Nie jest to myśl nowa, można by sypać cytatami poświadczającymi plagiatowość naszego życia, wtórność, dowody, że wszystko już było, jak „rzekł Ben Akiba, a gdy nie było, śniło się chyba”, jak z lubością powtarzała za Gałczyńskim Olga Lipińska w swoim Kabareciku. Na tym poniekąd polega stosunkowo niedawno odkryte zjawisko kryptomnezji, którym zafascynował się m.in. Carl Jung. Polega ona na tym, że coś, co uważamy za myśl czy ideę nową, wcale nowością nie jest, ale przypomnieniem czegoś, co dawno temu widzieliśmy, słyszeliśmy, a teraz uważamy za swój oryginalny wynalazek. Ofiarą kryptomnezji pada Autor (Oskar Hamerski) w sztuce „Zaćmienie w dwóch aktach”, kiedy zdaje sobie sprawę, że wszystko, co napisał, a sądził, że jest jego własnym dokonaniem, jest plagiatem, w dodatku nieświadomym. Trudno nie dostrzec powinowactwa tego odkrycia z błyskotliwym opowiadaniem Jorge Borgesa, „Pierre Menard, autor Don Kichota”, którego bohater pisze swoją wersję dzieła Cervantesa. Kiedy okazuje się, że jest tożsame co do litery z pierwowzorem, Borges przekonuje, że to dzieło odkrywcze i nowe.
Cóż, mózg płata nam figle, a kryptomnezji doznaje prawie każdy, bodaj częściej artyści, aktorzy i autorzy, wciąż wciągani w pułapkę fikcji, przekonani, że robią, piszą coś pierwszy raz, a tymczasem wyłamują otwarte drzwi. O tym traktuje wspomniana sztuka Pablo Remóna, autora w Hiszpanii cenionego, u nas jeszcze nieodkrytego przez teatr.
Grzegorz Małecki w spektaklu na deskach Studia Teatru Narodowego dowodzi, że to autor wart grzechu – świetnie napisany tekst, gęsty od nawiązań do literatury („Trzy siostry”, Sarah Kane, „Czarodziej z krainy Oz”) oferuje aktorom w jednym spektaklu przygodę zderzenia z wieloma postaciami i szachowymi posunięciami między nimi, odsłaniając migotliwy świat fikcji, zmyślenia, snu i prawdy codzienności. Autor, a za nim reżyser, z wyczuciem mieszają tony blagi i powagi, czułości i drwiny, dzięki czemu tekst skrzy się od napięć, a wartka akcja(łac. actio = działanie) ciąg zdarzeń w utworze dramatyc... More nie pozwala widzom na chwilę nieuwagi. Aktorzy czują się w tym świecie przebieranek i masek znakomicie, jak u siebie, bo przecież to teatr na przyspieszeniu. Wszyscy mają tu swoje wyśmienite solówki: Justyna Kowalska jako zdesperowana bohaterka sztuki Sarah Kane, Anna Lobedan jako domniemana laureatka najważniejszej hiszpańskiej nagrody filmowej, Oskar Hamerski jako gotowy na wszystko producent filmowy i Mateusz Rusin jako reżyser komercyjnych filmów, który postanawia odmienić swoje życie. To tylko kilka z brawurowych wcieleń w postaci z klasyki i codzienności aktorskiej, których ożywienie prowadzi do ozdrowieńczej konkluzji, że warto jednak trzymać dystans. Także do siebie. I do prestidigitatorstwa na scenie, które trzeba umieć w porę przerwać, jak w tym ozdrowieńczym jak świeży łyk powietrza przedstawieniu.
Tomasz Miłkowski
Zaćmienie w dwóch aktach Pablo Remóna, tłum. Pauliny Eryki Masy, reż. Grzegorz Małecki, scenografia Martyna Kander, muz. Michał Lamża, ruch Jarosław Staniek, światło Paulina Góral, wideo Jagoda Chałcińska, Scena Studio Teatru Narodowego, premiera 13 czerwca 2023.
[Fot. Maciej Landsberg, koncepcja: Elipsy, Teatr Narodowy]
