Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

W stulecie urodzin Andrzeja Ibisa-Wróblewskiego

„Nie czytają tego, co im się wkłada łopatą do głową i wlewa, jak olej; on to bowiem powinien wypełniać nasze mózgownice, a nie zwykła woda” – narzekał ANDRZEJ „IBIS” WRÓBLEWSKI (1922-2002), w czasie okupacji żołnierz AK, po wojnie dziennikarz wielu talentów, krytyk muzyczny, twórca pierwszego w Polsce zawodowego pisma osiedlowego, ursynowskiego „Pasma”, a nade wszystko wytrwały strażnik z własnej woli piękna języka ojczystego.

Wyrzekał, czasem nawet grzmiał albo popadał w chwilowe zwątpienie, ale nie ustawał w pracy na rzecz upowszechniania norm poprawnej polszczyzny, prowadząc przez kilka dziesiątków lat rubryki autorskie językowi polskiemu poświęcone w macierzystym „Życiu Warszawy” i innych tytułach prasowych, zabiegając o sojusze w walce o krzewienie idei polszczyzny bez błędów. Dzięki jego staraniom powstała Rada Języka Polskiego, wiele konkursów służących utrwalaniu znajomości reguł polszczyzny, a nade wszystko powszechna stała się świadomość, że język ojczysty stanowi najsilniejsze spoiwo wspólnoty. W bojach o czystość języka posługiwał się nie tylko surowymi napomnieniami, ale sięgał nawet po oręż rymowany jak choćby w sławnym limeryku:

Don Kichot z miasta La Mancha

Dulcynei światło wyłanczał.

Raz, gdy wizytę kończył,

Dobrze go nie wyłączył

Bo ujrzał w łożu Sancha.

Kiedy zabrakło go na zawsze ponad dwadzieścia lat temu (zmarł 20 marca 2022 roku), żegnano go z niekłamanym smutkiem. Jeden z młodszych kolegów z „Życia Warszawy” tak Go wspominał:

Miał w sobie niesamowitą pasję, kochał kulturę polską i konsekwentnie prowadził walkę o poprawną polszczyznę. Był dziennikarzem w dawnym tego słowa znaczeniu. Nie interesowały go rozmiary tekstów, jeśli coś trzeba było napisać, to po prostu pisał. Używał niemodnego dziś, mocnego i eleganckiego języka, na jego tekstach można się było uczyć zwięzłości, błyskotliwości i świetnych puent” (Tomasz Lada).

Profesor Walery Pisarek (1931-2017), nieżyjący już wybitny językoznawca tak sportretował Ibisa na oficjalnej stronie internetowej Rady Języka Polskiego:

Był z pokolenia kolumbów. Jako żołnierz Armii Krajowej ciężko ranny w bitwie pod wsią Pociecha na skraju Puszczy Kampinoskiej w r. 1944 uratował życie, ale już nie mógł później ani karabinu chwycić w garść, ani kontynuować gry na wiolonczeli. Po studiach polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim i w Wyższej Szkole Dziennikarskiej w Warszawie w r. 1949 zaczął pracować jako dziennikarz w Życiu Warszawy; tej gazecie pozostał wierny do końca, tzn. przez 53 lata!

Zamieniwszy w ten sposób (niecałkowicie z własnej i nieprzymuszonej woli) karabin i wiolonczelę na pióro, postanowił wkrótce, w duchu Jakuba Parkoszowica „pracując nad udoskonaleniem teraźniejszego złego i nieodpowiedniego sposobu pisania”, „bronić języka ojczystego, który jest dobrem powszechnym, tak jak żołnierz broni ojczyzny”. I w tym postanowieniu wytrwał do końca swego pracowitego życia. Ponad 40 lat ogłaszał w Życiu Warszawy cotygodniowe felietony wykpiwające błędy językowe. Pierwszy z tych felietonów ukazał się w r. 1960, ostatni – już po śmierci Autora – 27 marca 2002 r. Narzekał w nim, pisząc nie po raz pierwszy zresztą, że „głupstwo jest wieczne. Na nic się nie zda nawet wielokrotne powtarzanie tego samego, ludzie po prostu nie czytają. Nie czytają tego, co im się wkłada łopatą do głową i wlewa, jak olej; on to bowiem powinien wypełniać nasze mózgownice, a nie zwykła woda. […] I dlatego błagam rozpaczliwie: Przeczytajcie to! Pałka z korony Wam nie wypadnie!” Wiedział, że czytelnicy go posłuchają, i dlatego do końca swych dni tekstami poświęconymi kulturze języka w mediach zapełniał Ibis swoją kolumnę w czasopiśmie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich „Forum Dziennikarza”.

Osobny dział zasług Andrzeja Ibisa Wróblewskiego to jego liczne prace na rzecz kulturalnego przyłączenia Ursynowa do Warszawy. Ibis był nie tylko inicjatorem wydawania lokalnej gazety, ale także wielu innych lokalnych działań, które kulturalną „pustynię” przeobrażały w tętniącą wydarzeniami część stolicy. Na tej bogatej liście zrealizowanych pomysłów znalazły się m.in.: osiedlowa telewizja URSYNAT, koncerty wielkich sław operowych, spotkania z wybitnymi artystami, wierne wspieranie Ursynowsko-Natolińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Posiadł więc Ibis rzadką umiejętność wiązania aktywności w skali ogólnopolskiej i lokalnej, na równi traktując swoje działania dla ogółu i mniejszej, ursynowskiej ojczyzny. Nic zatem dziwnego, że tę ursynowską aktywność upamiętnił głaz u zbiegu ulic Miklaszewskiego i Marco Polo, ufundowany przez redakcję pisma „Południe”.

Dziś, kiedy mija setna urodzin dziennikarza, krytyka i społecznika winniśmy mu pamięć i głęboką wdzięczność za to, co dla nas wszystkich uczynił. Na pamiątkę tej setnej rocznicy przypadającej 26 lipca Zarząd Oddziału Warszawskiego ustanowił nową, a mam nadzieję, że także ważną nagrodę dziennikarską jego imienia. Od tej pory Nagrodą Ibisa nagradzani będą co roku młodzi dziennikarze Warszawy i Mazowsza, odznaczający się nie tylko odwagą myślenia, talentem i zmysłem obserwacji, ale zarazem wyróżniający się szczególną dbałością o piękno wypowiedzi. Jestem pewien, że Ibis przyklasnąłby takiej idei, którą w hołdzie patronowi nowej nagrody, idąc w Jego ślady, podejmujemy.

Tomasz Miłkowski

[Zdjęcia z prywatnych zbiorów rodzinnych pani Elżbiety Wojnowskiej, żony Andrzeja Ibisa Wróblewskiego]

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.