Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Z fotela Maciejewskiego: INNEGO ŻYCIA NIE BĘDZIE

LEKCJE MIŁOŚCI w reżyserii RAFAŁA SABARY w Teatrze TV:

Mój ukochany reżyser, Andrzej Barański, powiedział mi parę dni temu: „Niech pan koniecznie obejrzy „Lekcje miłości” w Teatrze Telewizji, jak one grają!”. Zobaczyłem, wszystko potwierdzam. One: czyli Ewa Dałkowska i Edyta Jungowska. Grają fenomenalnie.

W sztuce „Lekcje miłości” Iriny Waśkowskiej, uczennicy Nikołaja Kolady, wspaniale przetłumaczonej przez Agnieszkę Lubomirę Piotrowską i wyreżyserowanej pewną ręką przez utalentowanego przybysza ze świata teatru – Rafała Sabarę, postaci są tylko dwie: matka i córka. A pomiędzy nimi cały kosmos przeczuć, domysłów, złości, agresji, autoagresji – i na samym końcu: wielkiej miłości, wielkiego uzależniania.

Nic nowego pod słońcem. Ile było już podobnych spektakli, etiud, filmów, od „Sonaty jesiennej” Bergmana po poruszającą „Niewdzięczność” Zbigniewa Kamińskiego z rolą życia Beaty Tyszkiewicz. Relacja matki i córki, zwłaszcza jeżeli ta córka nie opuszcza domu, zostaje w nim, a z czasem dziwaczeje i fiksuje, to konglomerat sprzecznych uczuć. Obłędny strach przed otworzeniem i zamknięciem drzwi, duchota miejsca, wspólnej przestrzeni, i graniczące z pewnością przeczucie, że zawsze w końcu zostanie już tylko matka. Matkę – również z czasem tylko tę symboliczną – w tym samym stopniu kocha się i nienawidzi. Uzależnienie jest toksyczne, matka zapewnia parasol ochronny, można się jej wyspowiadać, pogadać, ale wzajemne relacje to także zniecierpliwienie, złość, paranoja. W „Lekcjach miłości” emocje są tak nabrzmiałe, że za chwilę mogą eksplodować.

Gdzieś w tle widać znaną dobrze z rosyjskiej tradycji literackiej, ale i ze współczesnych reportaży czy doniesień prasowych chorobliwą, mentalną i materialną, „ruską” biedę. Niedomykająca się lodówka, tekturowe pudła, w których ciągle zbiera się coś na czarną godzinę, na wojnę albo na czas pokoju. Dawno temu zmurszała mąka również metaforyzuje się w murszejące życie dwóch kobiet z rytuałem słuchania wiadomości, z robakami łażącymi to tu, to tam, z niedopitą herbatą i napoczętym bimbrem. Oraz z torcikiem, na który nie było nas przecież stać. Zatruta, zła słodycz.

Cała akcja „Lekcji miłości” to jeden wieczór czekania na kolejnego absztyfikanta Łarisy (Jungowska), torpedowany zdroworozsądkowymi, ale i okrutnymi ripostami jej matki (Dałkowska). Podczas gdy na pierwszym planie chodzi tylko o samca, w tle jałowieją dwa smutne życia. Wieczne niespełnienie, toksyczne drżenia.

Jungowska ma osobowość. Stworzyła niegdyś niepodrabialny, autorski styl, w którym pobudzenie osobowościowe jej bohaterek równoważy się z otępieniem, rodzajem stuporu, do którego nikt nie ma dostępu, nawet one same. Jej Łarisa w „Lekcjach miłości” nie może znaleźć sobie miejsca. Ciągle w ruchu, w niepokoju, afektowana i bezradna. Nie może pogodzić się z tym, że to już wszystko, tylko tyle dostała. Tylko to biedne, spracowane życie, cuchnące tanimi dezodorantami i czkającymi facetami w barze, pod stałą, chociaż głównie milczącą kuratelą matki. Znakomita partia aktorska.

Z kolei Ewa Dałkowska w „Lekcjach miłości” to aktorstwo pewności każdego gestu, słowa. Patrząc na Dałkowską, miałem w głowie te wszystkie matki z filmowego czy teatralnego świata. Ich siwe włosy, drżące dłonie, zmatowiałe oczy, wyciągnięte swetry. Matki z Witkacego i z Dolana. Matka ze spektaklu Sabary też ma złachany pulower, biedną bluzkę w paski, jakieś byle narzucone na byle jakim grzbiecie. Wiele lat temu włożyła też na siebie maskę obojętności, nie zdejmie jej nigdy. Wbija sztylety w serce Łarisy, bo i jej takie sztylety wbijano. I tak tkwią na zawsze razem. Przy tym stole z narzuconą na bakier ceratą, z wielkimi tekturowymi pudłami, w wiecznym nieładzie którego nie uda się posprzątać. Bo ów nieład to jest życie. Innego nie będzie. Innej miłości również nie.

Łukasz Maciejewski

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.