Jagoda Opalińska o obiecującej młodej aktorce:
Wnętrze, wyobraźnia, odwaga, technika, słuch biegnący wzdłuż i wszerz materii słowa. Dodajmy jeszcze wdzięk i urodę. Ona to ma.
Elżbieta Nagel. Staram się nie wróżyć z fusów, którędy powędruje kariera młodych aktorów. Jednak tym razem chciałabym zwrócić Państwa uwagę na wyjątkowej miary talent. Okazją jest recital przygotowany dla Radia dla Ciebie: Moje małe stare radio (RDC YouTube).
Nagel swój własny kolor zaznaczyła już podczas studiów (Akademia Teatralna w Warszawie). Pierwsza nagroda Festiwal Singing Mask Petersburg oraz występ w roli Ofelii na scenie The Globe – The Sam Wanamaker Festival. Radiowy debiut(fr. début), pierwszy występ na scenie, estradzie bądź w... More wyróżniono nagrodą ARETE (2020). Fakt jak aktorka czuje mikrofon potwierdza m.in. rola Rebeki West (Romersholm), kiedy nie tylko znakomicie penetrowała różnorakie horyzonty Ibsenowskiej symboliki, ale też świetnie się odnajdywała na linii dialogu razem z Andrzejem Sewerynem (!).
I myślę, że ta szczególna odwaga, by drążyć zdanie, by szukać kontekstu i podtekstu zaowocowała w dubbingowych realizacjach. Jej kolorowa, niesiona każdym emocjonalnym odruchem Cruella De Mon pędzi wespół w zespół z filmowym wizerunkiem Emmy Stone. Co tu dużo gadać. Perfecyjna, trzymana pod kontrolą brzmieniowego szczegółu aktorska robota. Kto nie słyszał, niech czym prędzej posłucha.
Natomiast wracając do zapowiadanych recitalowych klimatów, pójdźmy tropem determinacji, wyobraźni i rzemiosła. Cały szlak krąży wokół międzywojnia. Imitacja się oddala, natomiast wibruje stylizatorski tryb przekazu. Temat wyznacza miłosne perpetuum mobile. Stąd wzruszenie, tęsknota, żartobliwy w tył zwrot. Stąd pięknie wyśpiewany motyw portretu i tych – co kochają, i tych – co ugrzęźli w miłosnych okowach.
Scenariusz Elżbiety Nagel pozwolił im autentycznie zaistnieć. Mówią tekstami m.in. Hemara, Tuwima, Jurandota, Szlechtera, Konarskiego. Uskrzydla ich muzyka Własta, Warsa, Szpilmana… Ale tu i teraz żyją na planie wnikliwej aktorskiej metamorfozy. Żyją bez emfazy, minoderyjnych ozdóbek. Po prostu są. W błysku, w półcieniach, w oszczędnie dawkowanej ekspresji.
Jeden portret odsłania kolejny. Embarras de richesse. Zostawiając Państwu wybór, dodam tylko ad vocem kilka spostrzeżeń. Ujął mnie czystym konturem Antoś Feliksa Konarskiego, co grał tango łzami zroszone. Zaintrygowały akcenty dyskursu ciekawie pulsujące w Schlechterowskich wersach Seksapilu. Porwał wspaniale przemycony łobuzerski uśmiech, który rozświetlił (sic!) Tuwimowsko-Warsowskie strofy Miłość ci wszystko wybaczy.
Elżbiecie Nagel pięknie towarzyszą aranżacje muzyczne Andrzeja Perkmana. On gra, jak oddycha. Ona śpiewa, jak czuje. Ten duet ma też znakomite twórcze pobliże. Z offu dolatują fragmenty tekstów czytanych przez Stefana Knothe. Niby tylko muśniętych, a w istocie trafnie i czule uzupełniających kolorystykę recitalu. Że pojawiło się w tych pełnych uroku cytatach „małe stare radio” jest zasługą Aleksandra Każmierczaka, który opracował stylizatorskie ścieżki dźwięku.
Czyli sukces i moje życzenia. Młoda Aktorko, leć wyżej i dalej. Niechże Cię hart artystycznego ducha niesie.
Jagoda Opalińska
