Na swój benefis (70 urodziny, a wkrótce 50 lat na scenie) wybrał Zbigniew Zapasiewicz jednoaktówki Becketta, w tym legendarną Ostatnią taśmę,
w której triumfy święcił Tadeusz Łomnicki. Nie po raz pierwszy idzie
Zapasiewicz repertuarowym tropem swego starszego kolegi (Król Lir,
Salieri w Amadeuszu), co
warto odnotować, ale może ważniejszy jest ten wybór akurat teraz:
Becketta się teraz nie „nosi”, stał się niemodny, uważa się nawet, że
wyeksploatowany, że butwieje i nadaje się na półkę ze starzyzną.
Artysta jednak zwraca się właśnie do niego, być może świadomie wracając
do czasu swego debiutu - kiedy bowiem Zapasiewicz wkraczał w życie
zawodowe jednym ze sztandarowych spektakli przełomu październikowego
było Beckettowskie Czekając na Godota w warszawskim Teatrze Współczesnym.
Ale nie tylko to zwraca uwagę: stary mistrz warsztatu obiera drogę
trudniejszą - zamiast popisowej roli w komedii lub farsie, w których
dał tyle charakterystycznych i błyskotliwych wcieleń, Zbigniew
Zapasiewicz ofiarowuje studium człowieka wycofanego, nieomal z drugiego
brzegu życia spoglądającego na bieg spraw ludzkich, odartego ze
złudzeń, któremu pozostały tylko strzępy godności. To dość jednak, aby
przekonująco wykazać, że nawet u kresu „nic” może zabrzmieć silnie, że
wołanie z pustki czy o pustce może znaczyć - że jest, być może,
wołaniem o sens w życiu, w sztuce, w teatrze. Że, wreszcie, dramatyczne
pytanie „kim jestem” nie straciło na ważności i jakkolwiek coraz
wyraźniej widać, że człowiek na swej drodze życia odmienia się,
zaprzecza sobie, gubi, to jednak nie przestaje szukać punktów
tożsamości, nawet jeśli bywa to trud daremny. Tak jak u Krappa z jego
obsesją sprawozdań-spowiedzi, które w przedziwny sposób zamiast scalać
jego życie, kawałkują je, szatkują, niemal niweczą. A jednak w tych
zapisach pojawia się coś, co Zapasiewicz pokazuje z zadziwiającą
czułością: tęsknotę do bycia z kimś drugim, do poniechanej kobiety, z
którą - być może - życie wyglądałoby inaczej, łaknienie szczęścia,
niegdyś niedocenionego, jeszcze po latach tchnącego czyś bez mała
mistycznym.
Trzy jednoaktówki Becketta układają się w sekwencję milczenia, czytania i słuchania. W Katastrofie,
sztuce autotematycznej, poświęconej zagubieniu teatru poszukującego
tylko efektu, Zapasiewicz gra bezwolnego, milczącego aktora,
poddawanego tyranii reżysera-kabotyna. Nie buntuje się, poddając jego
dyktatowi, stoi na podwyższeniu traktowany jak przedmiot i tylko na
koniec patrzy prosto w oczy potworowi-publiczności. I wygrywa. Tym
jednym spojrzeniem, silnym, choć nieodgadnionym wyraża protest przeciw
światu złudnych fajerwerków.
W Impromptu «Ohio» odsłania Zapasiewicz dramat wyczerpania: oto historia (życie, los, może jednostki, może świata) dobiega kresu: Niewiele już zostało do opowiedzenia.
A jednak artysta opowiada do końca, raz jeszcze trwa przy tych
ostatnich słowach, przedłużając końcówkę, raz jeszcze czytając te same
stronice zapisanej do końca księgi. Czyta je sam sobie bodaj, bo jego
słuchacz bliźniaczo do niego podobny jest tylko sobowtórem czytającego.
Na koniec spektaklu Ostatnia taśma - droga odwrotna niż w tragedii greckiej: od trzech aktorów w Katastrofie, przez dwóch w Impromptu do jednego w Ostatniej taśmie.
Krapp jest sam ze swymi taśmami-zapisami nadwątlonej czasem pamięci, ze
zdziwieniem, zniecierpliwieniem i trwogą wsłuchujący się w wyznania
przed lat. Teraz też „niewiele zostało do powiedzenia”, życie
przeciekło, a na taśmach pozostały wspomnienia kogoś innego, kogo słabo
zna. Wielkie studium samotności i samoodrazy, którą budzi życie
wkręcone na „szpule”, nieco archaiczne dzisiaj taśmy magnetofonowe z
epoki "przedkasetowej". Studium korespondujące ze słowami, które
wypowiedział Zbigniew Zapasiewicz w wywiadzie-rzece (Zapasowe maski, 2003): Wybrałem
ten zawód, aby nauczyć się i twórczo w sobie przetworzyć to, co umieli
moi poprzednicy. Ta sfera zawodu zgasła, i teraz jest przykro i
boleśnie. Umarły wartości, dla których zacząłem to robić. Gdybym
wiedział, że tak się stanie, to bym się temu nie poświęcił. Na szczęście, dla nas, widzów, nie wiedział.
Tomasz Miłkowski
Zapasiewicz gra Becketta, Samuel Beckett, Katastrofa, Impromptu «Ohio», Ostatnia taśma, przekład i reżyseria Antoni Libera, scenografia Ewa Starowieyska, Teatr Powszechny w Warszawie




