Andrzej Stasiuk nazywa obecną sytuację w Polsce wojną domową. I słusznie, bo teraz już nie chodzi tu tylko o mowę nienawiści: pojedźcie do Gaci koło Przeworska na wiec wyborczy PiS i obok mężczyzny, trzymającego transparent „Precz z Tuskiem: Niemcem, złodziejem i kłamcą!” stańcie z transparentem: „Precz z Kaczyńskim, Ukraińcem, złodziejem i kłamcą!”. Jeśli wyjdziecie z tego żywi i bez kajdanek na rękach, to tylko dlatego, że was z tym transparentem i tak nie wpuszczą w ogóle do wsi. A teraz wyobraźmy sobie, że opozycja wygrywa wybory. Niech nasza wyobraźnia szaleje nadal: Sąd Najwyższy wynik ten uznaje, a prezydent mianuje Tuska premierem. Który Kapitol jako pierwszy zostanie zdobyty przez tych, którzy wyniku nie uznają? Czy beneficjenci systemu 500 + i -nastych emerytur przekują kosy na sztorc? Czy gmachy na Woronicza oddadzą klucze innym portierom? Czy narodowa akcja(łac. actio = działanie) ciąg zdarzeń w utworze dramatyc... More leżenia krzyżem przed Sejmem, by do niego nie wpuścić wrogich posłów będzie przez policję chroniona, czy rozpędzana? Czy wojsko zachowa neutralność, czy ogłosi pucz z Mariuszem Błaszczakiem na czele? Jak w takiej sytuacji zachowa się NATO, Rosja i jej przybudówki?
Może więc lepiej, żeby PiS wygrało te wybory, bo to co będzie potem, jest łatwo przewidywalne, a gadanie o obronie umierającej wolności nikogo w różnych Gaciach nie obejdzie? A jeśli PiS przegra, będzie prawdziwa wojna domowa, której skutek jest wysoce niewiadomy, a w dodatku nie wiemy, jak się wobec siebie nawzajem zachowają wciąż warczące na siebie tygrysy opozycji, której daleko i dziś, i jutro do miana rządowej koalicji?
Nie liczcie na to. Wystarczy, że na nasz strach przed wojną liczy prawica i jej wschodni kibice. Trzeba po prostu wygrać na tyle przekonująco, żeby pomysł marszu na Kapitol z groźnego stał się żałosny. I niech każdy, kto te wybory z takich czy innych powodów zlekceważy, będzie świadomy, że gdy zimna wojna domowa zmieni się w gorącą, to on będzie winny.
Maciej Pinkwart
