Przejdź do treści
Старая ссылка на Кракен не работает? Не бегите в Google! Именно этого ждут мошенники. Используйте надежный шлюз, который всегда ведет на актуальное зеркало. Добавьте в закладки kra45.at и забудьте о проблеме поиска ссылок навсегда.

Po spotkaniu klubowym o twórczości Z. Krzyżanowskiego

 

O Zygmuncie Krzyżanowskim rozmawiano w Klubie Lekarza w Warszawie, które odbyło się 17 marca o godz. 18.00 z okazji ukazania się nakładem oficyny Ston 2 z zasiłku Instytutu im. Adama Mickiewicza kolejnego tomu jego prozy, "Niemożliwe do przewidzenia" w przekładzie Walentyny Mikołajczyk-Trzcińskiej, entuzjastki dorobku zapoznanego twórcy. W duyskusji, którą prowadzil Tomasz Miłkowski głos zabrali m.in. Henryk Bieniewski, wydawca Stanisław Nyczaj i tłumaczka, przywołując teksty opublikowane wcześniej w tomie "Trzynasta kategoria rozsądku". Miniatury prozatorskie z nowego tomu czytała Renata Kretówna. Dobrym wprowadzeniem do twórczości piszącego po rosyjskiu Polaka może być szkic tłumaczki Zygmunt Krzyżanowski: dusza dla prozy, serce – w teatrze.

  


