Nieśmiertelna pieśń Wojciecha Młynarskiego „Co by tu jeszcze spie…, Panowie” może zostać uznana za hymn firmy „Weto i weto”, mieszczącej się w Pałacu Namiestnikowskim przy Krakowskim Przedmieściu, a trudniącej się wpychaniem szpil w prace rządowe. Wszystko jedno w jakiej sferze, każdy obszar wydaje się atrakcyjny, byle tylko wykazać, że źle się dzieje w państwie duńskim pod rządami „najgorszego z premierów w historii”.
No, chyba, że akurat lokator Pałacu Namiestnikowskiego ma się spotkać z Najważniejszym Przyjacielem zza Oceanu albo jego wysokim przedstawicielem, bo wtedy okazuje się, że państwo polskie ma się wcale dobrze, by nie powiedzieć: kwitnąco.
Wiadomo: punkt widzenia – punkt siedzenia.
Tomasz Miłkowski

Wspieram wypowiedź Tomasza Miłkowskiego zawartą w cyklicznym felietonie pt. „101 SŁÓW NA PIĄTEK”,
podkreślając także, iż obecnie mamy do czynienia z najlepszym premierem w historii Polski. Tak zostanie oceniony, bez względu na to, jak długo utrzyma się obecny światowy kryzys polityczny. Zapewne długo , ponieważ jego koniec skutkować może szybką zmianą układu sił na Kremlu. Jego obecny władca utrzyma go do końca życia.
Jerzy Kosiewicz