Przegląd Teatralny i Literacki
ISSN 2080-9980
WYDANIE SPECJALNE Z OKAZJI 45. EDYCJI WROSTJA
|
piątek, 11 listopada 2011 17:14
Yorick
45 lat mija od pierwszego festiwalu teatrów jednego aktora we Wrocławiu, a, co więcej, to jubileusz jednego człowieka, niestrudzonego patrona tych i innych spotkań najmniejszego teatru w Polsce i za granicą, Wiesława Gerasa. Swego rodzaju podsumowaniem tych lat jest książka Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim, która ukazała się nakładem Wrocławskiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru. Znalazło się w niej ponad 60 tekstów opisujących fenomen tego teatru, których część – za zgodą wydawcy - udostępniamy w tym nadzwyczajnym wydaniu Yoricka. Oprócz tekstów z tej książki publikujemy także szkic Tomasza Miłkowskiego Na scenie jednoosobowej panuje tłok, będący przedrukiem z „Notatnika Teatralnego”.
Poprawiony: niedziela, 13 listopada 2011 08:44
|
piątek, 11 listopada 2011 16:56
Wiesław Geras/ Tomasz Mikowski
Czy teatr jednego aktora jest teatrem ubogim to książka, której byliśmy pomysłodawcami. Jej punktem wyjścia stała się sesja, zwołana podczas WROSTJA'2010 z inicjatywy Wrocławskiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru i polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, nawiązująca do refleksji Ludwika Flaszena nad fenomenem teatru jednego aktora Wojciecha Siemiona.
Poprawiony: piątek, 11 listopada 2011 16:57
piątek, 11 listopada 2011 16:47
Wiesław Geras
Wystarczy jeden rzut oka na stare fotografie, prasowe wycinki, programy, bym sobie uświadomił, że już pół wieku z dużym okładem animuję, wymyślam, organizuję najróżniejsze aktorskie prezentacje. Zawsze brzydziłem się banalnymi, świetlicowymi spotkaniami z popularnymi aktorami.
|
piątek, 11 listopada 2011 16:44
Tomasz Miłkowski
Pół wieku mija od chwili, kiedy Ludwik Flaszen, opisując fenomen teatru jednoosobowego Wojciecha Siemiona, użył określenia „teatr jednego aktora”, i w tym samym artykule dookreślił ten teatr, w którym aktor pozostaje głównym i niemal jedynym „narzędziem” przekazu, jako ubogi.
A jednak wcale to nie jest i nie było takie oczywiste i już od samego początku, jak zobaczymy, budziło wątpliwości.
Poprawiony: środa, 16 listopada 2011 16:45
piątek, 11 listopada 2011 16:41
Ludwik Flaszen

Muszę tu szczerze wyznać, że w życiu moim zdarzył się wypadek nieświadomego - czy też mimowolnego? – rodzicielstwa. Chodzi mianowicie o znaną formułę: „teatr jednego aktora”, a może i za idącymi wraz z nią skutkami w życiu teatralnym. O tym moim rodzicielstwie dowiedziałem się po wielu latach od pana Wiesława Gerasa, bo ja przez całe dziesięciolecia nic o tym nie wiedziałem. Owszem, znałem jako praktykujący recenzent ruch pod nazwą „teatr jednego aktora”, ale nie przypisywałem sobie autorstwa tego terminu, ani współudziału w jego praktycznych następstwach. Świadczy o tym, jak dziwne bywają – o czym wiedzą lingwiści - dzieje słów. A w tym wypadku frazeologicznego związku trzech słów: słowa „teatr”, słowa „aktor” oraz przedzielającego je słowa „jeden”.
|
|
|
|
|
|
Strona 1 z 5 |