Przegląd Teatralno-Literacki
|
środa, 20 września 2006 09:41
Walentyna Mikołajczyk-Trzcińska
„Kończy się sezon, który upłynął pod znakiem buńczucznych haseł bez pokrycia, nachalnej promocji słabeuszy i kłopotów niezależnych scen. Nudno już było. Tak głupio jak w tym sezonie - jeszcze nie” - pisano w czerwcu o warszawskim sezonie teatralnym w „Życiu Warszawy”. Oczywiście, jak to modne dziś w mediach, „Życie” przesadza. Z wyjątkiem stwierdzenia o „nachalnej promocji słabeuszy”, ale -zjawisko to było, jest i będzie istniało. I to - nie tylko w teatrze.
|
środa, 20 września 2006 09:36
Ada Romanowska
Im dalej w las - tym więcej drzew. Im dalej - tym ciemniej. I tak też można powiedzieć o XVI Międzynarodowym Festiwalu KONTAKT w Toruniu (2006). Nie byłam tam po raz pierwszy i mam porównanie. Brakuje mi wielkich spektakli. Brakuje mi teatru, o którym można rozmawiać cały rok - aż do kolejnego KONTAKTU. Tak było chociażby z zeszłorocznym belgijskim (i zwycięskim) spektaklem „White star” grupy VICTORIA. A podczas tego festiwalu? Mówiąc kolokwialnie - nic nie powaliło. A szkoda - bo jechałam z wielkim apetytem. A tu głód dobrej sztuki. Szkoda.
sobota, 09 września 2006 16:26
Tomasz Milkowski
Przedstawiamy ranking najlepszych przedstawień i ról w Warszawie w poprzednium seoznie. 3 tuziny Naj oraz jeden człowiek śmiechu.
|
sobota, 09 września 2006 16:19
Tomasz Milkowski
Stało się. Dziś już nie wiadomo, gdzie przebiega linia demarkacyjna między tzw. teatrem panującym a teatrem niezależnym, które spektakle trzeba zaliczać do głównego nurtu, a które do off-u. To pewien dyskomfort dla zwolenników jednoznacznych podziałów, którzy radzi byliby czytelnemu określeniu linii frontu - dla nich walka z rzeczywistym czy choćby urojonym wrogiem stanowi o sensie życia.
Poprawiony: niedziela, 10 września 2006 10:12
sobota, 09 września 2006 15:59
Tomasz Milkowski
Aktor się poci za was... Cyprian K. Norwid
Jak zawsze aktor - on rządzi. W minionym sezonie nasiliło się nowe zjawisko, mianowicie, przenikania: aktorzy „serialowi” poczęli (widać stęsknieni) szturmować teatr, aktorzy „akademiccy” trafiali coraz częściej do offów, a ci od awangardy nie stronili od teatru środka, wreszcie wybitni indywidualiści sięgali po teatr jednego aktora, no, czasem dwóch.
Poprawiony: poniedziałek, 11 września 2006 09:02
|
|
|
|
|
|
Strona 1 z 4 |