KRZYŻANOWSKI ZYGMUNT, Sigismund Krżyżanowski (1887-1950), pisarz ros. pochodzenia pol.; uprawiał erudycyjną prozę filoz. z elementami fantastyki i groteski (m.in. Wspomnienia z przyszłości 1929, pol. przekład fragmentu w „Literaturze na Świecie” 1993 nr 10); większość nowel i powieści K. została wyd. dopiero obecnie (wybór „Wozwraszczenije Mingauzena” 1990); ponadto adaptacje sceniczne powieści ang., m.in. „Człowiek, który był czwartkiem” G. Chestertona (wyst. 1924) oraz własne dramaty, scenariusze film.; eseje lit. o twórczości W. Szekspira i B. Shawa, których utwory przekładał; tłumaczył również literaturę pol. (A. Mickiewicz, S. Żeromski, J. Tuwim)”. (Nowa Encyklopedia Powszechna, t. III, W -wa, 1995,Wyd. Naukowe PWN, s. 596.)
Jeszcze do niedawna to wszystko, co było można przeczytać po polsku o Zygmuncie Krzyżanowskim. W 2004 r. ukazał się pierwszy skromny wybór jego opowiadań w tłumaczeniu na język polski (Trzynasta kategoria rozsądku, Oficyna Wydawnicza STON 2, Kielce), w marcu br. trafi do księgarń zbiór 30. miniatur, traktowany jako całość przez samego autora (Niemożliwe do przewidzenia, Oficyna Wydawnicza STON 2, Kielce), a na tegoroczne warszawskie Targi Książki Wydawnictwo BOSZ zapowiada powieść Powrót Münchhausena, z ilustracjami Zygmunta Januszewskiego (fragmenty w: „Rzeczpospolita”, „Yorik”).
Pół wieku po śmierci pisarza, o Krzyżanowskim zaczyna się w Polsce mówić i pisać. Jak na autora niemal za życia nie drukowanego, tyle pozycji w jednym tylko półroczu to dużo. Tym bardziej pisanych w Polsce i przez Polaków, którzy wcześniej o nim właściwie nie słyszeli. Wszystkie wymienione niżej publikacje zawierają stosunkowo obszerne fragmenty dotyczące biografii pisarza, do których pozwalam sobie zainteresowanych odesłać. Zwracam też jednocześnie uwagę, że znajdą w nich wiele informacji różniących się od siebie. Rzecz w tym, że jak na razie wszystkie fakty z biografii Krzyżanowskiego polscy autorzy podają za Rosjanami, głównie za Wadimem Perelmuterem, który – jako dotychczasowy redaktor, autor przedmów i komentarzy do poszczególnych utworów Krzyżanowskiego, do napisania książki o Zygmuncie Krzyżanowskim dopiero się przygotowuje. Tym bardziej uważam, że to dopiero początek drogi do polskiego czytelnika twórcy urodzonego na kresach, który, choć nigdy nie zaparł się swojej polskości, w 1922 roku wybrał na miejsce pobytu Moskwę, a nie Warszawę. Wart jest tego, bowiem z Krzyżanowskim jest tak, że im więcej się jego prozy poznaje, tym bardziej zaskakuje.
Ale to o prozie, do której tłumaczenia przystępują już poza mną inni tłumacze i którą bardzo serio zaczynają się interesować nasza krytyka oraz historycy literatury, których interesuje wzajemne zazębianie się kultur polskiej i rosyjskiej.
Nic natomiast, lub prawie nic, nie wiemy o pracach Zygmunta Krzyżanowskiego dla teatru i w teatrze. Wiemy, że jeszcze w latach I wojny światowej i tuż po niej, dzielił się swoją wiedzą i przemyśleniami teoretycznymi w cyklu wykładów prowadzonych w kijowskim Konserwatorium, Instytucie Teatralnym im. M. Łysenki i w Studiu Żydowskim, z którym potem wyjechał do Moskwy. Ale nie wiemy, czy kontaktował się z działającym w tymże Kijowie (1915-18) teatrem eksperymentalnym Stanisławy Wysockiej, w którym Czeszka, Anna Bowszek, wieloletnia przyjaciółka, potem żona pisarza, występowała w roli… Balladyny?!
Na razie możemy się tylko domyślać kontaktów Z. Krzyżanowskiego z młodym Iwaszkiewiczem i z innymi Polakami ze środowiska polskiej kijowskiej bohemy artystycznej, dla której pojawienie się w Kijowie tego Polaka, niedawnego absolwenta kijowskiego uniwersytetu, pisującego do miejscowych gazet korespondencje z podróży, słuchacza na najpoważniejszych uczelniach Europy wykładów z dziedziny filozofii, historii i teorii sztuki, człowieka aktywnego i twórczego, musiało mieć znaczenie.
Badaczy rosyjskich ten okres działalności pisarza, podobnie jak jego bliskie związki z moskiewskim środowiskiem polonijnym, zdają się najmniej interesować i nie musi nas to dziwić. A przecież, po śmierci w Kijowie rodziców, stryja i ukochanej siostry, to właśnie w Moskwie odnalazł bliskich krewnych, m.in. kuzyna, aktora najpierw Stanisławskiego – potem Meyerholda, Włodzimierza Tezawrowskiego. Czy to nie kontakty z nim sprzed wybuchu I wojny światowej i prowadzona między braćmi korespondencja nie były główym motorem decyzji wyjazdu w 1922 r. do ówczesnej Mekki nowego europejskiego teatru, Moskwy? Zaowocowało to spotkaniem z Tairowem, ich piętnastoletnią przyjaźnią i współpracą artystyczną oraz systematycznymi wykładami Z. Krzyżanowskiego w Państwowych Eksperymentalnych Teatralnych Pracowniach (Gektiemas) przy Teatrze Kameralnym, publikacjami w wydawnictwach tego teatru, samodzielnymi scenicznymi adaptacjami lub współpracą przy adaptacjach (m.in. O człowieku, który był Czwartkiem – przekład i adaptacja Z. Krzyżanowskiego), pracami teoretycznymi z dziedziny psychologii aktora i sztuki teatru, cyklem wykładów – esejów o Szekspirze, i Bóg jeden wie czym, bo… sami Rosjanie też jeszcze wszystkiego na ten temat nie wiedzą.
