Bronił się rękami i nogami Wiesław Myśliwski przed wywiadem-rzeką i z tej obrony wyszła książka liczaca ponad pól tysiaca stron. Złożona została pod nadzorem autora ze szkiców pisarza i jego oklicznościowych wystąpień, wygłaszanych głównie przy okazji odbieranych nagród i honorów, a w drugiej czesci z wyboru udzielanych przez kilkadzesiąt lat wywiadów, w których dopytywany o swoje pisarstwo odsłanial coś z tajemnic swego warsztatu i deklarowal się jako zwolennik pisarstwa partnerskiego.
To prawda, jak sugeruje we wstępie do tej księgi wydawca Jerzy Ilg, że można z niej przepisywać całe strony lapidarnych definicji i złotych myśli, które opisują, czym jest prawdziwa literatura. Yorick proponuje wsłuchać się w takie dyspozycje pisarza-mędra o powołaniu literatury:
„Nie powinna osądzać, nie powinna pouczać, powinna starać się zrozumieć, bo takie jest, według mnie jej powołanie. Wtedy czytelnik czuje się przez autora zaproszony do podjęcia wspólnej próby rozumienia opisanego w książce świata. Staje się partnerem, użycza książce własnej wrażliwości, własnej wyobraźni emocji, myśli, wlasnego doświadczenia i dopiero w takim współbrzmieniu autora i czytelnika książka staje się pełnią. Czytelnik nabiera zaufania, że nikt nim nie manipuluje w takich czy innych celach, nikt go nie chce pouczać, nauczać, a wówczas będzie potrzebował z książką się utożsamić, będzie szukał w niej i własnej prawdy”.
Yorick
