Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Szkoła gustu: Fantazja, czyli teatr

W nieco zmienionej obsadzie – bo nadal na scenie są obecni: Maria Maj, Dobromir Dymecki, Rafał Maćkowiak, Zofia Wichłacz i Adam Woronowicz, ale Agatę Buzek zastąpiła Agnieszka Roszkowska – wróciła na scenę TR Warszawa „Fantazja” Anny Karasińskiej. Bez fanfar, ale cudownie odświeżająco.

Spektakl utrzymany jest w charakterystycznej dla tej młodej reżyserki skromnej, minimalistycznej poetyce, którą Karasińska zainaugurowała na deskach TR porywającym debiutem reżyserskim „Ewelina płacze”. Rzecz bowiem pozbawiona dekoracji, z wątłym udziałem muzyki i światła, opiera się na krótkich aktorskich etiudach na zadany temat. Temat zadaje sama reżyserka, która niewidoczna dla widzów, ale dostrzegana przez aktorów na balkonie, wydaje krótkie dyspozycje w rodzaju: „Dobromir gra niedźwiedzia” albo „Majka gra kota, który napił się mleka” i temu podobne.

Kiedy wskazana aktorka/aktor pokazuje stan rzeczy, niekoniecznie dosłownie odpowiadający wyobrażeniu, pozostali wykonawcy wpatrują się intensywnie w to wykonanie – czasem dochodzi do „przeciążenia”, czyli wzajemnego ugotowania, chociaż artyści bardzo się wystrzegają, aby nie rozśmieszać się i nie bawić lepiej niż publiczność. Zresztą publiczność bawi się świetnie, idealnie reaguje na wszystkie niuanse, można powiedzieć: im mniej aktorka/aktor pokazują, tym więcej odnajdują. Rzecz polega na uruchamianiu wyobraźni widza, na mikro-impulsach.

Prawdziwą furorę robi Woronowicz, który wstydzi się tańczyć podczas piosenki, którą lubi, i Dymecki, który się nie wstydzi się i tańczy. Zdarzają się momenty całkiem serio, kiedy śmiech zamiera – na przykład, kiedy Zofia Wichłacz gra dziewczynę, która zdobyła mistrzostwo w pożegnaniach i stoi u progu kariery. Nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o ostateczne pożegnania. Karasińska wraz z aktorami uwodzi nas nielicho, pokazując tak naprawdę na czym polega teatr. Niby to wiemy, ale kiedy możemy do woli, bez lęku i bez obciążenia naprzyglądać się aktorom demonstrującym rozmaite stany emocjonalne, przypomina się „Mimika” Bogusławskiego i całe tony warsztatowych porad, jak aktor powinien zachowywać się na scenie i kiedy z tego wszystkiego powstaje teatr.

Na koniec wszyscy aktorzy już nikogo nie grają, tylko stają się sobą. I wtedy teatr znika, i kończy się przedstawienie.

To ważna nauka dla współczesnych rewolucjonistów teatru, którzy chcą na scenie pokazywać „prywatnego” aktora. A przecież prywatnie można się spotkać z aktorem w pubie albo u cioci.

Tomasz Miłkowski

[Fot. Magda Hueckel/ TR Warszawa]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.