Szymon Spichalski o fenomenie Gustawa Holoubka:
I.
Pamiętam moment, gdy po raz pierwszy ukazał się warszawskiej publiczności Gustaw Holoubek (…). Na scenie gromada asów i tuzów. W pewnej chwili w głębi, ale z prawej strony, nie na wprost nas, wchodzi aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... More niepozornej powierzchowności, nie patrzy na nikogo, siada sobie (tam w głębi) i spokojnie zaczyna czytać gazetę. Asy i tuzy nadal perorują, ale już nikt ich nie słucha. Wszyscy wpatrują się zafascynowani w tę zagadkową postać z gazetą. To było wejście prowokacyjnie nijakie. (Jedno z najpiękniejszych, jakie widziałem)1.
II.
Każde pokolenie ma swoje legendy, swoich mistrzów. Kiedy w 2007 roku, po zupełnie przypadkowej wizycie w bydgoskim teatrze, zacząłem zgłębiać zawartość szuflady z napisem ,,teatr”, jednym z najważniejszych odkryć była postać Gustawa Holoubka. Dla młodego pasjonata sztuki scenicznej jawił on się wówczas jako żywy pomnik, choć nie zdążyłem już zobaczyć go na żywo. Zostały za to wrażenia i wspomnienia, wciąż żywe i odnawiane, jego wielkich ról w filmie, telewizji czy Teatrze Telewizji: demoniczny i tajemniczy doktor Gotard z Sanatorium pod klepsydrą Hasa, pogrążony w depresji i melancholii Kuba Kowalski w Pętli tego samego reżysera, wreszcie odtwórca kilku ról (Poety, Pustelnika, Gustawa-Konrada) w Lawie Konwickiego, nieprzypadkowo odnoszących się do jego wybitnej kreacji w Dejmkowskich Dziadach sprzed dekad. Wreszcie przychodzi na myśl telewizyjna transmisja Króla Edypa z 2005 roku w reżyserii samego Holoubka (stanowiąca rejestrację przedstawienia ze stołecznego Teatru Ateneum).
Jako student Wiedzy o Teatrze na warszawskiej Akademii Teatralnej miałem już możliwość wnikliwszego wgłębienia się w jego dorobek, zarówno na polu naukowym, jak i poprzez możliwość obcowania z wykładowcami i innymi, którzy go znali. Wtedy na własnej skórze można było odczuć rezonowanie jego wciąż silnego wpływu na uczelnię oraz – choć oczywiście nie tylko – stołeczne środowisko artystyczne. Wielkie i silne osobowości odbijają swoje piętno na konkretnych grupach, zbiorowościach, nawet gdy same fizycznie już są nieobecne. Czy można jednak mówić o myśli, rodzaju myślenia o teatrze, swoistej tradycji, którą przekazał nam Holoubek? Zadaję to pytanie z perspektywy widzenia kogoś zdanego już jedynie na rejestracje przedstawień oraz pisemne i ustne relacje tych, którzy widzieli go i znali.
III.
Dwóch mężczyzn. Ojciec i syn. Auto. I wspólny cel wyprawy. Tak wygląda punkt wyjściowy Podróży – spektaklu Teatru Telewizji z 2000 roku w reżyserii Piotra Mikuckiego. W rolach wspominanych mężczyzn odpowiednio: Gustaw Holoubek i Piotr Fronczewski. Przedstawienie oparte na sztuce francuskiego autora Geralda Auberta toczy się spokojnym, niespiesznym tempem. Starcie dwóch osobowości zostaje świetnie wygrane pomiędzy dwiema znakomitymi aktorskimi kreacjami. Ojciec Holoubka jest pełen pretensji i uprzedzeń do świata, chociaż ta złość wynika z tragicznych doświadczeń historycznych i pobytu w obozie koncentracyjnym. Syn w wykonaniu Fronczewskiego nie jest w stanie przyjąć punktu widzenia rodzica. Wypełniają go zażenowanie i zniesmaczenie, choć dzięki finałowemu wyznaniu ojca doznaje swoistego katharsis.
Podróż jest przede wszystkim opowieścią o konflikcie dwóch perspektyw – pokolenia, które doświadczyło okrucieństw II wojny światowej oraz tego, które z tamtych wydarzeń traktuje jako przeszłość, która nie powinna znacząco wpływać na współczesność. Jest-li spektakl Mikruckiego także wirtuozerskim popisem znakomitych aktorów, z których Fronczewskiego można śmiało uznać za ucznia Holoubka, który w myśl zaleceń mistrza zyskał swoją indywidualną aktorską osobowość. Wydaje się, że twórcza metoda Holoubka ściśle wiązała się z jego własną postawą jako człowieka. Był to ,,Aktor – intelektualista”, jak o jego roli w Diable i Panu Bogu pisał Edward Krasiński2. Odtwórca roli Gustawa-Konrada z 1967 roku pochodził wszak z pokolenia ciężko doświadczonego przez historię. Należał do określonej formacji artystycznej i intelektualnej, która własną osobowość przepuszczała przez sceniczną kreację, cały czas trzymając się reguł warsztatowej sprawności. Jak sam mówił: [w Warszawie] postanowiłem zrobić coś odwrotnego niż to, co robiłem do tej pory: z pomocą swojego zawodu określić samego siebie. Skorzystać z okazji, jaką może być każda rola, żeby powiedzieć to, co ja osobiście mam do powiedzenia za pośrednictwem takiej czy innej postaci; powiedzieć, jaki jest mój pogląd na świat, na życie, na moralność, jaka jest moja estetyka – do tego celu służy mi moje aktorstwo3.
