Zejście do offf-u
„Kończy się sezon, który upłynął pod znakiem buńczucznych haseł bez pokrycia, nachalnej promocji słabeuszy i kłopotów niezależnych scen. Nudno już było. Tak głupio jak w tym sezonie – jeszcze nie” – pisano w czerwcu o warszawskim sezonie teatralnym w „Życiu Warszawy”. Oczywiście, jak to modne dziś w mediach, „Życie” przesadza. Z wyjątkiem stwierdzenia o „nachalnej promocji słabeuszy”, ale -zjawisko to było, jest i będzie istniało. I to – nie tylko w teatrze.

