Uwagi na marginesie wyboru szkiców w opr. Michała Głowińskiego
Bożena Frankowska
SZKICE O GROTESCE W WYBORZE MICHAŁA GŁOWIŃSKIEGO
[Dianna]
[do Fantazego pogrążonego w zamyśleniu]
"Z uszkami złotemi
Ta filiżanka grotesque się należy
Panu hrabiemu... panie hrabio... proszę..."
(Fantazy Juliusza Słowackiego, akt 1 scena XIII).
Słowa groteska nie było w języku łacińskim, choć najdawniejsze
przykłady dekoracji ornamentalnych noszących dziś nazwę groteski lub
groteskowych pochodzą z I wieku przed naszą erą (Złoty Dom Nerona w
Rzymie, dom Liwii, wykopaliska w Herkulanum i Pompei, piramida
Cestiusza).
Ale jest to słowo w języku Włochów, którzy w XV wieku
odkryli "dziwaczne" malowidła w podziemiach Złotego Domu Nerona w
Rzymie, nazywanych grotami (stąd nazwa groteski) i rozpowszechnili je w
sztuce włoskiego Renesansu (m. in. dekoracje Rafaela w Loggiach
Watykańskich, 1515-21) i w całej Europie, także w Polsce (dekoracje
groteskowe w Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu).
Grotesque w
języku francuskim znaczy dziwaczny, przejaskrawiony (meler le sublime
au grotesque tłumaczy się jako: mieszać wzniosłe ze śmiesznym, prawie
jak - mieszać tragiczne z komicznym).
W sztukach plastycznych
groteską nazywa się ornament roślinny, w którym do wici roślin
wplecione są motywy figuralne - zwierzęce, owoce, kwiaty, panoplia
(bliski grotesce jest ornament roślinny stosowany w sztuce islamu,
nazywany arabeską lub maureską a wywodzący się z ornamentu roślinnego
hellenistyczno-rzymskiego).
Przypomnieć też trzeba słowa-synonimy:
burleska, farsa, karykatura, parodia, trawestacja, absurd. Pierwsze
teorie groteski pojawiły się w Anglii i Niemczech w XVIII wieku, w
Polsce w latach dwudziestych XIX wieku i traktowały groteskę właśnie
jako synonim farsy i karykatury oraz jako określenie gatunku
dramatyczno-teatralnego. Późniejsze (i szersze) rozumienie groteski
jako kategorii estetycznej objawiło się właściwie dopiero w połowie XX
wieku, usuwając w cień istniejącą i nie dającą się zaprzeczyć
kwalifikację gatunkową.
Warto to wszystko pamiętać, gdy się bierze do czytania książkę pt. Groteska,
która ukazała się w wydawnictwie słowo/obraz terytoria (2003). Jest to
zbiór sześciu tekstów różnych autorów: Wolfganga Kaysera (Próba określenia istoty groteskowości), Lee Byrona Jenningsa (Termin groteska), Jean Onimusa (Groteskowość a doświadczenie świadomości), Stephena M. Halloran (Język i absurd), Arona J. Guriewicza (Z historii groteski: "góra" i "dół" w średniowiecznej literaturze łacińskiej), Bernarda Mc Elroy (Groteska i jej współczesna odmiana).
W latach 1979-1989 teksty te były drukowane w "Pamiętniku Literackim" w
ramach istniejącego tam 1968-94 działu przekładów, a teraz zostały
zebrane dla wydawnictwa w serii Tematy teoretyczno-literackie "Archiwum
przekładów "Pamiętnika Literackiego" pod redakcją Michała
Głowińskiego". Do września 2004 w serii tej ukazało się pięć tomów:
Dekonstrukcja w badaniach literackich, Psychoanaliza i literatura,
Ironia, Groteska, Alegoria. Wszystkie tomy zbierają teksty
teoretyczno-literackie już - z punktu widzenia ich znaczenia - bądź
klasyczne, bądź formułujące problematykę jeszcze nie w pełni w
badaniach literackich uznaną.
Spośród wydanych tomów - cennych,
pożytecznych, ciekawych, starannie przygotowanych pod względem naukowym
i estetycznych edytorsko, dla teatru najbardziej interesujący jest tom
poświęcony Grotesce jako kategorii estetycznej, traktowanej jak takie
kategorie estetyczne, jak tragizm i komizm. Wstęp Michała Głowińskiego
omawia potoczne (i oceniające) znaczenia słowa groteska we współczesnej
polszczyźnie oraz znaczenia występujące w traktatach estetycznych i
rozprawach o sztuce. Zwraca uwagę na rozumienie słowa groteska jako
kategorii estetycznej, co wiąże ze sobą dwie sprawy: "stojącą za
groteską" koncepcję świata oraz - równocześnie - zespół rozwiązań
artystycznych (można by powiedzieć: "styl") dzieła: utworu
literackiego, obrazu malarskiego, kompozycji muzycznej, dramatu i
przedstawienia teatralnego.
Zdążając do zdefiniowania groteski i
analizując jej podstawowe cechy jako kategorii estetycznej,
porównywalnej z tragizmem czy komizmem, Michał Głowiński położył
szczególny nacisk na jej cechy konstytutywne i wyróżniające: "To co dla
niej najistotniejsze, co wyznacza wszelkie jej cechy to właśnie
swoiście traktowane dysonanse, dysonanse nie będące dziełem przypadku
czy wtrętem zaczerpniętym z innej artystycznej rzeczywistości. Bez
świadomie założonych dysonansów groteska po prostu nie istnieje, jest
niemożliwa".
