Niezwykła książka – świadectwo trwającej dziesięcioleciami fascynacji wybitnego powieściopisarza Maria Vargasa Lllosy pisarstwem Jorge Luisa Borgesa. Fascynacji szczególnego rodzaju, bo nie świadczącej o jakimś powinowactwie artystycznym, czy też następstwie w sztafecie literackich pokoleń Ameryki Łacińskiej. Tym bardziej to świadectwo budujące, bo potwierdzające, że można pozostając kimś zupełnie innym i inne ceniącym sposoby istnienia w sztuce trwać w podziwie da pisarza całą swoją twórczością oddanego zupełnie innemu modelowi artystycznej ekspresji. Borges – powściągliwy, dążący do syntezy, ceniący krótkie formy, nawet znużony i znudzony powieściami, zawsze dla niego zbyt rozwlekłymi (choć na przykład Flauberta wysoko cenił), a Llosa – rozlewny, zmysłowy, wżynający się do bólu we wnętrze psychiki, potrzebujący szerokości narracji, rasowy powieściopisarz. Llosa zanurzony w mięsie życia i Borges, który sam powiedział o sobie: „Jestem przesiąknięty literaturą”.
A jednak Llosa napisze o autorze swoich ulubionych lektur, o Borgesie właśnie te słowa: „Wracałem do niego wielokrotnie i w odróżnieniu od innych pisarzy, którzy naznaczyli okres mojego dojrzewania, nigdy mnie nie rozczarował; wręcz przeciwnie, każda kolejna lektura przepełnia mnie entuzjazmem i szczęściem, ujawniając coraz to nowe sekrety i subtelności owego Borgesowego świata – o tak niezwykłej tematyce i tak przejrzystej, eleganckiej formie”.
Przeciwieństwa się przyciągają, a profil wybitnego artysty słowa, poety i filozofa, jakim był Borges, oddziaływał w jakiś podskórny sposób na twórczość Llosy. Nie tyle na jego formę, ile w pewnym sensie na tematykę. Choć Borges ze swoim ukochaniem fantastyki, magii, tygrysów i luster bywał na biegunie przeciwnym od zwolenników realizmu, to jednocześnie pociągał wielu artystów siłą swoich odkrywczych syntez, umiejętnością tworzenia zdań niepodrabialnych. „Noże, zbrodnie, tortury przepełniają jego stronice – komentuje Llosa – lecz okrucieństwa te dzieli od nas dystans subtelnej ironii, otaczającej je niczym halo, oraz lodowaty racjonalizm jego prozy, która nigdy nie popada w efekciarstwo, w emocjonalność. Nadaje to fizycznej okropności status rzeźby, aretefaktu, rzeczywistości odrzeczywistnionej”.
Llosa podziwia też nieprzejednanie w wyborach Borgesa jego dystans do polityków i trwanie na niezależnych pozycjach. Kilka razy z pewnym upodobaniem cytuje zdanie Borgesa o wojnie falklandzkiej, które przysporzyło psiarzowi wielu kłopotów i gdyby nie wcześniej już zdobyta pozycja mogłoby nawet kosztować go utratę wolności. Borges z pewną dezynwolturą oświadczył wówczas, że to „kłótnia dwóch łysych o grzebień”.
Podziw LLosy okazywany Borgesowi nie oznacza, że pozostaje ślepym wyznawcą swego duchowego wybrańca. Dostrzega błędy popełniane przez Mistrza, jego skłonność do ulegania czarowi władzy (przyjął dla przykładu odznaczenie i honory od generała Pinocheta), a przy tym tkwienie w zmurszałej postawie patriarchalnego widzenia świata i kultury białego człowieka. Opisując bohaterów pampy, walecznych Metysów, Borges zachowywał dystans wyższości białego władcy, potomka konkwistadorów, który z pewnym pobłażaniem patrzy na ludzi spoza swego kręgu kulturowego.
Llosa jest obserwatorem do końca sprawiedliwym i w swoich relacjach ze spotkań z Borgesem nie poskąpi opisów jego mieszkania, książek, lęku przed ludźmi, a zwłaszcza seksem, postępującej ślepoty, która pokonywał heroiczną pamięcią, i ostatniej wielkiej miłości w jesieni życia. Warto podążyć za Llosą, aby zbliżyć się do pisarza, który pozostaje nie tylko dla Ameryki Łacińskiej niedoścignionym artystycznym guru.
Yorick
Mario Vargas Llosa
Pół wieku z Borgesem
tłum. Marzena Chrobak
Wydawnictwo Znak, 2023
