„Niepokój przychodzi o zmierzchu” w reż. Małgorzaty Wdowik we Wrocławskim Teatrze Pantomimy. Pisze Michał Centkowski w „Przeglądzie”.
Małgorzata Wdowik wraz z zespołem Wrocławskiego Teatru Pantomimy przenosi widzów do dziwnej, niepokojącej, na poty mitycznej krainy, którą staje się tu holenderska wieś. W świecie powieści Rijnevelda życie i śmierć, nie tylko ludzkie, sąsiadują ze sobą. Wdowik w ślad za autorem snuje opowieść o tragicznej śmierci dziecka, która na zawsze zmienia życie pozostałych członków rodziny. Rodzeństwo Jas, Obbe i Hanna – świetne trio Agnieszka Dziewa, Jakub Pewiński i Karolina Paczkowska – musi radzić sobie nie tylko z żałobą, bólem i lękiem, pogłębiającą się depresją rodziców, ale i z własnym dojrzewaniem. Mieszkańcy tej mrocznej krainy nieustannie żyją w cieniu śmierci. Zwierzęta gospodarskie, ludzie – wszyscy podlegają tym samym absurdalnym, niemożliwym do zrozumienia regułom. Rzeczywistość oglądana z perspektywy nastoletniej bohaterki jest w gruncie rzeczy przerażająca. Monumentalna powieść, choć w adaptacji Roberta Bolesty zredukowana do kilkunastu zaledwie zdań, znajduje na scenie efektowny, bardzo zmysłowy teatralny ekwiwalent. Przede wszystkim za sprawą dobrego zespołowego aktorstwa, intrygującej ścieżki dźwiękowej oraz sugestywnej choreografii(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... More.
fot. Natalia Kabanow / mat. teatru