Podobnie pisał na ten temat Lech Sokół w haśle Groteska zamieszczonym w Literaturze Polskiej. Przewodniku Encyklopedycznym (Warszawa
1984 tom 1 str. 329-330): "Niezależnie jednak od przyjętej postawy
badawczej panuje zgodność, że cechą konstytutywną g.[roteski] jest
zespolenie elementów przeciwstawnych, których wzajemny stosunek odczuwa
się jako konflikt, kolizję, niezborność. Kojarzenie jakości
opozycyjnych, np. tragizmu z komizmem, patosu z trywialnością, piękna z
brzydotą, beztroskiej błazenady z demoniczną grozą, baśniowej
fantastyki z motywacją werystyczną, wysłowienia wykwintnego z wulgarnym
- rodzi formy osobliwie zdeformowane, karykaturalne, monstrualne
(...)." (s. 330).
Analizując groteskę, autorzy tekstów zebranych w
tomie Groteska, obok jej niezbywalnych cech konstytutywnych zestawili
długą listę jej cech charakterystycznych, jak zdegradowana fizyczność,
groza i niedookreśloność (niesamowitość, jak na obrazach Boscha i
Breughela Starszego lub w prozie Kafki czy Grassa), pierwotność i
magiczność, przemieszanie metafory z realnością (w tłumaczeniu jest: z
rzeczywistością).
Na marginesie tych interesujących rozważań może
warto zwrócić uwagę na próby uznania groteski za odrębny gatunek
dramatyczny. W dwudziestoleciu międzywojennym usiłowali to udowodnić
niemieccy ekspresjoniści, od 2 połowy XX wieku rzecz narzuca się
nieodparcie.
Wskazywany przez autorów "zespół rozwiązań
artystycznych" łączący się ze sposobem widzenia świata i uznawania
określonych wartości można by nazwać składnikami stylu w dziełach
takich sztuk, jak malarstwo, literatura, muzyka. Ale istnieje także coś
takiego jak groteska jako pewien typ, rodzaj, gatunek dramatu i
przedstawienia teatralnego. To o niej, przeciwstawiając ją komedii i
tragedii, pisał Jan Kott: w Szkicach o Szekspirze (1962):
"Klęska bohatera jest potwierdzeniem i uznaniem absolutu, klęska aktora
groteski jest wyszydzeniem absolutu i jego desakralizacją, zamianą
absolutu w ślepy mechanizm, w rodzaj automatu (...). (...) Groteska
wyszydza absolut historii tak, jak wyszydziła absolut bogów, natury i
przeznaczenia" (s. 105 i 113).
Groteska jako pewien typ widzenia
świata i uznawania wartości, odnosząca się do "procesu twórczego,
dzieła i jego odbioru" (Wolfgang Kayser, s. 18), a więc jako kategoria
estetyczna o tej nazwie "wytworzyła" także osobny gatunek dramatu i
teatru (może rodzaj?, jak komedia i tragedia?). Był on znany już
właściwie, choć tak nie nazwany, już na starożytnej scenie. W teatrze
nowożytnym był przeczuwany co najmniej od Średniowiecza i Renesansu (m.
in. commmedia dell´ arte). W Polsce obecny od dialogu Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią, renesansowego "świat na opak wywrócony" (Z chłopa król Piotra
Baryki) i groteskowego nurtu w dramaturgii sowizdrzalskiej po Barok i
Romantyzm, który groteskę cały czas obecną w dramacie i przedstawieniu
teatralnym, ale pogardzaną zrehabilitował.
Nawet jeśli pominąć sztukę Alfreda Jarry Ubu król, czyli Polacy
(polski przekład Tadeusza Żeleńskiego-Boya 1936), napisaną 1888 dla
teatru marionetek, a wystawioną 1896 w paryskim Theatre de l´ Oeuvre, w
XX wieku o grotesce jako gatunku dramatycznym można mówić już chyba bez
wahań. W ciągu tego wieku groteska materializuje się we włoskim teatro grotesco (Luigi Pirandello), w Polsce w utworach scenicznych Tytusa Czyżewskiego, Bolesława Leśmiana, Witolda Gombrowicza (Iwona, księżniczka Burgunda), Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego (Zielona gęś, Gdyby Adam był Polakiem, Babcia i wnuczek),
Sławomira Mrożka, Tadeusza Różewicza. Toteż zagadnienie groteska i
dramat, groteska i teatr zaczęło interesować badaczy na równi z teorią
groteski jako kategorii estetycznej. Dowodem prace o jej genealogii i
teorii: Lecha Sokoła (Hugo, Gautier, Baudelaire i teoria groteski,
"Przegląd Humanistyczny" 1978 nr 3), omawiające m. in. uwagi na ten
temat Victora Hugo wyrażone w słynnym manifeście romantyzmu we wstępie
do dramatu Cromwell (1827), Stanisława Gębali (Groteska jako model konstrukcyjny utworów dramatycznych Sławomira Mrożka, 1966), Zdzisława Jastrzębskiego (O pojęciu groteski i niektórych jej aspektach w dramacie doby obecnej, "Dialog" 1966 nr 11), Kazimierza Wyki (Kategoria groteski, w: Gałczyński a wzory literackie, 1971), Lecha Sokoła (Groteska w teatrze Stanisława Ignacego Witkiewicza, 1973).
Kiedy granice rodzajów i gatunków ulegały zamgleniu, groteska
konsolidowała swoją poetykę i dziś w dramacie i teatrze ma być może
cechy strukturalne bardziej spoiste i wyraziste niż groteska w epice,
malarstwie, muzyce.
Bożena Frankowska




