Człowiek słowa, człowiek teatru.
Wybitna intelektualistka, teoretyczka literatury i szanowana Pani profesor.
Jako dramatopisarka, wydawana na całym świecie, puszcza do nas oko. Jest perskie, zielone, albo niebieskie. To może być również oczko w rajstopie.
Dramaty Burzyńskiej, tak odmienne od jej wybitnych prac z teorii literatury, są zjawiskiem samym w sobie.
Niedawno zostały wydane [„Wywoływacz lawin”, ADiT].
Mnie przypadł zaszczyt napisania do tego tomu tzw. blurba.
Dramaty Anny Burzyńskiej czyta się jak najlepszą literaturę. W teatrze zwraca się jednak uwagę na aktorstwo, zamysł inscenizacyjny czy scenograficzny. Prywatna lektura sztuk teatralnych jest przeżyciem innego rodzaju, oznacza przede wszystkim kontakt z wyobraźnią, ale i docenienie kunsztu zapisu. Tak jest w tym przypadku. Dramaty Anny Burzyńskiej to poważne tematy nicowane humorem najwyższej próby. Sztuki o zamknięciu rozumianym zarówno dosłownie, jak i metaforycznie, oznaczającym izolację od tego, co naprawdę w życiu ważne. Nic dziwnego, że pomieszczone w tomie sztuki zostały przetłumaczone na wiele języków, są z powodzeniem grane w Polsce, Europie, ale także w najbardziej egzotycznych krajach świata. „Wolę gwizdać” – mówi Pianista w „Akompaniatorze”. Wyjątkowość Burzyńskiej to właśnie sztuka gwizdania: Schuberta, Brahmsa, ale i języka ulicy. Słuch absolutny, słuch doskonały. Słuch na sens.
Łukasz Maciejewski
Człowiek słowa, człowiek teatru.
Wybitna intelektualistka, teoretyczka literatury i szanowana Pani profesor.
Jako dramatopisarka, wydawana na całym świecie, puszcza do nas oko. Jest perskie, zielone, albo niebieskie. To może być również oczko w rajstopie.
Dramaty Burzyńskiej, tak odmienne od jej wybitnych prac z teorii literatury, są zjawiskiem samym w sobie.
Niedawno zostały wydane [„Wywoływacz lawin”, ADiT].
Mnie przypadł zaszczyt napisania do tego tomu tzw. blurba.
Dramaty Anny Burzyńskiej czyta się jak najlepszą literaturę. W teatrze zwraca się jednak uwagę na aktorstwo, zamysł inscenizacyjny czy scenograficzny. Prywatna lektura sztuk teatralnych jest przeżyciem innego rodzaju, oznacza przede wszystkim kontakt z wyobraźnią, ale i docenienie kunsztu zapisu. Tak jest w tym przypadku. Dramaty Anny Burzyńskiej to poważne tematy nicowane humorem najwyższej próby. Sztuki o zamknięciu rozumianym zarówno dosłownie, jak i metaforycznie, oznaczającym izolację od tego, co naprawdę w życiu ważne. Nic dziwnego, że pomieszczone w tomie sztuki zostały przetłumaczone na wiele języków, są z powodzeniem grane w Polsce, Europie, ale także w najbardziej egzotycznych krajach świata. „Wolę gwizdać” – mówi Pianista w „Akompaniatorze”. Wyjątkowość Burzyńskiej to właśnie sztuka gwizdania: Schuberta, Brahmsa, ale i języka ulicy. Słuch absolutny, słuch doskonały. Słuch na sens.
Łukasz Maciejewski
