniej intensywna niż The Father (2012), to wciąż precyzyjnie napisana historia, pełna emocjonalnych niuansów. Jej największą słabością wydaje się być nieprzekonujące ukazanie choroby syna – trudno uwierzyć w zachowanie zamożnych nowojorczyków w obliczu objawów depresji.
Reżyseria Mădălina Hîncua, przy scenografii autorstwa Răzvana Bordosa (ogromna kanapa pokryta poduszkami), postawiła na psychologiczny realizm, bez eksperymentów. Bülent Özdil jako ojciec – przekonujący, egocentryczny, emocjonalnie niestabilny – zdominował spektakl. Z kolei Yannick Becker jako syn nie oddał w pełni głębi postaci; jego emocje i wahania były niewyraźne.
Postacie kobiece także nie do końca klarowne: matka Anne (Enikő Blénessy) wydaje się troskliwa, ale tego nie okazuje; macocha Sofia (Oana Vidoni) jest otwarcie obojętna. Choć reżyser nie wydobył wszystkich relacyjnych zawiłości, spektakl oddał to, co w pisarstwie Zellera najważniejsze – wzbudzanie silnych emocji.
1978
Teatr Węgierski zaprezentował spektakl-dokument 1978, w reżyserii Słoweńca Tomiego Janežiča, oparty na historiach członków zespołu. Trwający prawie trzy i pół godziny spektakl zajął trzy piętra budynku Politechniki Uniwersytetu w Timișoarze. Celem była dekonstrukcja złożonej podróży w czasie do Rumunii lat 70. – hybryda fikcji i historii o rodzinie żyjącej w czasach Ceaușescu.
Z domowego wnętrza na drugim piętrze (klasa szkolna) widzowie przenoszą się przez wspomnienia do traumatycznych momentów z historii regionu, obejmującej społeczności rumuńskie, słoweńskie i węgierskie. Spektakl przesuwa się w dół – przez piętra – aż do piwnicy, będącej dystopijnym obrazem frontu Isonzo z czasów I wojny światowej. Po drodze pojawia się symboliczne zburzenie „czwartej ściany” teatru. Dominującym kolorem końca tej pionowej podróży jest krwista czerwień. Centralny obraz: ogromny dół kopany przez żołnierzy – ich przyszły grób.
Czarny śnieg, który spada na scenę, zamyka 70-letnią panoramę historii Rumunii, przedstawioną poprzez połączenie hiperrealizmu i estetyki postmodernizmu. Mimo zalet – aktorskiej energii, transformacji i bezpośredniego kontaktu z widzem – spektakl miejscami przeładowany był nadmiarem informacji historycznych, co utrudniało odbiór. Paradoksalnie, im więcej oferowano, tym mniej zapadało w pamięć. Antyczna maksyma „Nic w nadmiarze” i modernistyczne „Mniej znaczy więcej” zostały zastąpione postmodernistycznym „Mniej to nuda.”
Szkoda, bo byłaby to w przeciwnym razie ambitna, wymagająca i wciągająca propozycja teatralna.
Zakończenie
Ze względu na ograniczoną objętość nie mogę opisać wszystkich przedstawień, np. Smoka (Dragonul) w reżyserii urodzonego w Rosji, a mieszkającego w USA reżysera Yuri’ego Kordonsky’ego, który doskonale włączył wideo do przedstawienia.
Podsumowanie
Wszystkie przedstawienia dostarczyły mi cennych spostrzeżeń, szczególnie dzięki swojej językowej różnorodności i performatywnym rozwiązaniom. Każdy spektakl był formą ćwiczenia – dialogiem języków (i stylów), w którym często splatały się 3–4 języki jednocześnie. Taka różnorodność w ramach jednego projektu artystycznego to prawdziwa rzadkość i warto ją pielęgnować.
[Na zdj.: Budynek, w którym mieszczą się Teatr Niemiecki i Teatr Węgierski. Foto: Wikipedia]
