„Don Kichot” Miguela de Cervantesa w reż. Jakuba Roszkowskiego w Teatrze Śląskim im. S. Wyspiańskiego w Katowicach. Pisze Michał Centkowski w „Przeglądzie”.
Jakub Roszkowski znalazł interesujący klucz do Don Kichota. Uczynił go opowieścią o schorowanym, uwięzionym na oddziale geriatrycznym człowieku, którego świat ominął, odrzucił, on zaś chroni się przed tym światem w rozchwianej wyobraźni. Niestety, nie udaje się twórcom przeprowadzić tej myśli w tekście, a co za tym idzie, w przedstawieniu.
Przed wejściem na Scenę Kameralną Teatru Śląskiego, zamienioną za sprawą sugestywnej scenografii w oddział szpitalny, widzowie dostają białe kitle. Odgrywamy grupę stażystów badającą wraz z Profesorem (Wiesław Sławik) przypadek 62-letniego mężczyzny (Grzegorz Przybył). Przyglądamy się rutynowym czynnościom: odwiedzinom zdystansowanej córki, brzydzącej się starością i zniedołężnieniem ojca (Aleksandra Przybył), rozmowom z ekscentrycznym sąsiadem z sali (Marcin Gaweł), wydawaniu lekarstw.
Nagle rzeczywistość załamuje się i zmienia w szaleńczą eskapadę, w której uczestniczą wszystkie postacii, a która kończy się śmiercią „błędnego rycerza”. Nie wiemy właściwie, co ją uruchamia, co sprawia, że obojętna i zdystansowana dotąd córka nagle decyduje się uczestniczyć w tej „grze”, podobnie jak cały personel szpitala.
Przedstawienie, choć wizualnie zgrabne i w kilku momentach poruszające, ostatecznie przypomina dramaturgicznie niedopracowaną etiudę, zaledwie szkic.
fot. Przemysław Jendroska/mat. teatru
Tytuł oryginalny
Wielka ucieczka
Źródło:
„Przegląd” nr 10
Autor:
Data publikacji oryginału:
04.03.2024