Wadim Perelmuter, który jako pierwszy zaczął opracowywać i wydawać wydobytą z archiwów prozę Krzyżanowskiego – aktualnie opracowuje 4 tom Dzieł zebranych – jak dotąd jedynie napomyka tu i ówdzie, że „odbyło się czytanie komedii „Pop i porucznik” (1934 r.) i „Ten trzeci” (1937 r.), która to sztuka „bardzo spodobała się Meyerholdowi”, ale z korespondencji dr W. Olbrych z W. Perelmuterem wynika, że do rękopisów tychże sztuk jeszcze nie dotarł. Podejrzewa, że znajdują się być może w Odessie, gdzie przed śmiercią zamieszkała żona pisarza, a być może w Kijowie, nie precyzując, czy w tamtejszych archiwach, czy w zbiorach prywatnych.
W książce biograficznej w dużym mierze poświęconej polskiej emigracji w Moskwie, w tym: postaciom Zygmunta Krzyżanowskiego i Włodzimierza Tezawrowskiego oraz ich związkom z moskiewskim środowiskiem teatralnym lat trzydziestych, krewna pisarza Nina Mole wspomina m.in. o monografii Aleksandra Fredry pióra Krzyżanowskiego. Gdzie się znajduje manuskrypt i czy nasz hrabia Fredro na tyle zainteresuje rosyjskich badaczy, że bez naszych starań do niego sięgną?
Wydaje się, że prawdziwy żywot teatralny Krzyżanowskiego ciągle jeszcze czeka na odkrycie, na uchylenie i odsłonięcie kurtyny.
W obszernej publikacji pt. Wospomnim Sigizmunda Krżyżanowskowo – diejatiela tieatra i tieatralnogo kritika autorstwa N. Litwinienko, czytamy m.in.:
„W Moskwie lat dwudziestych i trzydziestych (XX w.), wśród pisarzy i w kręgach teatralnych Zygmunt Krzyżanowski (1887-1950) był dobrze znany. Obdarzony licznymi talentami, człowiek oryginalny, dla bliskich przyjaciół niezwykle ujmujący i fascynujący. Obcowanie z nim dawało pożywkę myśleniu i sprawiało intelektualną przyjemność. Pisarz, dramaturg, tłumacz, dziennikarz, literacki i teatralny krytyk, autor scenariuszy filmowych – wreszcie, urzekający i bardzo oryginalny wykładowca. Jego encyklopedyczna wiedza w dziedzinie kultury zachodniej i kultury rosyjskiej, historii, psychologii łączyła się z rozległością horyzontów własnego myślenia.
Jednakowoż w realnym życiu 1930-40. lat swobodne objawienie się wszechstronnych możliwości twórczych Krzyżanowskiego przez cały czas było hamowane. Z utworów literackich udało się Krzyżanowskiemu opublikować jedynie drobiazgi. Nie umiał przepychać swoich utworów do druku. A i nie chciał.”
I nieco dalej: „… jeszcze raz zaznaczę: także na drodze teatralnej nie wszystko szło gładko. Momentami także i tu pojawiała się rozbieżność jego niezależnego myślenia z oficjalnie wypracowaną linią urzędników od sztuki nie pojmujących jego – posłużymy się słowami Krzyżanowskiego – „kanonady po kanonach”. Wówczas dochodził do wniosku, że „niewygodnie jest być utalentowanym”. Albo w niepowodzeniach dostrzegał jakieś fatum, które, by nie być zbyt patetycznym, sam pomniejszał zdrobnieniem, wymyślając dziecinnie zabawne słowo – „pechowatość”.
„Pechowatość”, niedorzeczność, często zwyczajna niekonsekwencja ludzka lub zapomnienie, towarzyszyły Krzyżanowskiemu przez wiele lat nawet po śmierci, aż do ukazania się jego publikacji. Właśnie, bo jeśli jego nazwisko jest w „Krótkiej Encyklopedii Literatury”, gdzie oczywiście mówi się o nim tylko jako o pisarzu, to w „Krótkiej Encyklopedii Teatralnej” w ogóle się o nim nie wspomina. Nie znajdziemy śladów Krzyżanowskiego, satysfakcjonujących choćby w części, także w poważnym wydawnictwie, którym posługują się historycy teatru poświęconym A. Tairowowi. Na interesujący nas temat jest zupełnie „głucho” i opowiedzieć, co kryje się za tak niepełną informacją mogliby tylko ci, (tzw.„kamierniki”), którzy zapamiętali Zygmunta Krzyżanowskiego ze wspólnej pracy w teatrze Tairowa (niestety, prawie nikogo nie ma już wśród żywych).
Miałam szczęście w swoim czasie usłyszeć wspomnienia o Krzyżanowskim Niny Stanisławownej Suchockiej (1906-1980). Aktorka, następnie reżyser Kameralnego Teatru i w pewnym okresie wierny pomocnik Tairowa, Suchocka, niezmiennie podkreślała z podziwem i zachwytem ogrom wiedzy Krzyżanowskiego. Będąc jeszcze słuchaczką „Gekriemasu”, słuchała wykładów Krzyżanowskiego, w których harmonijnie łączyły się historia, teoria teatru i dramy, z analizą psychologii aktorstwa, specyfiką profesji aktora. Potem ich wzajemna sympatia przerodziła się w kontakty przyjacielskie: Krzyżanowski podarował Suchockiej kilka opowiadań (jak zwykle, w rękopisach) i jeden z wariantów scenariusza „Eugeniusza Oniegina”. Jakże żałuję, że wówczas w rozmowach z Niną Stanisławowną interesowała mnie przede wszystkim oryginalna osobowość Krzyżanowskiego i nie wypytałam jej bardziej szczegółowo o jego pracę w Kameralnym Teatrze. Poniosłam zasłużoną karę: musiałam do wszystkiego dojść sama”.

PS. Dodam, że po zapoznaniu się z publikacją autorki szkicu, szczególnie z fragmentami, w których analizuje szczegółowo wybrane eseje Zygmunta Krzyżanowskiego, można podejrzewać, że bliskie by mu było „myślenie Szekspirem” zarówno Jana Kotta, jak kol. Andrzeja Żurowskiego.

Zostaw odpowiedź

AICT Polska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.