Zawsze był aktorem, znanym, cenionym i lubianym przez widzów. Wielu z nich zapewne pamięta do dziś jego role w filmach „Sól ziemi czarnej”, „Brzezina”, „Perła w koronie” czy „Seksmisja”. Teraz Olgierd Łukaszewicz bardzo intensywnie zajmuje się zupełnie czym innym. Rozmawia o tym z Ewą Sośnicką -Wojciechowską
– Przyjechał Pan do Warszawy ze Śląska dawno temu, czyli w 1970 roku. Jak Pan postrzegał wtedy nasze miasto ?
Warszawa wydawała mi się wówczas brzydka. Ale po jakimś czasie pomyślałem sobie: „zrób coś dla tego miasta i wtedy może je polubisz”. I tak zacząłem inicjować lub brać udział w różnych wydarzeniach ważnych dla Warszawy. Wyliczać można by długo, ale np. gdy teraz przechodzę koło pomnika Juliusza Słowackiego, to mówię mu „Cześć!”, bowiem w 2001 r. stworzyłem misterium teatralne ku jego czci w dniu odsłonięcia pomnika poety. Wcześniej byłem mistrzem ceremonii przenoszenia Syrenki Warszawskiej na Rynek Starego Miasta i wpadłem na pomysł, że posłużę się tu porzekadłem, które usłyszałem od ojca. A mawiał, że jeśli jakieś zwierzątko w lesie za bardzo rozrabia, to należy mu nasypać soli na ogon. No więc wręczyłem pani Irenie Santor i Pawłowi Piskorskiemu (ówczesnemu prezydentowi Warszawy) solniczkę, ogon Syrenki został posolony – ma stać i się nie ruszać.
– Odpukać w niemalowane – stoi. Wprawdzie już tylko replika, bo do oryginału znów dobrali się wandale i w rezultacie trafił do muzeum… A kiedy zajął się Pan postacią i twórczością Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego?
W 2003 r. Wpadła mi wtedy w ręce książka profesora Benona Dymka Wojciech Bogumił Jastrzębowski (1799–1882): botanik, wizjoner zjednoczonej Europy. Jej bohater, artylerzysta z Powstania Listopadowego, w 1831 r., pierwszego maja wręczył Sekretarzowi Królewskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk rękopis projektu „Konstytucji dla Europy”. Treść tego dzieła wprawiła mnie w zdumienie, a następnie zachwyt. Wiele punktów owej konstytucji okazało się bardzo aktualnych, bardzo zbliżonych do założeń obecnej Unii Europejskiej. Dlatego w roku 2017 założyłem Fundację im. W. Jastrzębowskiego „My Obywatele Unii Europejskiej”. Wcześniej byłem przekonany, że chcąc działać na rzecz integracji obywateli z UE będę współpracować z wieloma podobnymi instytucjami w Polsce. Tymczasem okazało się, że jedyny Urząd Integracji Europejskiej został zamknięty tuż po naszym wstąpieniu do Unii.
– Czego Pan dokonał przez te prawie 20 lat obcowania z ideą Jastrzębowskiego ?
Rozmawiając z miesięcznikiem STOLICA chciałbym namówić redakcję do pomocy w wykreowania symbolu zakotwiczenia Polski w zjednoczonej pokojowej Europie. Najlepiej to wyraża Uchwała Senatu z 18 czerwca 2020 r. Dzięki tej uchwale Sejmik województwa mazowieckiego z kolei uchwalił, że rok 2021 będzie (i był) rokiem W.B. Jastrzębowskiego. Udało się nam zainteresować tym tematem inne dzielnice Warszawy związane z działalnością Jastrzębowskiego, ponieważ był on nie tylko prekursorem myśli o integracji europejskiej, ale naukowcem, wynalazcą, przyrodnikiem i pedagogiem z wielkim dorobkiem. Na Marymoncie wykładał w Instytucie Agronomiczno-Leśnym, a także zakładał ogród botaniczny. Zwróciliśmy się do samorządu Żoliborza i ten również podjął uchwałę, podobnie jak radni dzielnicy Ursynów (mają tam ulicę imienia Jastrzębowskiego) czy Pragi Płd. We wszystkich tych uchwałach motywem przewodnim było stwierdzenie, że profetyczny projekt Jastrzębowskiego jest dowodem na to, iż marzenie Polaków o wspólnej Europie tkwiło w nas od dawna.
– Ale nie mieliśmy warunków geopolitycznych, ażeby w jakikolwiek sposób zrealizować te marzenia. Wydawały się utopijne…
Jesteśmy pierwszym pokoleniem od czasów Powstania Listopadowego, które tak szeroko i intensywnie zaczęło dyskutować o zjednoczonej Europie. Pałac Staszica powinien być wizytówką tej polskiej myśli nie tylko dlatego, że sam Staszic zajmował się myślą o zjednoczonej Europie i 28-letniego wówczas wynalazcę Jastrzębowskiego przyjął do Towarzystwa Przyjaciół Nauk A ten młody człowiek po czterech latach wręczył mu przez Sekretarza swój rękopis zatytuowany „Niektóre myśli do prawa ustalającego wieczny pokój w Europie”.
