Teatr Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza

Pałac Kultury i Nauki, 00-901 Warszawa
Dyrektor Naczelny: Roman Osadnik
Dyrektor Artystyczny: Agnieszka Glińska
tel. (+48 22) 620 21 02
bilety: (+48 22) 656 69 41

Teatr samorządowy
www.teatrstudio.pl

Teatr powstały w lutym 1972 na miejsce Teatru Klasycznego – jego twórcą był Józef Szajna, wysuwający na plan pierwszy warstwę plastyczną spektaklu, stale wzbogacający język teatralny. Artysta stworzył ośrodek sztuki współczesnej, swoiste laboratorium poszukiwań i konfrontacji (wystawy w utworzonej galerii, dyskusje, kolekcja sztuki, studium scenograficzne itp.). Nie był to nigdy teatr jednego artysty, reżyserowali tu m.in. Helmut Kajzar, Stanisław Różewicz, Irena Jun. Lidia Zamkow, Henryk Baranowski, choć osobowość Szajny, jego zasada tworzenia „przeciw sobie, przeciw Szajnie poprzedniego przedstawienia” owocowała wieloma zaskakującymi projektami, wśród których szczególne miejsce w zajęły Replika (1974), Dante (1974) i Majakowski (1978) – zwłaszcza Replika, wstrząsające dzieło przeciw przemocy, wywarła ogromny wpływ na sztukę awangardy w wielu krajach. Dzieło wywiedzione z osobistych doświadczeń oświęcimskich Józefa Szajny zwracało się do zbiorowej pamięci drugiej wojny światowej. Nie nosiło znamion sztuki martyrologicznej, ale było namiętnym protestem artysty przeciw gwałtowi zdawanemu człowiekowi, przeciw upodleniu i koszmarowi degradacji, destrukcji, którą przyniósł ludziom faszyzm. Ale było jednocześnie ostrzeżeniem, projekcją widma zagłady, jakie grozi światu nękanemu przez wojny, terror i nienawiść.

Po odejściu Józefa Szajny (1982), który przeszedł na emeryturę po wprowadzeniu stanu wojennego, po wielu naleganiach dyrekcję artystyczną teatru zgodził się przejąć Jerzy Grzegorzewski pod warunkiem, że będzie miał możliwość wystawienia Parawanów Jeana Geneta. Jego inscenizacja tego dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... stała się swego rodzaju znakiem rozpoznawczym teatru jako ośrodka awangardy, kultywującej twórczość Wyspiańskiego, Joyce’a, Różewicza. Dla artysty Parawany miały być sposobem ukazania opresji, w której społeczeństwo (u Geneta to Arabowie) wydane zostało na żer okupanta. Ale spektakl nie stał się wydarzeniem, wyraźnie odstając od oczekiwań widza, który w teatrze szukał wtedy raczej publicystyki niż subtelnej analizy lęków, podświadomości, mechanizmów podskórnych.

Jerzy Grzegorzewski otworzył Studio dla młodych artystów, także z zagranicy, nadal pozostając wierny idei centrum kultury (galeria, orkiestra kameralna, spektakle, dokumentacja teatralnazespół świadectw, składających się na zapis spektaklu:...). Przede wszystkim miał to być teatr w sposób artystyczny reagujący na świat dookolny. „Obraz zmiany, rewolucji – pisał Zbigniew Taranienko o dyrekcji Grzegorzewskiego – pozoru historii, niewspółmierności, a nawet anachroniczności tradycji kulturowej i sytuacji współczesnej, społecznego zagubienia wrażliwej indywidualności zewnętrznej i wewnętrznej niemożliwości jej realizacji, perspektywy zanikania, śmierci, ludzkiej samotności, zadowalającej się sferą prostych percepcji i wzruszeń albo euforycznie zatapiającej się w podejrzanej zabawie, przewijał się przez większość przedstawień realizowanych na scenach Studio”.