IV.
,,Aktor diabelnie inteligentny” – mawiał Andrzej Wajda. ,,Z zawodu był magikiem i czarodziejem” – to już Stanisław Dygat. Holoubek konsekwentnie wymykał się jednak schematom. Bardzo ciekawy punkt widzenia przedstawiła Magdalena Zawadzka, przez wiele lat żona Holoubka, sama będąca znakomitą aktorką: Natomiast jeśli mowa o tym intelektualizmie – to on by gwałtownie zaprzeczył, ponieważ myślał o sobie jako o aktorze inteligentnym, a nie intelektualnym. (…) Jego kreacje są rolami jak najbardziej prawdziwymi, żywymi, pełnymi emocji. Ale te emocje nie były puste, lecz wynikały z rozumu. Uważał słowo za klucz do wszystkiego. Dlatego nie przebierał się, nie charakteryzował. Po prostu chciał prezentować swój światopogląd przez postacie, które grał – a nie udawać kogoś innego4. Na postawę artystyczną Holoubka miała wpływ jego wrażliwość społeczna, szeroko rozumiane poczucie wspólnotowości. Ciekawostkę stanowi fakt bowiem, że urodzony w Krakowie Holoubek był zdeklarowanym kibicem Cracovii. Doświadczenie związane z fascynacją tą cokolwiek masową rozrywką, jaką jest futbol, miało wpływ na jego życiowy etos: Co jest w tej piłce, że siedzi w nas do końca życia i nawet kiedy już dawno przestaliśmy ruszać nogami, fascynuje? (…) To szkoła lojalności, uczciwości, zakosztowania sukcesu i radzenia sobie z nim, tak jak z porażką oraz goryczą z nią związaną. Niepowodzenia trzeba znosić przez całe życie, a futbol uczy, jak znosić je z godnością5. Postawa Holoubka stanowiła niezwykle stabilny pomost między poczuciem indywidualności i wspólnoty. Dawała mu tak niezbędną dla aktora wrażliwość w tworzeniu scenicznej kreacji.
V.
Jak odnalazłby się Holoubek w dobie teatru roszczącego sobie prawo do opiniotwórczości? Łatwiejsza możliwość wyrażania swoich poglądów (w czym duża zasługa social mediów) zdaje się wcale nie wpływać na budowanie autorytetu konkretnych osób czy – tym bardziej – całego środowiska. Częściej można zaobserwować trybalizację i konieczność (!) opowiadania się po jednej ze stron sporu; nastawienie na pozyskiwanie ,,reakcji” i poklasku niż konsekwentne, cierpliwe i odpowiedzialne działanie w celu pobudzania empatii i otwierania na nowe perspektywy i punkty widzenia. Pytanie o dziedzictwo Holoubka sprowadza się do zasadniczego pytania o kondycję polskich elit, kręgów inteligenckich, postawionych w drugiej dekadzie XXI wieku przed zupełnie nowymi wyzwaniami – choć to już temat na szerszą rozprawę. Osobną kwestią pozostaje podejście do wykonywanego rzemiosła.
Pytanie postawione pod koniec pierwszej części tekstu można wszak odnieść nie tylko do samego Holoubka, ale każdego wielkiego nieżyjącego artysty mającego swój wpływ na historię polskiego teatru. Każdego, który swoim nazwiskiem patronuje ulicy bądź instytucji, by wspomnieć tutaj – oprócz bohatera tekstu – także Stefana Jaracza, Wilama Horzycę czy Juliusza Osterwę. Ulotność sztuki scenicznej pozwala na kontynuowanie pewnych metod czy technik teatralnych, ale długofalowym dziedzictwem po największych staje się wszak etos. Czyli to, co staje się wyróżnikiem ,,człowieka teatru” – jak górnolotnie i szumnie by to nie brzmiało.
1 Z. Raszewski, Teatr w świecie widowisk, Warszawa 1991.
2 E. Krasiński, ,,Dialog(gr. dialogos = rozmowa), 1. podstawowa forma wypowiedzi w d... More” 1992, nr 5.
3 Za: M. Czanerle, Gustaw Holoubek. Notatki o aktorze myślącym, WAiF, Warszawa 1972.
4 O mądrości i wybitnym talencie, wywiad z Magdaleną Zawadzką, za: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/gustaw-holoubek-100-lat/ [dostęp: 03.08.2023].
5 K. Kawa, Cracovia zawsze miała w Gustawie Holoubku wiernego sympatyka. „Mam takie dziwne wrażenie, że urodziłem się na jej boisku” – mówił, ,,Gazeta Krakowska” 25.03.2021 [dostęp: 16.08.2023].
