Odszedł Leszek Mądzik. Niezwykły artysta, humanista, człowiek teatru, który uczył nas wrażliwości na piękno. Ten, który częściej pytał niż udzielał gotowych odpowiedzi. Spektaklami Sceny Plastycznej KUL otwierał nas na Boga i drugiego człowieka ze swoimi słabościami i wątpliwościami. Obserwowałem Jego występy zagraniczne, prowadziłem spotkania. Widziałem jakim mirem cieszył się wśród ludzi teatru. Cudzoziemcy mówili o nim Mr. Magic. Byłem dumny, że przed laty przyjął moje zaproszenie do przygotowania kolejnej edycji Wystawy „W stronę Schulza” w Muzeum Narodowe w Kielcach . Jak sam przyznał, to otworzyło go na Brunona Schulza, o którym potem zrobił spektakl. Zachęcał mnie bardzo do odwidzenia swej retrospektywy w Muzeum Śląskim. Umawialiśmy się, że pojadę tam na początku Wielkiego Tygodnia i potraktuję jako rodzaj rekolekcji. Kilkanaście dni temu, kiedy rozmawialiśmy miałem wrażenie, że już jest bardzo słaby. Nie tracił jednak nadziei, że zdąży zainscenizować „Requiem” Mozarta..Teraz już na pewno będzie mógł, a na premierze pojawi się sam kompozytor…
Jan Bończa Szabłowski