Grzegorzewski kierował teatrem aż do chwili objęcia Teatru Narodowego, nadając ton teatrowi swymi spektaklami, poszukując nowych form wyrazu i nowych przestrzeni do wypowiedzi teatralnej (spektakle realizowane m.in. w foyer), zapraszając do współpracy wybitnych scenografów, m.in. Leszka Mądzika (Kasandra) i Jerzego Kalinę. Ale przede wszystkim był to teatr autorski, w którym Grzegorzewski tworzył oryginalne kompozycje sceniczne, przesycone własnym stosunkiem do tradycji, ironią losu i goryczą przemijania. Do szczególnie poruszających jego inscenizacji należały w latach 80. Pułapka Tadeusza Różewicza (1984), Tak zwana ludzkość w obłędzie (1987), Dziady – Improwizacje (1987), a w latach 90. Miasto liczy psie nosy (1991), Don Juan (1996), Wariacje z poetami (1996). Nie zawsze rozumiano jego przesłania, Miasto… zostało uznane za spóźnioną refleksję o stanie wojennym, a Dziady za niestosowne igraszki z arcydramatem Mickiewicza, choć było to widowisko rozgrywające się między misterium a moralitetem, opowieść o narodowym kole historii i egzystencjalnym kole człowieka. Grzegorzewski nie zakreślał wyraźnej linii demarkacyjnej między sztuką wysoką i popularną, stąd jego słabość do operetki, utworów balansujących na pograniczu kiczu, jak w przedstawieniu Usta milczą, dusza śpiewa (1988), dopisanym do motywów operetki Lehara, skłonność do wysublimowanego humoru.

Wartością samą w okresie dyrekcji Grzegorzewskiego były spektakle Beckettowskie Antoniego Libery z udziałem Tadeusza Łomnickiego (m.in. Ostatnia taśma Krappa, ), a także udział tego wybitnego aktora w warsztatowym spektaklu Kartoteki Tadeusza Różewicza (1987), reżyserowanym przez grupę adeptów PWST, w tym przyszłego dyrektora Teatru Studio Zbigniewa Brzozy, który objął Studio po odejściu Grzegorzewskiego do Narodowego.

Zbigniew Brzoza stanął przed trudnym zadaniem. Nie próbował dorównać swemu poprzednikowi, ale budować nieco inny model teatru, w którym tradycję narracji plastycznej spotykałyby się z nową dramaturgią europejską, m.in. Petera Handke, Bernarda Marie Koltésa, Conora McPhersona, Esther Vilar, Erica Bogosiana, Petera Shaffera, Jewgienija Griszkowca, Biljany Srbljanović. Bywały za jego dyrekcji spektakle godne pamięci, by przypomnieć autorski spektakl Piotra Cieplaka Taka ballada (1998), Tamę Conora McPhersona w reż. Agnieszki Lipiec-Wróblewska (1999), Sanatorium pod klepsydrą Brunona Schulza w reżyserii i scenografii Oskarasa Koršunovasa (2001), autorski spektakl Zbigniewa Brzozy Bal pod orłem, będący opowieścią o nieodległej historii Polski, czy poruszający dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... Janosa Hay’a Geza-dzieciak również w reżyserii Zbigniewa Brzozy. Przez dziesięć sezonów Brzoza zapisał jako twórca szczególnie wrażliwy na współpracę z młodymi artystami z Litwy czy Węgier, a jako reżyser szczególnie duchowo bliski Turiniemu, którego utwory kilkakrotnie reżyserował.

Następcą Brzozy został Bartosz Zaczykiewicz (od 2007), ceniony dyrektor teatrudawniej (por.) anterprener, organizator pracy artystycznej z... w Opolu, który podjętemu zadaniu w Studiu nie sprostał – większość premier okazała się artystycznie chybiona. Zaczykiewicz, stawiając na młodych reżyserów „prowincjonalnych”, niewrażliwy na dorobek sceny i jej tradycje narracji plastycznej, rozminął się z oczekiwaniami publiczności. Większość spektakli podpisywanych przez nowe nazwiska spotykała się z obojętnością widowni i odrzuceniem krytyki – tak przyjęto np. premiery Yermy Garcii Lorki (reż. Wojtek Klemm, 2009) czy Każdego/j (reż. Michał Zadara, 2008). Jedynie spektakl Obrock (2008), reżyserowany przez Zaczykiewicza wg Witkacego – z kreacjami Ireny Jun i Jarosława Gajewskiego, okazał się sukcesem. Wobec miernych efektów pracy i niesnasek w zespole – Zaczykiewicz podał się do dymisji.

