Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Lektury „Yoricka”: Ucho, gardło, nóż Vedrany Rudan

Powieść jak odbezpieczony granat. Wybucha nieposkromionym w szczerości monologiem Tonki Babić, która niczym terrorystka (wedle określenia Krystyny Jandy, a podziela tę opinię autorka), „chce zburzyć istniejący porządek”. Tonka ogląda telewizję z wyłączoną fonią, skacze po kanałach, objada się czekoladą i wyrzuca z siebie wściekłe, czasem zabarwione goryczą komentarze o świecie, którego jest ofiarą: „Dziennikarze! – woła z pogardą. – Nędzne śmieci! Ten kraj tonie po uszy w gównie. Ciemnota i kołtuństwo. Głód i chaos”.

Obywatelka Chorwacji o serbskich korzeniach, która tak naprawdę przynależności narodowej nie przecenia, w wiecznej traumie po wojnie bałkańskiej i z widmem ubóstwa przed oczami usiłuje ułożyć sobie życie. Chce odejść od męża po trzydziestu latach wspólnego pożycia i związać się z młodszym o kilkanaście lat kochankiem, chce uciec od egzystencji wciąż zagrożonej biedą (mąż trudni się handlem kradzionymi ubraniami), marzy o szczęściu jak z cukierkowej telenoweli, nienawidzi świata, w ktorym leje się krew, sperma i nienawiść. Jej brutalny, chwilami obsceniczny, wulgarny monolog to wyraz bólu, którego nie potrafi się pozbyć podczas bezsennych nocy daremnie rozpędzanych prochami.

Ten monolog to jedna wielka terapia – jej słuchacze-czytelnicy to zbiorowy terapeuta, który ją musi wysłuchać: „Gdybyście byli normalną publicznością, dawno byście wyszli. Ale to mój teatr i nikt nie wyjdzie, bo zamknęłam drzwi”, jak mówi Krystyna Janda w monodramie opartym na powieści Rudan. A nawet obraża publiczność na samym początku: „Dupki! Czego ode mnie chcecie? Nie jestem Szekspirem ani kronikarzem rubryki kryminalnej”.

Życie ją rozczarowało, najbliżsi zawiedli, sama też nie osiągnęła niczego, z czego mogłaby być dumna. Panosząca się wokół przemoc, grabież, samotne życie wśród bliskich pozbawiło ją wielkich planów i marzeń. Czasem ma ochotę popełnić samobójstwo. Raz prawie się powiodło, kiedy zażyła zawartość fiolki środków nasennych, ale ją odratowano. Wcale nie jest pewna, że wojna się skończyła, na pewno nie w jej pamięci, która nawiedzają sceny mrożące krew w żyłach – jak przerażająca rzeź dokonana na mieszkańcach serbskiej wsi nieopodal jej miejsca zamieszkania.

Czyta się tę książkę ze ściśniętym sercem, ale i z niezłomnym przekonaniem, że nie wolno ominąć jej jako świadectwa ludzkich tragedii, jakie przynosi bratobójcza wojna, nienawiść i żądza panowania. I choć Tonce daleko do świętej, mnóstwo w niej cech odpychających, to przecież budzi współczucie jej bezbrzeżne cierpienie i los, będący pułapką na kobiety w świecie rządzonym przez mężczyzn. „Dlaczego wszyscy Chorwaci, dlaczego mieszkańcy Republiki Chorwackiej się nie pozabijają – pyta w pewnym momencie bohaterka – Po cholerę czekają? Na co czekają”.

Książkę podzieliła autorka na cztery części: „Prolog”, „Zaczynamy”, „Rozluźnijcie się” i „Weźcie wdech”. „Prolog”, jak sama nazwa wskazuje, wprowadza na scenę bohaterkę, przedstawia jej sytuację i relację z publicznością – to w pewnym sensie zaproszenie do adaptacji scenicznej monologu Tonki Babić. Dwa kolejne fragmenty to podzielony na pół monolog Tonki, poszarpany, niechronologiczny wściekły wybuch obolałej pamięci, obfitujący w dygresje i filipiki skierowane przeciw wszystkim strachom świata. Całość zamyka zaskakujący zapis dokumentalny – relacja ofiary prześladowań etnicznych z zamordowanej wsi, w pewnym sensie tło monologu Tonki, jego podglebie, niezabliźniona rana po zadanych gwałtach i niegodziwościach.

Vedrana Rudan (ur. 1949), dziennikarka, autorka audycji satyrycznych dla jugosłowiańskiego radia, debiutowała tą powieścią, która dla niej samej była rodzajem autoterapii, próbą wyjścia z bałkańskiej traumy. Książka, będąca namiętnym protestem przeciw przemocy i bratobójczej niszczycielskiej wojnie, w której nie było przegranych i wygranych ani jedynie słusznej strony konfliktu, wywołała w Chorwacji liczne protesty. Już sam niespotykanie soczysty język bohaterki, drastyczność opisywanych scen obyczajowych, została uznana za prowokację – z dzisiejszej perspektywy, po dwudziestu latach, kiedy okazało się, że język Rudany m.in. przejął polski Strajk Kobiet, to pełne bluzgów słownictwo przestało szokować. Kiedy jednak powieść ujrzała światło dzienne, autorka została uznana przez oficjalne czynniki za wroga ludu, choć czytelnicy książkę rozchwytywali. Dało to początek twórczości literackiej Rudan o wyraźnej wymowie społecznej, która wytrwale protestuje przeciw upokorzeniom kobiet i przeciwko światu, w którym przemoc wciąż pozostaje narzędziem panowania nad innymi.

Yorick

Ucho, gardło, nóż Vedrany Rudan, tłum. Grzegorz Brzozowicz, Janusz Granat, Władysław Szabłowski, wyd. Drzewo Babel, Warszawa 2004

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.