Nie przypadkiem symbolem stosunku PiS do rolnictwa i rolników jest suwerennopolski wiceminister Janusz Kowalski i jego pisowski zwierzchnik, Robert Telus. A może także fakt, iż jako film kandydujący do Oskara desygnowano animowanych Chłopów, a nie Zieloną granicę. Animowanie chłopów wydaje się być stałym elementem przedwyborczych spotkań PiS-u, choć kolorowo ubrani rolnicy i rolniczki są jedynie przaśnym tłem dla polityków. Puste gesty są wszakże kupowane z aprobatą przez tych, którzy prawdopodobnie sądzą, że obecność w telewizji – obojętnie, czy w Dzienniku Telewizyjnym TVPis, czy w „Szkle kontaktowym” TVN – otwiera im bramy raju. By jednak oprzeć swoje relacje ze wsią na podstawach ekonomicznych PiS rozdaje kluczyki do samochodów strażackich, remontuje komisariaty i konsumuje na piknikach darmowe ogórki ze smalcem, a także zamyka granice dla ukraińskiego zboża, żeby zboże polskie mogło być sprzedane na polski rynek. Zupełnie słusznie, choć jakoś cicho na temat tego, dlaczego Polska najpierw zobowiązała się wobec Ukrainy i Unii Europejskiej do tego, że zorganizuje transfer ukraińskiego zboża przez teren naszego kraju tak, by nienaruszone trafiło tam, gdzie go potrzebują – do Afryki i Azji, a jakoś tak dziwnie rozpłynęło się w Polsce i trafiło do polskich firm, które je zaczęły z wielkim przebiciem rozprowadzać po kraju. Listę firm, którym ułatwiono taki szwindel, minister rolnictwa miał ujawnić w tydzień po objęciu stanowiska – ale jakoś ten swój zapał detektywistyczny Robert Telus ugasił, może tą gaśnicą, z którą brylował na Tik-Toku, bo firm jakoś nie ujawnił do dziś i mogę się założyć, że nie ujawni nigdy. Natomiast władze PiS-u zaczęły rolników i nas przy okazji zapewniać, że zmuszą każdy sklep spożywczy do tego, by jedna trzecia półek zapełniona była polskimi towarami. Bardzo słusznie, popieram od czasu, kiedy w moim sklepie osiedlowym sąsiadka dopytywała mnie, czy sprzedawane tam ziemniaki są polskie, czy nie daj Boże, żydowskie. Zapewniłem, że polskie, bo nieumyte. A buraki leżące obok co prawda nie pochodzą z Podhala, ale na pewno są z Unii Europejskiej. Przeżegnała się i nie kupiła.
Mamy w domu drzewo cytrynowe, granat, awokado, figowca i krzaczek kawowy. Szykujemy się do handlu polskimi produktami w polskich sklepach.
Maciej Pinkwart, 7 października 2023
