Maluczko, a za pośrednictwem mediów społecznościowych dowiadywać się będziemy, na co słabuje sąsiad, jakie zażywa środki i dlaczego. Potem, kto wie, przyjdzie czas na odsłanianie kolejnych intymnych szczegółów. Dał nam przykład pan Niedzielski, jak to się załatwia. Wprawdzie nie każdy jest ministrem zdrowia i ma tzw. możliwości, ale dla chcącego nie ma nic trudnego, skoro tajne dane o pacjentach przelatują swobodnie przez sieć bez żadnej ochrony.
Żarty żartami, ale skandal to niebywały, kiedy sama istota etosu zawodowego, tajemnica, do jakiej zobowiązali się medycy, aby chronić dane wrażliwe pacjenta i jego dokumentację medyczną, została zlekceważona, pogwałcona i wystawiona na publiczne pośmiewisko. Wstyd.
Tomasz Miłkowski
