Któregoś dnia oślepniesz. Jak ja. Będziesz siedział gdzieś, punkcik zagubiony w pustce, w ciemności, na zawsze. Jak ja. Któregoś dnia powiesz sobie „Zmęczony jestem, usiądę”, i siądziesz. A potem powiesz sobie „Głodny jestem, wstanę i zrobię sobie coś do zjedzenia”. Ale nie wstaniesz. Powiesz sobie „Nie powinienem był siadać, ale skoro już siadłem, posiedzę jeszcze trochę, później wstanę i zrobię sobie coś do zjedzenia”. Popatrzysz chwilę na ścianę, a potem powiesz sobie „Zamknę oczy, może prześpię się trochę, będę się po tym czuł lepiej” i zamkniesz je. A kiedy je otworzysz, ściany już nie będzie. Znajdziesz się w nieskończonej pustce, której nie wypełniliby wszyscy wskrzeszeni zmarli wszelkich czasów, i będziesz w niej jak ziarnko piasku pośród stepu.
S. Beckett, „Końcówka”
Komu to dzisiaj potrzebne?
Kiedy przemierza się ten świat, nie sposób uciec od refleksji. Czasami te refleksje łowią autorzy i próbują na nie odpowiedzieć. Czasami sam czytelnik musi się z nimi zmierzyć, czyli – musi zacząć myśleć. Bez myślenia, refleksji, zadumy, otwarcia się na to, co nie zawsze proste i oczywiste, książka pozostanie jedynie niezrozumiałym, filozoficzno-literackim bełkotem. Jeśli jednak czytelnik odważy się wejść w ten świat, zabrać głos w rozmowie, okaże się, że to oczyszczająca i wzruszająca lektura, która pozostawia po sobie ślad piękna i prawdziwej sztuki, nie twórczości przez wielkie tfu.
Dowiedz się więcej »Komu to dzisiaj potrzebne?