Lektury Yoricka: Biały zamek Orphana Pamuka
Tą powieścią Pamuk wyrwał się z kręgu sag rodzinnych, ukazujących sceny z dziejów tureckiej modernizacji – od imperium do republiki. Ich akcja(łac. actio = działanie) ciąg zdarzeń w utworze dramatyc... More toczyła się od początku wieku do końca lat 70. XX wieku. Sam pisarz określał to jako wejście na teren powieści historycznej, lecz tak naprawdę przekroczył wyraźnie granice tradycyjnej powieści modernistycznej w stronę powieści postmodernistycznej, o wyrafinowanej strukturze narracyjnej.
Biały zamek to rzecz o szczególnej relacji między panem i niewolnikiem w XVI-wiecznym Stambule, Wenecjaninem i Hodżą, który najpierw chce posiąść całą jego wiedzę (czyli europejską), a potem staje się jego alter ego (albo odwrotnie: to Wenecjanin staje się sobowtórem Hodży) została wpisana w ramy podwójnej mistyfikacji.
Opowieść o związku bliźniaczo do siebie podobnych (fizycznie, ale i psychicznie) mężczyzn prowadzących wspólne badania naukowe, pracujących nad wynalazkami (w tym straszliwa bronią, która ma obezwładniać wrogów) to rzekome znalezisko dokonane w archiwum miejskim w Gemze. Odkrycie to, w oryginale opowieść nazwano Historią syna kołdrzarza, jest dziełem Faruka Darvınoğlu (nazwisko znaczące: „poszukiwacz prawdy, syn Darwina”), który opracowany przez siebie rękopis udostępnia współczesnemu czytelnikowi, poprzedzając je swoim wstępem. Rzecz w tym, że Darvınoğlu jest figurą fikcyjną, jednym z bohaterów powieści Orhana Pamuka Dom ciszy, w której jako zawołany historyk odwiedza wspomniane archiwum w Gemze i poszukuje niezakłamanej prawdy o przeszłości.
Tak więc od początku obcujemy z dubeltową fikcją, fikcją w fikcji. Jakby tego było mało na koniec zabiera głos sam Orphan Pamuk (w epilogu O Białym zamku), rzeczywisty autor powieści, i przyznaje się do niewiedzy – rezygnuje z roli wszystkowiedzącego narratora i z całą szczerością powiada, że nie wie, który z bohaterów jest Wenecjaninem, a który Hodżą, który jest Tym, a który Tamtym. Zagadnienie tożsamości stoi bowiem w samym centrum opowieści, stanowi jądro poznawcze powieści. Wokół pytania, dlaczego jestem taki, jaki jestem, a także dlaczego wszyscy inni są głupcami krążą nieustannie rozważania Hodży i Wencjanina, całymi tygodniami spisującymi swoje wspomnienia prawdziwe i fikcyjne, samooskarżenia i apologie.
Na koniec zaś, po licznych, a zawiłych ścieżkach ich związku, między fascynacją i nienawiścią, dochodzi prawdopodobnie do zamiany ról. Kiedy okazuje się, że broń wynaleziona przez Hodżę (a może Wenecjanina) nie sprawdza się na polu bitwy, jeden z nich uchodzi, aby ocalić życie. Bohaterowie zamieniają się ubiorami – i to bodaj Hodża jako Wenecjanin wyrusza do Wenecji, a Wenecjanin jako Hodża osiada jako majętny były astrolog padyszacha w swojej rezydencji. I wtedy pisze swoją poruszającą opowieść o niewolniku i Hodży „Ja sam też nie wiem – pisze Pamuk – czy rękopis Białego zamku został napisany przez włoskiego niewolnika, czy przez osmańskiego Hodżę”. Właśnie dlatego posłużył się figurą Faruka, aby uniknąć zarzutu, że „Turek napisał powieść, w której przemawia ustami Włocha”.
Biały zamek nie jest jednak tylko świetnie zaplanowaną zabawą literacką, ale także przypowieścią o zdumiewającej bliskości Wschodu i Zachodu, o istocie ludzkiej natury, a także o obsesji odkrycia mrocznej tajemnicy występku, jaki lęgnie się wewnątrz każdego człowieka. Te tajemnice poruszają wyobraźnię padyszacha, zafascynowanego podobieństwem Wenecjanina i Hodży i wciąż podejrzewającym, że to Wenecjanin jest sprężyną poszukiwań Hodży. Tak czy owak, jakby nie było na koniec dochodzi do wniosku, że ludzie są niezwykle do siebie podobni tak jak krainy, które zamieszkują. Może z wyjątkiem majaczącego na obrzeżach Rzeczypospolitej Białego zamku, mglistego i nie do zdobycia.
Yorick
Biały zamek Orphana Pamuka, tłum. Anna Akbike Sulimowicz [1979], Kraków 2009.
