Hamlet bliski obłędu ale nie szalony
Dramat Williama Szekspira wystawiony na deskach Teatru im. J. Osterwy w
Lublinie niewątpliwie przejdzie do historii tego teatru.
Reżyser Krzysztof Babicki
skupił się na tragedii rodzinnej, ukazując bohaterów wplątanych w
koronkowo utkaną intrygę i w bratobójczą zbrodnię. Pokazani są ludzie z
krwi i kości, z bardzo wnikliwą psychologiczną analizą, każdej z
postaci. Sukcesem tego przedstawienia stał się przede wszystkim świetny
dobór aktorów.
Publiczność spowita w zupełnych ciemnościach oczekuje na początek
dramatu. Najpierw atakuje nas muzyka. Dominująca i przejmująca, może
nazbyt dominująca i pełna patosu (mam przez moment wrażenie, że oglądam
powtórkę z superprodukcji amerykańskiej Gladiator).
Kurtyna unosi się, muzyka zmienia charakter, jest delikatna eteryczna
jak obraz, który ukazuje się naszym oczom. To nieziemska polana idąca
ku niebiosom, pokryta soczystą zielenią. Anioły w białych szatach
śpiewają chórem. Ich głosy, proste, dziecinne potęgują wrażenie
niesamowitości. To swoiste zaproszenie do świata sztuki zawdzięczamy
niepełnosprawnym dzieciom z Tetroterapii kierowanej przez Marię Pietruszkę-Budzyńską. Trzeba przyznać, że było to genialne posunięcie reżysera.
Babicki oszczędził
nam obcowania ze zjawą, rezygnując z pierwszej sceny aktu I sztuki,
gdzie duch zmarłego króla Danii nawiedza wartowników przed zamkiem.
Uwaga skupiona jest raczej na żywych, ich dylematach rozterkach,
wreszcie na nadludzkim cierpieniu, a mimo to. Duch zamordowanego Ojca
Hamleta towarzyszy mu od pierwszej minuty spektaklu do ostatniej.
Czujemy metafizycznie jego obecność, a wszystko co dzieje się na scenie
jest przesycone niesamowitością i tajemnicą śmierci.
Hamlet, w tytułowej roli Jacek Król,
charyzmatyczny, silny charakter, jego gra jest bardzo emocjonalna.
Wchodzi w rolę, Król i Hamlet to jedno. Patrząc na aktora nie
wyobrażamy sobie już inaczej królewicza duńskiego. Trzeba posłuchać w
jego wykonaniu „Być albo nie być” to wystarczy za wszelką rekomendację.
Przystojny, dobrze zbuntowany bohater, dominuje na scenie. Nic
dziwnego, że straciła dla niego serce i rozum Ofelia (w tej roli
śliczna Monika Domejko). W
pierwszym akcie Monika nie daje jeszcze po sobie poznać jak ogromny
potencjał w sobie nosi i jak wielkim bogactwem środków wyrazu
dysponuje. O jej wielkim talencie przekonuje nas dopiero scena
szaleństwa Ofelii, której rozpacz po stracie ojca Poloniusza i
odtrącenie przez Hamleta doprowadza ją do tragicznego końca. Poloniusz (Andrzej Redosz)
ojciec Ofelii był szambelanem króla i został śmiertelnie ugodzony nożem
przez Hamleta, kiedy to podsłuchiwał (schowany za kotarą) jego rozmowy
z matką. W ten sposób główny bohater staje się również mordercą, jednak
próżno by doszukiwać się skruchy w jego czynach.
Cierpienie po
stracie ukochanego ojca wyzwala w Hamlecie żądzę zemsty, za wszelką
cenę i po trupach. Płaci wysoką cenę poświęca miłość kobiety, która
przez niego popełnia samobójstwo. Głównym celem ataków Hamleta jest
znienawidzony stryj, który przywłaszczył sobie nie tylko koronę ale i
żonę zmarłego. Królewicz duński odkrywa tajemnicę śmierci ojca, który
zza światów przekazuje mu okoliczności w jakich został zamordowany,
wskazuje również winowajcę, swego brata Klaudiusza (w tą rolę wcielił
się Henryk Sobiechart).
