Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Magda Żurowska o Jerzym Limonie

Tekst otwierający księgę „Z pomocą Muz” pamięci prof. Jerzego Limona (Gdańsk 2021):

Justynie (na 25-lecie Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku)

Prolog

Jest koniec lat 80. ubiegłego wieku. Wśród przyjaciół, znajomych krąży mit Limonów. Nie znam ich. Nie jestem stąd. Prawie wszyscy moi gdyńscy przyjaciele ze szkolnej paczki rozjechali się po świecie. Może i my wyjedziemy? Ale już dzieci, ale język, ale zainteresowania – urządzamy się. Ja wróciłam z Krakowa na chwilę.

Zostałam. Poznałam Andrzeja – zostałam tym bardziej. Wszyscy znają Limonów, ja nie. Zbyszek Joachimiak wrócił z Cincinnati, został. Ja pracuję w telewizji. Kaja zaczyna chodzić do przedszkola. Pracujemy, budujemy dom, podróżujemy. Zbyszek bywa u nas na obiadach, kolacjach. Jest. „Wracają Limonowie” – mówi pewnego razu. Organizuje wielkie powitalne przyjęcie. „Welcome Home”. Są balony, serpentyny i konfetti. Ja mam wydanie „Erraty” następnego dnia i coś do „Pegaza”. Nie szkodzi. Nie znam Limonów, nie znam wielu gości. Czekamy.

Wchodzą. Olśniewający uśmiech Justyny. Uznaję, że to najpiękniejsza dziewczyna, jaką poznałam. Jurek skrępowany radością przyjaciół, wycofany, choć wszyscy wokół niego, Andrzej też. Impreza trwa, balony pękają, ja do drugiego pokoju u Zbyszka, bo muszę przygotować się do wydania. Już rozumiem mit Limonów. Ale wówczas tylko mi się tak wydawało.

Akt I

Jest późne popołudnie. Wróciliśmy z Andrzejem z pracy. Kaja po drodze odebrana z przedszkola – jak często – prawie jako ostatnia. „To co? – mówi Andrzej. – Obiad dziennikarski?”. „Jasne”. Obiad dziennikarski to serdelki, bo szybko. Bo niczego innego nie było. Bo Andrzej lubi. Kaja ma swoje, zdobyte przez mamę, parówki baltonowskie. I tak niewiele jada. Jeszcze tylko banany, kupowane w prywatnym sklepie „u baby”. Kawę też się tam zdobywa. Andrzej siada do maszyny do pisania, słychać ją na całej ulicy i jeszcze dalej. Ktoś wchodzi. Drzwi u nas się nie zamykało. Jurek Limon. Jeżeli można sobie wyobrazić Jurka Limona z rozwianym włosem, z książką w ręku, w ekscytacji i podnieceniu, to tak właśnie było. Potem nigdy go już nie widziałam w takiej nieukrywanej euforii. Książką okazuje się być jego Gdański teatr „elżbietański”. „Całkiem możliwe, że mógł tu przyjeżdżać sam Szekspir, ale tego nie wiem, wiem, że w tym samym czasie w Gdańsku i w Londynie grali Szekspira. Premiery mogły być równoległe, może któraś z tych sztuk była prapremierą w Gdańsku” – mówi. Ale nie chodzi tu tylko o same przedstawienia, ale i o budynek. Wyrywamy sobie książkę. Rodzi się pomysł. Jurek wie, że można, że trzeba, a ja mam temat. Umawiamy się z Jurkiem na wywiad, oni siedzą, rozmawiają i rozmawiają. Coś się rysuje, coś powstaje, ale my jeszcze nie jesteśmy tego świadomi. Jesteśmy młodzi, wszystko przed nami. Umawiają się z Adzikiem Zawistowskim. Komórek wtedy nie było, telefonów domowych też często nie. Akt II Jest już Fundacja Theatrum Gedanense. Urodziny Szekspira jako coroczne, wielkie święto już tuż, tuż. Są pierwsze projekty budynku Teatru Szekspirowskiego, wystawy, spotkania, wielcy patroni. Jest 10-lecie Solidarności. Przygotowuję całe wydanie „Pegaza”. Mam swój program „Kulisy” w TVP2, tym razem w pełni poświęcony Fundacji właśnie. Pracujemy na najwyższych obrotach. Umawiam się z Jurkiem Limonem i Adzikiem Zawistowskim w miejscu, gdzie ma powstać Teatr. Tymczasem zlot żaglowców w Gdyni. Chcę zdjęcia z morza. Nasz kuter się spóźnia. Czas leci. Zaraz mamy być w Gdańsku. Nadal nie mamy komórek. Wreszcie jest kuter. Filmujemy, ale czasu mało, bo czekają Jurek z Adzikiem. Operator kręci. Ja już patrzę tylko na zegarek. Późno, coraz później. Trójmiasto dyszy radością i świętem. Godzina 16. Wreszcie wracamy. Bieg do samochodu. Ładujemy sprzęt. Już pół godziny po czasie. Pędzimy. 40 minut, 50 minut spóźnienia. Wiem, że zawiedliśmy, ale jedziemy. Już nie patrzę na zegarek.

