W Teatrze BoTak w Rzeszowie cieszy się niesłabnącym powodzeniem komedia „Szczęściarze”, podana w sosie lekkostrawnym, lekko pikantnym, o perypetiach współczesnego małżeństwa i jego przyjaciół.
W sumie, to delikatna kpina z naszych sąsiadów żyjących zaraz za ścianą i co oczywiste, z nas samych, do czego (rzecz jasna!) przyznajemy się niechętnie.
Na scenie mamy lśniące, komediowe aktorstwo Marioli Łabno – Flaumenmhaft, Marka Kępińskiego, Mateusza Marczydły i Kacpra Pilcha, którzy dynamicznie wcielają się w postacie Niuńci, Bola, sąsiada Aniołka i księdza Stefana. Napisane czytelnie przez autora sztuki Tadeusza Kutę i cały czas trwania przedstawienia, prowadzone przez reżysera Marka Kępińskiego, w błyskotliwym tempie.
Kuta osadza swych bohaterów gdzieś we współczesnej Polsce, raczej miejskiej. Małżeństwo Bolo i Niuńcia, żyją w miarę spokojnie i w trybie ustalonym. Ich życie przewraca się do góry nogami, kiedy Bolo staje się emerytem i spada na nich lawina szczęścia – nieszczęścia. (Jakiego, trzeba zobaczyć). Nie mogąc sobie poradzić z tym, małżonkowie szukają wsparcia przyjaciela domu, księdza Stefana, który w pobliżu buduje kościół. Jak to bywa, każdy z chwilowego czyjegoś powodzenia, chce coś uszczknąć dla siebie – nie tylko ksiądz Stefan, ale także sąsiad Aniołek i sam biskup nawet! (Co uszczknąć, i z czego? To trzeba też zobaczyć samemu).
Na scenie skrzy się od dowcipnych dialogów i należy pilnie obserwować szybko postępujące po sobie sytuacje, chcąc nadążyć za niespodziewanymi zwrotami akcji. Ta biegnie równie wartko, a w zmieniających się w kosmicznym tempie obrazach, brylują postacie, nasycone niesamowitą energią.
W sumie relaks, ale wymagający niemałej koncentracji. Wtedy tylko odkryjemy drugie dno tej zabawy – skojarzenia z bliskimi nam realiami i naszą często naiwnością.
Andrzej Piątek
N/z od lewej Mateusz Marczydło, Mariola Łabno – Flaumenmhaft, Kacper Pilch i Marek Kępiński.
Archiwum Teatru BoTak w Rzeszowie
