Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Światy obce sobie w lustrze skrzywionym

W przestrzeni scenicznej udającej szwajcarską knajpkę ścierają się dwa obarczone wiekiem i doświadczeniem polskie światopoglądy. Od zagadnienia śmierci po trunek w szklance – pisze Andrzej Piątek o spektaklu „Kontrakt” Sławomira Mrożka, w reż. Sławomira Gaudyna w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.

Mężczyzna w wieku szlachetnym i mężczyzna w wieku dalekim do szlachetnego dziwnie aktualnie prowadzą tę dysputę w aurze ponadczasowej groteski i paradoksu.

Magnus i Moris – Piotr Napieraj i Stanisław Twaróg, toczą ten słowny bój z humorem, choć przenikliwie boleśnie, stwarzając w siedzących na widowni słuszny niepokój, czy to nie chodzi tu o ich osobiste lęki, urazy, kompleksy, niezabliźnione rany, wzajemne, nieuzasadnione niczym pretensje?

Spektakl Gaudyna za sprawą takiej narracji i odpowiedniej formy scenicznej w miarę oglądania staje się wciągającą wysokiej próby intelektualną rozmową, która dowodzi, że o tym co teraz i dzisiaj, można nadal mówić językiem Mrożka boleśnie, zjadliwie, z dystansem do tego co szarpie polskie wnętrza i mówić to piękną, klarowną polszczyzną.

Tę pełną paradoksów rozmowę – o starym, szlachetnym, odchodzącym świecie i świecie nowym, bezczelnie rozpychającym się łokciami, znieczulonym na prawa boskie i ludzkie – prowadzą z sobą człowiek stary i młody.

Magnus – Piotra Napieraja, stały bywalec knajpki, to niegdyś wzięty autor komedii, dziś zszargany życiem, żyjący na jego poboczu, nadal przekonany o swojej wyjątkowości.

Młody kelner Moris – Stanisława Twaroga, bierze życie za twarz, bez skrupułów, i podając się za mieszkańca małej wyspy, w istocie jest z Polski, jak pisze Mrożek, przekornie i złośliwie: „Kraju na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu”.

Magnus, to bankrut, z kończącym się kapitałem. Moris, kipiący energią, pragmatyczny do bólu, ma w sobie wzięte skądś i zakorzenione gdzieś poczucie moralności.

Widzowie nie wątpią, z którym z nich bardziej kojarzy się przyszłość świata.

To spotkanie w restauracyjce hotelu „Residance”, której wnętrze gustownie wymyśla i aranżuje scenografka Weronika Krupa – ostoi zastanego świata, gdzie jeszcze liczą się elegancja i dyskrecja – umożliwia konfrontację mentalną przedstawicielom dwóch pokoleń, z inną skalą doświadczeń, pochodzeniem i aspiracjami. Efekt jest smutny, choć słyszymy w tle zabawne powiedzonka i widzimy pomysły sytuacyjne podane błyskotliwie i dowcipnie.

Magnus, nie umie żyć w skromniejszych warunkach, liczył, że umrze, zanim zostanie bez pieniędzy, gdy stało się inaczej, nie ma odwagi popełnić samobójstwa i prosi Morisa by zabił go szybko i bezboleśnie, w zamian za niewielkie pieniądze z resztki kapitału. Czy jednak do tego dojdzie?

Gaudyn przez cały czas spreparowanym na współczesność Mrożkiem trzyma widzów w napięciu.

Napieraj gra Magnusa wytwornie i stylowo, z wyczuciem na groteskowe paradoksy, dbałością o detale, w zgodzie z kpiarskim klimatem Mrożka. Ma w sobie spokój racji odchodzącego świata, delikatne i taktowne poczucie wyższości wobec młodego adwersarza. Jest też w granej przez niego postaci lęk, bojaźń i strach przed utratą rangi dotychczasowej egzystencji i własnej godności. W świecie ułożonym, który pomniejsza się i zanika.

Z partnerowania Napierajowi pierwszorzędnie wywiązuje się Twaróg – grany przez niego Moris jest w pierwszym wrażeniu tajemniczy, przy bliższym poznaniu niepokojący, przy jeszcze bliższym okazuje się być demonem przenikliwie czujnym. Po czym pod koniec przedstawienia jest na powrót zwyczajnym chłopakiem „z dalekiego kraju” i „na wschód od Zachodu, na zachód od Wschodu”.

Warto zobaczyć i posłuchać jak Napieraj z Twarogiem rozgrywają tę partię słownych szachów. Może bardziej o godność swych postaci, niż samo życie w świecie odchodzącym i nadchodzącym. Ta pełna zaskoczeń gra, w sumie i wbrew pozorom nikogo nie upokarza.

Widzowie łapią oddech, kiedy kilkakrotnie na zasadzie klimatycznego przerywnika wchodzi na scenę Aniela Kowalska z piosenkami francuskimi i pianistą Tomaszem Jachymem.

Ten zabieg, optymistycznie nam sugeruje, że oba światy, odchodzący i przychodzący, jest w stanie połączyć tylko piękno. Paradoksalnie, z odchodzącego świata.

Andrzej Piątek

N/z Stanisław Twaróg – Moris i Piotr Napieraj – Magnus.

Fot. Wiktoria Cieśla

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.