Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Kabaret Starszych Panów?

Kabaret” John Kandera, Freda Ebba, Joe Masteroffa w reż. Małgorzaty Warsickiej w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Pisze Michał Centkowski w „Przeglądzie”.

Właściwie trudno zepsuć taki tytuł. Znakomita muzyka, kultowe songi, dekadencki klimat Berlina, burzliwe tło polityczne. A jednak reżyserce Małgorzacie Warsickiej wyraźnie zabrakło pomysłu – z góry skazane na niepowodzenie kopiowanie filmu w teatrze trudno bowiem uznać za interpretację. Przez dwie i pół godziny niezbyt przekonujące postacie serwują widzom siermiężne love story. Pierwsza część dłuży się, w drugiej następuje szybka apokalipsa. Findesieclową dekadencję Berlina reprezentuje jeden groteskowo przerysowany bohater w damskich ciuchach. W finale zaś postacie krążą nerwowo, z groźnymi minami wypowiadając urywki zdań. Miał być bal na „Titanicu”, wyszedł zgrzebny teatr sprzed lat. Najmocniejszym punktem bielskiego spektaklu jest duet konferansjerów w wykonaniu Marty Gzowskiej-Sawickiej i Adama Myrczka, zwłaszcza w numerze „Money, money”. Z kolei Grzegorz Margas w roli Cliffa Bradshawa jest, oględnie mówiąc, wokalno-aktorską pomyłką. Filmowy „Kabaret” chwytał za gardło. Ten, poza kilkoma scenami, zwyczajnie nuży.

Źródło:

„Przegląd” nr 44

Autor:

Michał Centkowski

[fot. Dorota Koperska/mat. teatru]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.