Hamlet nie może wybaczyć matce, królowej Gertrudzie (znakomita w tej roli Jolanta Rychłowska),
że niepomna niczego tak szybko porzuciła żałobę i padła w objęcia
szwagra. Jej syn jest bystry, udając szaleństwo broni się przed
kolejnym posunięciem nikczemnego stryja, dla którego stanowi
zagrożenie. Jest, bowiem pewien, że ten przebiegły człowiek zrobi
wszystko, aby się go jak najszybciej pozbyć. Dzięki udawanemu
szaleństwu wszystko uchodzi mu na sucho, a król Klaudiusz traktuje
narwanego młokosa z pozorną wyrozumiałością. Jak się potem okazuje ma
jednak w stosunku do bratanka niecne plany.
Gratulacje należą się również za scenografię, która jest dziełem Marka Brauna.
Przestrzenna pochyła polana, która rozsuwając się na boki odkrywa przed
nami wnętrza zamku w Elzynorze. Współczesna forma, zarówno sypialni
króla, za oknem szumi morze (ekran telewizora projektuje nagranie
falującego morza) jak i sala tronowa są idealnie stworzone do potrzeb
rozgrywających się scen. Aktorzy ubrani we współczesne stroje, są przez
to nam bliżsi, a szekspirowskie sentencje okazują się niewiarygodnie
ponadczasowe i aktualne. Czyżby natura ludzka była niezmienna?
Trudno przemilczeć też świetną kreację Szymona Sędrowskiego,
który wcielił się w rolę Leartesa, syna Poloniusza, który natychmiast
chce pomścić śmierć swojego ojca wyzywając Hamleta na pojedynek.
Impulsywny, pełen temperamentu i woli działania zdecydowany na
wszystko, takiego Leartesa stworzył Sędrowski. Kolejny talent w
plejadzie wyborowych aktorów lubelskiego teatru.
Nie brakuje w dramacie akcentów komicznych. Jerzy Rogalski i Roman Kruczkowski
stworzyli zabawny duet grabarzy, pijusów i obiboków, dla których
tajemnica śmierci to jedynie wykopane dwa metry w dół ziemi. Scena ich
pseudo filozoficznych rozważań rozładowuje przytłaczającą atmosferę po
śmierci Ofelii.
Całość sztuki spójna, dobrze wyważona w
proporcjach. Hamlet jako główny bohater nie przyćmiewa swoją
osobowością innych postaci tragedii. Mimo współczesnej scenografii i
kostiumów reżyserowi udało się zachować swoisty szekspirowski klimat.
Warto przyjechać do Lublina zobaczyć Hamleta.
Joanna Biegalska
INFO
P R E M I E R A 20 listopada 2004 roku
William Szekspir HAMLET
The tragicall historie of Hamlet, Prince of Denmarke, spolszczył Jerzy S. Sito
W tytułowej roli Jacek Król
Gertruda - Jolanta Rychłowska
Klaudiusz - Henryk Sobiechart
Poloniusz - Andrzej Redosz
Ofelia - Monika Domejko
Laertes - Szymon Sędrowski
Horacy - Krzysztof Olchowa (debiutujący na scenie lubelskiego Teatru)
W pozostałych rolach: Jolanta Deszcz - Pudzianowska, Teresa Filarska,
Grażyna Jakubecka, Jadwiga Jarmuł, Anna Kurczyna, Joanna Morawska, Anna
Nowak, Hanna Pater, Nina Skołuba - Uryga, Magdalena Sztejman -
Lipowska, Anna Świetlicka, Anna Torończyk, Barbara Wronowska, Tomasz
Bielawiec, Bartłomiej Chowaniec, Wojciech Dobrowolski, Andrzej
Golejewski, Tomasz Kobiela, Artur Kocięcki, Witold Kopeć, Roman
Kruczkowski, Jan Wojciech Krzyszczak, Jerzy Kurczuk, Jerzy Rogalski,
Piotr Wysocki
oraz uczestnicy Warsztatów Terapii Zajęciowej Teatroterapia przy Teatrze im. J. Osterwy w Lublinie.
Opracowanie tekstu i reżyseria - Krzysztof Babicki
Scenografia - Marek Braun
Kostiumy - Barbara Wołosiuk
Muzyka - Marek Kuczyński
Choreografia - Jacek Tomasik





