Jeśli szukasz partii, która zdobyła poparcie dzięki szerokim programom socjalnym, głosiła, że jej wielkim sojusznikiem jest Bóg, zwalczała wcześniejsze elity i zanim wybudowała swoje – zabiegała przede wszystkim o poparcie ludzi najniżej wykształconych, partii, w której wszystkie decyzje podejmował osobiście przywódca, nieżonaty mizogin, głoszący kult wielodzietnej rodziny i namawiający do rodzenia dzieci za wszelką cenę, która podglądała i podsłuchiwała na masową skalę przeciwników i zwolenników, zwalczała homoseksualizm, lecz akceptowała homoseksualistów wśród swoich, popierała antysemityzm i rasizm, zdelegalizowała aborcję, głosiła antykomunizm i antyrosyjskość, a dogadywała się z Rosją nad głowami innych państw, za najważniejszy swój cel uznawała zbrojenia, uprawiała propagandę militarną, a jej przywódcy chętnie fotografowali się z żołnierzami i sprzętem wojskowym, wszystkich obcych traktowała jak wrogów, a nie popierających jej współobywateli uznawała za zdrajców, wrogów ludu i zaprzańców, sprawowała rządy przy pomocy policji i wojska, budowała sobie poparcie przy pomocy wszechobecnej propagandy, przede wszystkim poprzez swoje gazety, środki masowego przekazu i podporządkowane sobie teatry, film i literaturę, a na wiecach publicznych poprzez wrzask i manifestacyjne chamstwo próbowała skutecznie zagospodarować co najniższe instynkty społeczne – nie szukaj jej na tegorocznych kartach wyborczych. Ta partia została zdelegalizowana. Nazywała się NSDAP.
Maciej Pinkwart
