Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Urodzić księżyc w pełni

Hania Wittstock o premierze spektaklu „Czarna ręka, zsiadłe mleko” w Horzycy:

Krzysztof Rekowski, reżyser najnowszej premiery w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu „Czarna ręka, zsiadłe mleko” podjął się trudnego wyzwania, adaptacji opowiadań Katarzyny Szaulińskiej ze zbioru pod tym samym tytułem. Wydawałoby się, że opowiadań zupełnie nie teatralnych, a jednocześnie niezwykle działających na wyobraźnię. Historii przekraczających granice pomiędzy tym, co przyjęte jako norma, a tym, co jawi się jako osobliwe, dziwaczne, czy nienormalne.

Na scenie pojawia się chłopak, który urodził się z czarną ręką, kobieta, która w chorobie zsiada się jak mleko, ksiądz, któremu zakwitają genitalia, czy kobieta rodząca księżyc i inna niezdolna zobaczyć twarzy swojego dziecka. Wszystkich tych bohaterów łączy wyjątkowa wrażliwość, ale też jakaś forma wyautowania, bycia na marginesie, a co za tym idzie, samotność. Toną w tej samotności ze swoimi defektami ciała, ale przede wszystkim duszy, rozpaczliwie szukając ukojenia w innym człowieku, zwykle także pokaleczonym. Losy tych postaci zanurzone są w świecie realizmu magicznego, w którym otwiera się przestrzeń czwartego, a nawet piątego wymiaru, gdzie wydarzyć się może więcej, dużo więcej i dziwniej. Gdzie mogą zmaterializować się lęki i rojenia, gdzie to, co wstydliwe, wyparte przybiera realny kształt i może się w końcu wyrazić, inicjując przemianę bohaterów.

Jednocześnie każda z tych historii to odsłona jakiegoś problemu tlącego się w społeczeństwie, czasem nazwanego, innym razem chowanego pod dywan poprawności lub spychanego na margines, racjonalizowanego. Tu te tematy ujęte są w metaforę, w surrealistyczny obrazek, czy bizarny splot okoliczności. Czarna ręka w białym ciele, która finalnie okazuje się pokłosiem odwróconej telegonii, woła o rasizmie, ale też o defekcie fizycznym, który stygmatyzuje. Storczyk na księżych genitaliach mówi o seksualnym tabu w kręgach kościelnych, ale i wewnętrznym konflikcie między wiarą a tym, co niesie rzeczywistość. Pojawiają się też sceny pochylające się nad procesem umierania ciała i relacji rodzinnych, depresją poporodową i macierzyństwem z trudnym, nadwrażliwym dzieckiem. Dzieckiem, które jest jak Księżyc w pełni, odległy, nabrzmiały emocjami, rozpoznany tylko w połowie, z ciemną, zaskakująco brutalną stroną.

Krzysztof Rekowski swoją inscenizację sytuuje w gabinecie lekarskim. Minimalistyczna scenografia Anity Burdzińskiej-Bojarskiej tylko z pozoru buduje zamknięty świat pokoju medycznego, dzięki projekcjom Emilii Sadowskiej przestrzeń ta ożywa, poszerza się, a chwilami kurczy. Podąża za opowieściami bohaterów, zmienia się w nocny berliński klub, w plażę, w survivalowy obóz, by finalnie powrócić w przestrzeń izby przyjęć. Przewodniczką po tym świecie jest postać Lekarki, którą gra Mirosława Sobik, pełni ona funkcję zdystansowanej przewodniczki po emocjonalnej mapie swoich pacjentów. Jest tam między innymi Matka Adama, w tej roli Małgorzata Abramowicz, która nadaje swojej umierającej postaci tyle delikatności, że cała staje się gładka jak krem, jak zsiadłe mleko, przyjmuje umieranie ciała z czułością, z lekkością pląsając ku ostatecznej przemianie. Jest też przepełniony wstydem Ksiądz Michał, który w kreacji Arkadiusza Walesiaka jest zanurzony pomiędzy tym, co śmieszne, a co tragiczne, i w niezwykle przejmującym monologu uzewnętrznia konflikt bohatera, wiarę i bezsilność.

Każda z tych mikropowieści wykracza poza wymiar indywidualnego losu postaci, staje się w spektaklu nośnikiem czegoś niewygodnego, upokarzającego, jakiejś choroby duszy, którą udaje się nazwać, ale na którą trudno znaleźć lek w nurcie konwencjonalnej medycyny. Przestawienie otwiera przestrzeń, by spojrzeć na te wyparte wątki z czułością. Pozornie może się wydawać, że te opowiedziane historie, to spojrzenie z perspektywy przypadków marginesu, pojedynczych epizodów. Nic bardziej mylnego. „Czarna ręka, zsiadłe mleko” jest próbą opowiedzenia o jedności ducha i materii, o wielowymiarowości i złożoności człowieka, czyli każdego z nas. O tym, jak myśli i emocje są realnymi, choć pozazmysłowymi bytami. I może to subiektywne odczytanie, choć bardzo w duchu historii, które ożyły na toruńskiej scenie.

Hania Wittstock

Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

„Czarna ręka, zsiadłe mleko” Katarzyna Szaulińska

Scenariusz, reżyseria, reżyseria świateł: Krzysztof Rekowski

Scenografia i kostiumy: Anita Burdzińska-Bojarska

Muzyka: Sławomir Kupczak

Projekcje video: Emilia Sadowska

Choreografia: Katarzyna Chmielewska

Występują: Małgorzata Abramowicz, Julia Sobiesiak-Borucka, Mirosława Sobik, Arkadiusz Walesiak, Przemysław Chojęta, Grzegorz Wiśniewski, Anna Bieżyńska (gościnnie), Kamil Żebrowski (gościnnie)

Premiera 25 kwietnia 2025 roku

[Foto: Piotr Nykowski]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.