Katarzyna Michalik-Jaworska pisze po premierze spektaklu Norwid późnym wnukom:
Norwid to wyzwanie, pomyślałam, kiedy ogłoszono pod jego patronatem rok 2021. Ale okazja pozyskania funduszy z tego tytułu powinna skłonić do przychylniejszego doń podejścia. Nie za wiele bowiem Norwida ostatnio w teatrze. Może kilku zapaleńców, miłośników czasem nieśmiało dotknie wrażliwej materii. Do tego jakiś opór odbiorców wynikający – no właśnie, z czego? Pamiętam jak jakiś czas temu Grzegorz Mrówczyński, reżyser od lat z niezwykłym uporem starający się przywrócić Wieszcza scenie, włączający w swoje działania wszelkie koła norwidowskie, instytucje i organizacje noszące jego imię chciał zaszczepić tę miłość również młodzieży. W warszawskim XXIV Liceum Ogólnokształcącym im C.K. Norwida pracował z uczniami nad spektaklem „Pierścień Wielkiej Damy”. Nie przewidział, że większość czasu z wielomiesięcznych warsztatów poświęci na czytanie, poznawanie i pracę nad zrozumieniem tekstu. Młodzież Norwida zupełnie nie rozumiała. Bez wątpienia ten wybitny intelektualista, myśliciel, filozof jest poetą trudnym, ale czy to znaczy, że skazanym na niebyt?
Rok powoli dobiega końca, tymczasem ilość przedsięwzięć nie robi specjalnie wrażenia. Instytut Teatralny robi sceniczne czytania, Teatr Wielki-Opera Narodowa oraz Filharmonia w Łomży koncert, Teatr Polski cykl spotkań z Norwidem a kielecki Teatr im S. Żeromskiego udostępnił nagranie interpretacji „Wesela” przez młodzież z III Liceum Ogólnokształcącego imienia Cypriana Kamila Norwida w Kielcach. Do tego kilka działań muzeów czy instytucji narodowych.
W mapę tych działań wpisał się chwalebnie projekt Fundacji Republika Marzeń, zrealizowany w Muzeum Powstania Warszawskiego – „Norwid późnym wnukom”. Autorami wydarzenia są Jerzy Satanowski (reżyseria, muzyka) i Jan Bończa -Szabłowski (scenariusz). Satanowski ma niebywałą intuicję dźwiękową. Wielokrotnie udowodnił, że z dużą wrażliwością potrafi wkomponować teksty autorów w muzykę tak, by nadać im nowy wymiar, odświeżyć i uwspółcześnić. Dość wspomnieć jego spektakle z tekstami Gałczyńskiego czy Tuwima. Tak było i tym razem. Przeszywające brzmienie saksofonu, skrzypiec czy klarnetu wydobywają z poezji Norwida dodatkową energię, dając poczucie odnajdowania nieodkrytych treści w dobrze znanym przekazie. To przemyślana i dojrzale dobrana kompozycja tekstów i towarzyszącej im muzyki. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową interpretację Oskara Hamerskiego „Fortepianu Chopina”, przy akompaniamencie muzyki Chopina w wykonaniu wybitnego pianisty – Marka Bracha.
W dość nieoczywistej scenerii Sali pod Liberatorem, rozproszeni w jej różnych częściach i poziomach artyści: pięciu muzyków i pięciu aktorów. Punktowe światło wyłania z mroku kolejne głosy, które w tej historycznej przestrzeni nadają poezji Norwida nowej mocy. „Źle, źle zawsze i wszędzie” wypowiadane niezwykłym tembrem głosu Mirosława Baki przyprawia o dreszcze. Instrument wzmaga niepokój. Słuchającym towarzyszy szereg emocji, od wzruszenia po napięcie. Aktorzy doskonale rozumieją teksty i inteligentnie je interpretują. Widownia słucha zaczarowana. Wrażliwość, z jaką potraktowali Norwida, podsuwa myśl, że zapewnienia twórców o tym, że spektakl powstał z miłości do Norwida nie są wyłącznie czczym gadaniem czy chwytem marketingowym. Mamy tu przedstawicieli różnych pokoleń: Mirosław Baka, Artur Żmijewski, Oskar Hamerski, Wojciech Brzeziński i Michał Mikołajczak. Znakomici aktorzy, a każdy z nich ma co innego do powiedzenia głosem Norwida.
Dobrze znane nam teksty nie wybrzmiewają od początku do końca. Ich fragmenty przetykane są cytatami z listów poety. „Chcemy zajrzeć w głąb duszy Norwida – mówią twórcy – pokazać stan ducha wielkiego Artysty, wrażliwego i samotnego. Ukazać Geniusz w chwilach triumfu i zwątpienia, który zmagał się z niezrozumieniem i odrzuceniem. Wizjonerem, który kochając Polskę i Polaków, nie wahał się mówić im prawd często bolesnych”. I widz im wierzy. Czuje tę prawdę, nawet gdy do końca jej nie rozumie. Nie mamy więc do czynienia z okazjonalną wieczornicą, recitalem akademickim, a czułym dziełem zrodzonym z miłości. Mam nadzieję, że ten wieczór pełen wzruszeń będzie mógł być udziałem szerszej publiczności. Życzę twórcom znalezienia sponsorów na kolejne wystawienia.
Katarzyna Michalik – Jaworska
Norwid późnym wnukom, reż. Jerzy Satanowski, scenariusz: Jan Bończa-Szabłowski, scenografia: Hektor Werios, Muzyka: Jerzy Satanowski.
Obsada: Mirosław Baka, Wojciech Brzeziński, Oskar Hamerski, Michał Mikołajczak, Artur Żmijewski, Wiesław Wysoki (saksofon), Wiktor Wysocki (klarnet), Robert Majewski (trąbka), Dawid Lubowicz (skrzypce), Marcin Majerczyk (gitara).