W środku sezonu odpowiedzialność artystyczną za teatr przejął Grzegorz Bral, twórca Teatru Pieśń Kozła, który zdobył opinię jednego z najciekawszych teatrów offowych Europy, wspierany przez nowego dyrektora naczelnego Macieja Klimczaka, którego od 15 lipca 2011 zastąpił Roman Osadnik. Ambitny program nowej dyrekcji został zainaugurowany bardzo dobrze przyjętymi Dniami Otwartymi Studia, ale zadanie nie było łatwe. Nie udał się ambitny plan przygotowania 10 premier w pierwszym sezonie, a premiery, które doszły do skutku, rozczarowały, w szczególności Przed odejściem w stan spoczynku Bernharda (reż. Michał Kotański, 2010). Ponad jałowy bieg wybijały się jedynie Ćwiczenia z Ionesco (wspólna reżyseria Brala i Krzysztofa Majchrzaka, 2011), spektakl utrzymany w studyjnej tradycji, niestety samotny wśród innych dyskusyjnych przedsięwzięć. Podobne rezultaty przyniósł następny sezon (m.in. chybiona adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li... Idioty Dostojewskiego), w którym jedynie Józef i Maria Petera Turiniego w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego wzbudził zainteresowanie publiczności dzięki kreacjom Ireny Jun i Stanisława Brudnego. W tej sytuacji Grzegorz Bral złożył dymisję.

Od 1 września 2012 kierownictwo artystyczne teatru sprawuje Agnieszka Glińska (wraz z nią do zespołu aktorskiego teatru dołączyli m.in. Monika Krzywkowska, Krzysztof Stelmaszyk, Modest Ruciński) – swój pierwszy sezon może uznać za bardzo udany, także jako rozpoznanie własnej publiczności, która tłumnie zaczęła do Studia powracać. Stało się tak za sprawą m.in. Ożenku w reż. Iwana Wyrypajewa, Wichrowych wzgórz w reż. Kuby Kowalskiego, Sądu ostatecznego w reż. Agnieszki Glińskiej. Były to spektakle dyskutowane, przyjmowane z entuzjazmem albo odrzucane, ale bez wątpienia niebanalne, a nawet gorące. Ciekawe, że najzimniej wypadła Czarnobylska modlitwa, która z założenia miała być przecież (jako temat) gorąca.

Drugi sezon potwierdził rozmach produkcyjny Studia, które uruchomiło dodatkowe przestrzenie do prezentacji spektakli (scena Modelatornia, Scena Poezji we foyer, scenka w kawiarni), podejmując zarazem współpracę z grupami twórców i instytucjami kultury, mass mediami, m.in. szkołami teatralnymi (prezentowano na małej scenie dyplom Panny z Wilka z Akademii Teatralnej w reż. Mai Komorowskiej i dyplom krakowskiej szkoły w reżyserii Iwana Wyrypajewa na podstawie jego sztuki Ufo. Kontrakt). Na Scenie Poezji królowała Irena Jun, która przypomniała m.in. swój głośny monodram Beckettowski, a także wystawiła Oniegina Aleksandra Puszkina z Mateuszem Damięckim w roli tytułowej.. Na afisz Studia weszły dwie sztuki Doroty Masłowskiej w reżyserii Agnieszki Glińskiej, wystawione z rozumnym poczuciem humoru: Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku i prapremiera musicalu dla dzieci Jak zostałam wiedźmą z Kinga Preis. Wprawdzie poniżej oczekiwań, z dyskusyjnym akcentem na zamroczeniu alkoholowym wypadł Wiśniowy sad, ale sprawdziły się monodramy Marcina Bosaka (2013, Rachatłukum Jana Wolkersa w reż. Sebastiana Chondrokostasa) i Łukasza Simlata (2014, Jednocześnie Jewgienija Griszkowca w reż. Łukasza Garlickiego) oraz kameralne dwuosobówki Davida Mameta: Anarchistka (2013, reż. Tomasz Szczepanek) i Oleanna (2014, reż. Krzysztof Stelmaszyk). Do repertuaru teatru weszły także znane monodramy Joanny Szczepkowskiej (Goła baba i ADHD). Bilans nowej dyrekcji wypada zatem nader pozytywnie.