2l listopada zeszłego roku doprowadziłem do odsłonięcia tablicy poświęconej W.B. Jastrzębowskiemu na ścianie pałacu Staszica. Aby ta tablica tam zawisła, wykonaliśmy wszystkie potrzebne działania : nakłoniliśmy Polską Akademię Nauk i 11 innych ważnych organizacji do złożenia wniosku, ustaliliśmy z nimi tekst, który na niej widnieje itp. Jestem wdzięczny PAN i Warszawskiemu Towarzystwu Naukowemu oraz innym organizacjom, ale jednocześnie wyrażam głęboki sprzeciw i rozczarowanie decyzją wojewódzkiego konserwatora zabytków, który zezwolił na eksponowanie tej tablicy tylko przez lat… siedem ! Napisał w tej decyzji, że zezwala na zawieszenie tablicy „ze względu na obecną sytuację społeczną”.
– Zaraz… co takiego ?
Nie wiem, co mają wspólnego kompetencje konserwatora zabytków z sytuacją społeczną… Ale namawiam wszystkich Czytelników STOLICY, aby zadbali o przyszłość tej tablicy i stali się jej obrońcami za tych lat siedem, bo mnie może już wtedy nie być. To wynika z mojego peselu.
Zapewne ma Pan również przesłanie do przewodników warszawskich ?
Tak, apeluję do nich, aby do swoich tras spacerowych czy wycieczkowych dołączyli punkty związane z W.B. Jastrzębowskim. A są to np. tablica umieszczona przez wdzięcznych studentów po śmierci pedagoga w Kościele Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, wyżej wymieniona tablica – Pałac Staszica lub grób naszego bohatera na Powązkach Wojskowych, odnowiony dzięki staraniom Marszałka Adama Struzika. Zresztą p. Marszałek pomógł nam w wielu innych działaniach, za co jestem mu wdzięczny.
– Na czym polegał wynalazek Jastrzębowskiego ?
Wynalazł przyrząd umożliwiającego wytyczenie zegara słonecznego nawet na nierównych powierzchniach. Jak pisze Alicja Wejner w książce „ Azymut wspólna Europa. Jastrzębowski”. „Kompas polski”, bo tak go nazwał wynalazca (i nie zgodził się na nadaną mu nazwę Kompasu Jastrzębowskiego), został zawieziony do Paryża i wzbudził tak duże zainteresowanie. Na skarpę nad Starą Oranżerią w Łazienkach Królewskich wtoczono głaz narzutowy i Jastrzębowski osobiście wykuł na nim zegar słoneczny. Umiejscowienie głazu było ściśle powiązane z bliskością budynku Obserwatorium Astronomicznego, które powstało w 1825 r. i stoi w Ogrodzie Botanicznym do dziś. Zegar też.
– Mam nadzieję, że pana bohater i jego projekt przestał być dla Polaków tylko ciekawostką historyczną ?
Większość nadal o nim nie wie, mimo, że dokładamy starań, aby ten stan rzeczy zmienić. Uruchomiliśmy, dzięki współpracy z zarządem Województwa Mazowieckiego i Muzeum Niepodległości, akcję „Mazowiecki Wędrowny Instytut Europejski”. Jeździmy do różnych miejsc, miasteczek, proponując wydarzenie sceniczne mojego pomysłu i reżyserii oraz spotkania z ludźmi, którzy przyczynili się do wprowadzenia nas do UE. Są to np. Jan Truszczyński, Marek Grela czy marszałek Adam Struzik. Zorganizowaliśmy ”Wielkie Czytanie” projektu Jastrzębowskiego, w którym wzięło udział 50 samorządowców i dwóch prezydentów RP – Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski. Film jest do obejrzenia na stronach Fundacji www.MyObywateleUE.org , www.KonstytucjaDlaEuropy.eu , Facebookcom./MyObywateleUE i na kanale You Tube Fundacji. Chcielibyśmy, aby dzieci już w szkołach podstawowych dowiadywały się, że są obywatelami UE i już 24 szkoły w całej Polsce przyjęły nazwę Jastrzębich Szkół.
– A Pana największe osiągnięcie w tej materii ?
Sądzę, że to, iż naszym staraniem nota o W.B. Jastrzębowskim weszła do podręcznika „Prawo Unii Europejskiej” (str.48) i studenci będą musieli teraz wiedzieć, kim był nasz bohater i czego dokonał.
– Dlaczego zajął się Pan tak intensywnie działaniem na rzecz naszej integracji z Unią Europejską ?
Bo gdy mnie wnuk kiedyś zapyta: – Dziadku, gdzie byłeś, co robiłeś w czasie, gdy zaczęliśmy się odsuwać od Unii? Wtedy odpowiem mu z czystym sumieniem: – Robiłem, co mogłem.
Ewa Sośnicka – Wojciechowska
[rozmowa publikowana w “Stolicy” 2023 nr 9/10]