Biegniemy. Już właściwie bez sensu. Jurek z Adzikiem stoją w umówionym miejscu. Przepraszamy, rozkładamy sprzęt, kamera poszła. Ten obraz Jurka czekającego z pokorą i skromnością został mi w oczach do dziś. Stał jakby w środku Teatru, którego jeszcze nie było, a dla niego już był. Jakby onieśmielony, że wie więcej, jak zresztą zawsze, w każdym wywiadzie, w każdej rozmowie, wystąpieniu publicznym. Jakby wiedział, że waży się na rzeczy niemożliwe, o których filozofom się nie śniło. Akt III Jest 18 maja 1993 roku. Książę Walii Karol przybywa na zaproszenie Fundacji Theatrum Gedanense, jest jej honorowym patronem. To nie pierwsze jego spotkanie z Fundacją i Jerzym Limonem, nie ostatnie też. Uwieść Księcia… to mógł tylko Jurek. Ja jestem w ciąży z Rafałem. Syn więc jakoś w tym spotkaniu już uczestniczy. Najpierw przechodzimy przez krótkie szkolenie prowadzone przez Mistrza Ceremonii. To dla maluczkich. Jurek z Justyną swobodni, dla nich to już nic nowego. Jak do Księcia się zwracać, jaki ukłon. Jesteśmy podekscytowani, jaki ten Karol jest. Od prawej stoi Jurek, potem Justyna, ja i Andrzej. Książę wchodzi, uśmiecha się naturalnie, patrzy w oczy, jest zwyczajny. Zaczyna się od lewej strony, najpierw Andrzej, potem ja. Udało się. Wszystko poprawnie. Teraz Justyna. Książę zatrzymuje na niej wzrok. „A my się już znamy” – mówi. Chwila rozmowy Justyny z Księciem. No tak… nie zapamiętać Justyny – to niemożliwe. Coraz bardziej wierzymy, że Teatr będzie. Tego roku zaczynają się Gdańskie Dni Szekspirowskie. Korowód sztuki pośród Jarmarku Dominikańskiego. Zjeżdżają ze świata najlepsze teatry – tak jak to było za Szekspira. Rok później nasz syn Rafał uczestniczy z poziomu ramion Andrzeja, Kaja – już weteranka. To się już dzieje. Epilog, który jest prologiem Tu każdy ma swoją historię i własną narrację. Ja mam taką. Jurek był z Andrzejem do końca. Potem ze mną. Gorąca linia. Nie pamiętam numerów telefonów, pogubiłam się w kalendarzach. Nie chcę stypy, chcę bankiet w Operze. Jurek wszystko załatwia z czułą, spokojną cierpliwością. Andrzeja przy Jurku nie było. Ani przy Justynie. Pewnie dla Andrzeja jakoś tam lepiej, czeka na Jurka na „Planecie Szekspir”. „Andrzej albo szedł do teatru, albo z niego wracał” – mówi Jurek nad grobem Andrzeja. Ma ściśnięte gardło. Nie skończył. Nie musiał. Jurka żegnamy inaczej. W większości każdy z nas osobno online. Przejście. „To prolog” – mówi ksiądz Krzysztof Niedałtowski. Ciągle jeszcze nie wierzymy. Na koniec i tak każdy z nas zostanie z tym sam. I wiem, że Justyna najbardziej. Dlatego „Justynie (na 25-lecie Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku)”. „Pisz…” – mówi do mnie Jurek 5 lat temu podczas Festiwalu. Jeszcze się odwraca, bo już światła gasną, zaczyna się spektakl. „Pisz, pisz” – pokazuje palcami na niewidzialnej klawiaturze (wszak jesteśmy w Teatrze). Takiego go widzę. „Pisz, pisz…” – napisałam teraz. Światła zgasły.

Magdalena Żurowska

Kilka słów o Andrzeju Żurowskim (1944–2013): teatrolog, eseista, krytyk. Mieszkał w Gdańsku od 1945, przez ostatnie 20 lat w Gdyni. Ukończył polonistykę UG i Studium Dziennikarstwa w Warszawie. W 1973 doktoryzował się w Gdańsku u Marii Janion, a w 2002 otrzymał habilitację. Był profesorem, dyrektorem Instytutu Polonistyki Akademii Pomorskiej w Słupsku. Napisał 25 książek, w tym wiele poświęconych Szekspirowi. Od samego początku związany z ideą Teatru i Festiwalu Szekspirowskiego. Od 1989 wiceprezes Fundacji Theatrum Gedanense. Przez wiele lat konsultant artystyczny Festiwalu, głównie jego części międzynarodowej.

Magda Żurowska, dziennikarka, teatrolożka, reżyserka i scenarzystka kilkudziesięciu filmów dokumentalnych i reportaży, zrealizowała w telewizji wiele programów teatralnych. Od 1988 żona Andrzeja Żurowskiego, z którym ma córkę Kaję Żurowską-Giers (pseudonim artystyczny Leli Valeska) i Rafała Tadeusza Żurowskiego.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.