Teatr się nie klika, więc dziś przekornie będzie nie tylko o teatrze, ale wręcz o teatrze, który się jeszcze mniej klika, niż ten, który się i tak nie klika. Zdań kilka o offowym wrocławskim Układzie Formalnym. Byłem u nich w sobotę na premierze i jestem głęboko poruszony. Nie tyle samym spektaklem Miłość Fedry w reżyserii Agaty Dudy- Gracz (choć miejscami był bardzo przejmujący), co pasją i zaangażowaniem wszystkich Osób biorących udział w samym spektaklu, jak i tych, pracujących przy jego produkcji czy zaangażowanych w działalność wszelką teatru. Układ Formalny istnieje siłą rozpędu wiary wspaniałych młodych artystów w to, że spełnienie marzeń i realizacja ukrytych pragnień zależy tylko od nich. Trzeba oczywiście najpierw w kierunku tych marzeń i snów wyciągnąć rękę, ale do wyciągniętej chyba trochę chętniej nachyla się każda gałąź z pysznymi i soczystymi owocami, a tych Układ Formalny ma w swoim koszyku coraz więcej. Mnóstwo spektakli oraz doświadczeń zebranych w czasie ich tworzenia w połączeniu z wywalczoną przez nich ciężką pracą widocznością na mapie polskiego teatru offowego, zaowocowało otrzymaniem własnej siedziby oraz zainteresowaniem przedstawicieli teatru głównego nurtu, czego pięknym świadectwem była sobotnia premiera.
Co ważne, Członkiniom i Członkom zespołu UF nie udało się jeszcze pożreć na śmierć i życie, jak to często w Polsce bywa, dzięki czemu ich teatr stanowi piękny przykład budowanej od podstaw wspólnoty, którą teatr na poziomie ludzkim być musi, żeby na jej zrębach dać sobie dopiero szansę na stworzenie wartościowej i pięknej sztuki. Osobiście wszystko to bardzo doceniam i z serca Wam kochani Układowcy Formalni i Układowczynie gratuluję! I trzymam za Was kciuki, choć z takim podejściem do życia, świat, zarówno ten artystyczny, jak i ten realny, stoi przed Wami otworem! Brawo!
Tomasz Domagała
[Fot. Weronika Krupa]
