Ułani, ułani

Tomasz Miłkowski pisze po premierze UŁANÓW (Teatr Narodowy, reż. Piotr Cieplak) w „Przeglądzie”:

Przezabawna to komedia, napisana przed wielu laty przez Jarosława Marka Rymkiewicza, w czasach, kiedy Rymkiewicz był zgoła kimś innym. Wtedy nikogo nie chciał wieszać (choć siekanie armatniego mięsa już go bawiło), ale niczym gorszyciel Gombrowicz parodiował polskie ciągoty do szabelki i konika, prześmiewał się z romantycznych mitów, wzniosłości i czającej się za tym wszystkim impotencji. I tej metaforycznej, czyli niezdolności do kreacyjnego działania, i tej dosłownej, prokreacyjnej. O tym poniekąd są „Ułani” – bo panna nie może znaleźć wśród Polaków, wojaków, ułanów nikogo, kto sprostałby ojcostwu. Wprawdzie ordynans może zrobić swoje, ale na ojca się nadaje i po pomoc trzeba iść do obcych, austriackiego Feldmarszała. Tak przynajmniej postanawia Książę-Widmo za aprobata Ciotuni.

Rzecz została napisana kunsztownym wierszem, w zdyscyplinowanym rytmie, inkrustowana niepoliczonymi cytatami z romantyków i nie tylko, bo prawdziwą perłą okazuje się cytat z Tuwimowskiej „Lokomotywy”. Cytat to zresztą o wiele dłuższy na scenie niż w tekście sztuki ze zrozumiałych względów – to autocytat ze spektaklu „Lokomotywa” Piotra Cieplaka, w którym także Mariusz Benoit błyszczał jako niezrównany interpretator tego błyskotliwego wiersza Juliana Tuwima.

Spektakl dosłownie błyszczy aktorskimi fajerwerkami – w roli dziewicy podbija wdziękiem i przebojowością Dominika Kuźniak, jako Ciotunia przypomina dawne swoje komediowe kreacje Anna Seniuk, wzbogacając je nowym akcentem doświadczenia i delikatnego dystansu, rozochocony erotycznie Feldmarszał Jerzego Radziwiłowicza tryska energią, Książę Mariusza Benoit celowo ocieka przyciężkawym dostojeństwem, a Major Piotra Grabowskiego okazuje się uszykowany na szlachciurę z dawnej gawędy. Jest jeszcze przekomiczny jurny Ordynans Arkadiusza Janiczka, który imitując wsiadanie na konia budzi prawdziwy entuzjazm publiczności i najmłodszy w tym gronie Hubert Paszkiewicz jako Lubomir, porucznik ułanów, o wyraźnie odmiennych niżby oczekiwano preferencjach seksualnych (Rymkiewicz ośmielił się na taki gender pół wieku temu!) oraz dwie panny pokojowe, Ania Pauliny Korthals i Frania Anny Ułas chętne do uciech gdzie popadnie.

Zabawa jest przednia dodatkowo za sprawą dowcipnie zaaranżowanego we foyer i na scenie przy Wierzbowej Muzeum Wszech-Ułaństwa Polskiego i prawdziwego domowego bigosu, który jest serwowany podczas pierwszej przerwy. Zabawa zabawą, ale to nie tylko o klekot bocianów i selfie z ułańskim czakiem idzie. Gdzieś na spodzie igra z nami Cieplak, zadając pytanie: A co, pozbyliście się tej ułańskiej fantazji, tego durnego samochwalstwa i mocno zalatującej naftaliną tężyzny? Już bezmyślnie nie swawolicie? Jesteście pewni?

Tomasz Miłkowski

UŁANI Jarosława Marka Rymkiewicza, reżyseria Piotr Cieplak, scenografia, kostiumy i światło Andrzej Witkowski, muzyka Paweł Czepułkowski, Teatr Narodowy, scena przy Wierzbowej, premiera 10 marca 2018

[Na zdj.: Anna Seniuk i Andrzej Granowski, fot. Krzysztof Bieliński]