Wręcz natrętnie teraz wraca kwestia kontekstu, od którego w dużej (jeśli nie decydującej) mierze zależy odbiór przedstawienia. Tak było zawsze, ale jednak czasy tak dramatyczne, czasy wojny toczącej się u granic, przelewanej krwi, zatrważających pytań o przyszłość rzutują na krąg skojarzeń i ocen.
„Nastia” wg Sorokina, międzynarodowy projekt teatralny grupy artystów białoruskich, ukraińskich i polskich zaprezentowany w Teatrze Powszechnym najpierw jako „szkice”, potem „work in progress”, a teraz jako premiera jasno to uświadamia. Pierwsze pokazy – tuż przed agresję rosyjską na Ukrainę wybrzmiewały inaczej niż oglądane teraz, niemal w ogniu walk, kiedy w postaci obrazów elektronicznych trafiają na nasze komórki i monitory. Parę miesięcy temu wydawały się męczącym koszmarem, rojeniem w stylu tego autora, który przyzwyczaił od lat swoich czytelników do tego, że Rosję przedstawia w najczarniejszych barwach, że nie stroni do pornograficznych niemal obrazów, niskiego języka i nasącza swoje fabuły rozedrganą nienawiścią do postimperialnych tęsknot rosyjskich elit.
Wyglądało to na autorskie dziwactwo czy niezaleczone urazy autora, ale teraz już nie, sprawia wrażenie proroctwa – obraz rosyjskiego dworku, niemal sielanki, gdzie dzieci uczą się francuskiego i manier (z off-u dochodzą bezbarwnie powtarzane fragmenty czytanek z podręcznika do nauki języka) a dorośli rozprawiają o przyszłości świata i filozofii, a w rozmowach króluje wątek nietzscheański, zmącony groteskową ucztą, w której najważniejszym, smakowanym daniem jest upieczona szesnastoletnia dziewica specjalnie hodowana na tę okazję, co więcej, córka gospodarza, przestaje być horrorem ku uciesze publiczności.
To jest diagnoza przemocowego systemu, zainfekowanych nim ludzi, tchnąca prawdziwą grozą. I choć wygląda na to, że to śmiech i czarny humor miał w tej antysielance i dystopii zabijać, to jednak śmiech więźnie w gardle. Powstał więc spektakl piekielnie aktualny i niepokojący z dramatycznym pytaniem, z którym zmagają się twórcy i widzowie: jak długo ciągnąć się będzie za Rosją ta smuga przemocy i nienawiści, czy kiedykolwiek rozrzedzi się na tyle, że świat będzie mógł odetchnąć? Takie pytania snują się po głowie po tym hipnotycznym spektaklu, w którym wszyscy aktorzy dają z siebie wszystko, nie szczędzą sił i talentu, aby skupić uwagę widzów na tych pytaniach i wciąż zawisłym nad nami wszystkimi niebezpieczeństwem przystąpienia do uczty.
Tomasz Miłkowski
NASTIA wg Władimira Sorokina, reżyseria Jura Dzivakou, scenografia i kostiumy Tatsiana Dzivakova, muzyka Olga Podgaiskaya, wideo: Palina Kamarova, wiersz Dmitri Ermalovich-Dashchynski, asystentka reżysera i producentka Bazhena Shamovichm tłumaczenie i koordynacja wydarzenia Michał Szymko, reżyseria dźwięku Pavel Sinilo, obsada Ekaterina Ermolovich, Volha Kalakoltsava, Natalia Lange, Artem Manuilov, Darya Novik, Mikalaj Stońka; Teatr Powszechny w Warszawie, Scena Mała, premiera 7 kwietnia 2022.
Spektakl zrealizowany został przez artystów z Białorusi, Ukrainy i Polski w ramach projektu „Jesteśmy z Wami”. Praca całego zespołu okazała się na tyle zaawansowana i spotkała się z tak dobrym odbiorem widowni, że dyrekcja Teatru zdecydowała o włączeniu tego tytułu do stałego repertuaru.
{Fot. Marianna Kulesza/ Teatr Powszechny]
