3 lutego 2022 zmarł Jarosław Marek Rymkiewicz (ur. 13 lipca 1935), poeta, badacz literacki, eseista, dramaturg1. autor dramatu (-tów); 2. w teatrze rosyjskim stanowisko ... More, tłumacz. Jako poeta wniósł wkład w reanimację zainteresowania dorobkiem baroku i odnowę nurtu klasycystycznego. Eseista podważał obiegowe sądy o naszych wieszczach. Jako publicysta często błądził i wywoływał zdumienie, a nawet zażenowanie.
W ostatnich latach został przypomniany jako dramaturg – liczyły się zwłaszcza premiery w reżyserii Piotra Cieplaka, a wśród nich znakomite przedstawienie „Ułanów” w Teatrze Narodowym.
Żegnając poetę, warto przypomnieć go jako autora tomu „Co to jest drozd” (1973), inspirowanego poezją baroku. Poeta nawiązywał w nim do pereł polskiej liryki baroku, np. „Róża oddana Danielowi Naborowskiemu”, „Na trupa”, „Do trupa” (aluzja do słynnego wiersza Jana Andrzeja Morsztyna) czy też „Kolęda księdza Baki”. Eksponował typowe dla baroku upodobanie do procesu rozkładu, śmierci, ostrych kontrastów, erotycznej zmysłowości i silnie odczuwanej tożsamości religijnej, z jednej strony dobrotliwie pokpiwając z manierycznego sztafażu poetyckiego, ale z drugiej strony oddając swoisty hołd zapoznanym wielkościom poetyckim tej epoki. Rymkiewicz podejmował się obrony poetów baroku, często wyśmiewanych za retorykę, niezręczności językowe i katastrofizm, dostrzegając w ich spuściźnie sporo artystycznej urody i niedocenianych wartości.
Głównym motywem wierszy z tego zbioru – jak na nawiązanie do poprzedników z XVII wieku przystało – była śmierć, przemijanie, a nawet samo umieranie i agonia, ukazywane ze swoistym poczuciem humoru: „Agonia ta ach jeszcze nie skończona/ Czy to ja w nim czy to on we mnie kona/ Czy to ja w nim czy to on we mnie gnije/ Jak on ten trup jak ze mnie je i pije/ Jak on ten trup całuny z siebie zdziera/ Jak on ten trup rodzi się i umiera” („Jak on ten trup”). W takiej specyficznie stylizowanej scenerii, bliskiej parodystycznie turpizmowi, sytuował autor także swoje owiane czarnym humorem rozważania o istocie poezji, zawarte w wierszu „Kim jest poeta”: „Niby słowik a w ustach świeci niby próchno/ Niby próchno a śpiewa niby słowik w ustach”.
Rymkiewicz podejmował filozoficzny dyskurs o istocie bytu, podmiotowości i przedmiotowości, o różnicach między tym, co zawarte w pojęciach, a tym, co doznawane zmysłami. Swego rodzaju ich epilogiem stał się zamykający zbiór „Traktat metafizyczny” o trudzie nazywania, o słowie ujmowanym na sposób biblijny (podkreśla to podział utworu na wersety) i o tworzeniu słów: „24.10. Słowo jest u słowa./ 24.11. Wysłowia się i słowi./ 24.12. Tyle o słowie”. Dostojne, poważne, a nawet żartobliwe Słowo było (przynajmniej wówczas) dla poety nośnikiem tajemnicy istnienia. Takim chciałbym Go zapamiętać – a nie jako autora wiersza-apologii „Do Jarosława Kaczyńskiego”.
Tomasz Miłkowski
[Fot. M. Kubik]
