Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Kordian, czyli Polacy

Na koniec roku wracam do KORDIANA w inscenizacji Jana Englerta w Teatrze Narodowym, który aż natrętnie rezonuje ze współczesnością. Kwestia Szatana – „Jak się rozejrzeć, wszystkie takie same” nie chce odkleić się od pamięci. Oto poszerzona wersja recenzji opublikowanej wcześniej na łamach tygodnika „Przegląd”:

Kordian, czyli Polacy

Takie przedstawienie zdarza się raz na dziesięć lat albo i rzadziej. Przedstawienie, które podtrzymuje wiarę, że teatr nadal jest zdolny wadzić się z tym, co najważniejsze, że posiada wewnętrzne siły, dające szansę tworzenia wielkich, sugestywnych wizji. Tak jest tym razem. Inscenizacja „Kordiana” wedle scenariusza i w reżyserii Jan Englerta w Teatrze Narodowym, przygotowana z myślą o jubileuszu 250-lecia teatru, jest takim właśnie wyjątkowym przedstawieniem. Choć jubileuszowe, to nie ma nic wspólnego z okolicznościową celebrą. Żywe, nawet drapieżne, teatralnie zachwycające i mądre.

 

Sam scenariusz mógłby być tematem odrębnej, poważnej analizy. Englertowi udało się zawrzeć w dwugodzinnym widowisku wszystkie najistotniejsze tropy tragedii, otworzyć ją na dopływy zewnętrzne (wiele tu cytatów z innych utworów, także Wyspiańskiego), zakotwiczyć w dziejach scenicznych i silnie związać ze współczesnością.

Kordianów jest w tym spektaklu trzech: Stary (Jerzy Radziwiłowicz) i dwóch młodych, Kordian I (Marcin Hycnar) i Kordian II (Kamil Mrożek), Laury są dwie, starsza (Ewa Wiśniewska) i młodsza (Anna Grycewicz), a Wiolett aż pięć. To nie dla kaprysu, ale aby wydobyć powtarzalność polskich pytań, ich uporczywy pochód przez pokolenia, aby zderzyć ze sobą młodość i doświadczenie. To nie przypadek, że Stary Kordian przejmie w tym spektaklu rolę Prezesa spiskowych, przestrzegającego przed ślepym pędem ku zemście. Z jednej strony bohaterskie, straceńcze plany, z drugiej, pozłotka, hipokryzja i lizusostwo, ciągłe piekło zastoju myśli: „Jak się rozejrzeć, wszystkie takie same” mówi na początku Szatan (Mariusz Bonaszewski), błędne koło, z którego nie ma ucieczki. Stąd jak refren kilka razy powtarzają się w tym spektaklu słowa monologu Kordiana na Mont Blanc.

To szczególne rozdwojenie między dobrem i złem symbolizują przypowieści Grzegorza, służącego Kordiana, które w tym przedstawieniu opowiadają bohaterowi Archanioł (Danuta Stenka) i Szatan. Archanioł przypomina męczeńską śmierć bohaterskiego zesłańca, Szatan barwnie opowiada o Janku, co psom szył buty. Oto polskie dylematy: szalona zatrata w imię honoru, pozorna kariera u boku tyrana.

Swego rodzaju przekornym zaprzeczeniem tezy, że Polacy nie są w stanie działać ku wspólnemu pożytkowi, jest ten spektakl, który zespołowością stoi. Harmonizacja scen zbiorowych, przygotowanie chórów, te bez liku przemarsze, pląsające pary, przebiegające grupy, widma w komnatach zamkowych, spiskowi, i bawiąca się stolica, wielka scena koronacyjna czy audiencja u papieża pokazują moc zespołu, który działa dla wspólnego celu.

Doskonały zespół pozwala wydobyć walory solistów, a wszyscy przedniej marki, obok już wymienionych trzeba wspomnieć o Mateuszu Rusinie (Mefistofel), który wstrząsająco śpiewa pieśń Nieznajomego. Ogromne wrażenie czyni monolog Kordiana I na Mont Blanc, a potem jego skok z wysokości w przepaść sceny, a także scena na Placu Saskim – skok Kordiana nad bagnetami i szaleństwo podnieconego Wielkiego Księcia (Grzegorz Małecki). Do tego dodać trzeba liczne aluzje teatralne do wcześniejszych realizacji „Kordiana”, jest i drabina Adama Hanuszkiewicza, i krzesło Jerzego Antczaka, i lampeczki kolorowe okalające otwór sceniczny jak w teatrze jarmarcznym Janusza Wiśniewskiego, i cytat z „Samuela Zborowskiego” Jerzego Jarockiego. Na spektaklach premierowych mogliśmy oglądać i słuchać Ignacego Gogolewskiego, który powiedział raptem kilka linijek (jako Starzec z Ludu w scenie spisku), ale tak, że dreszcz przechodził. Tak, to jest przedstawienie, którego dźwięki i obrazy zostaną w pamięci na długo.

Tomasz Miłkowski

KORDIAN Juliusza Słowackiego, opracowanie tekstu i reżyseria Jan Englert, scenografia Barbar5a Hanicka, muzyka Stanisław Radwan, choreografia Tomasz Wygoda, światło Jacqueline Sobiszewski, animacja Michał Jankowski, efekty kaskaderskie Andrzej Słomiński, Teatr Narodowy, premiera 19 listopada 2015

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.