Teatr Scena Prezentacje

 

ul. Żelazna 51/53, 00-841 Warszawa,

telefon:+48 22 620 34 90 (tel./fax), +48 22 620 82 88 (kasa)

dyrektor naczelny i art.: Romuald Szejd

www.teatrprezentacje.pl

Teatr samorządowy m. st. Warszawy

 

 

Romuald Szejd zainaugurował działalność Sceny Prezentacje 29 X 1979 w Społecznym Domu Kultury na warszawskim Żoliborzu adaptacją Heloizy i Abelarda w wykonaniu Krystyny Jandy i Andrzeja Seweryna. Spektakl poprzedził koncert Warszawskiej Orkiestry Kameralnej Jerzego Maksymiuka, który udzielił w ten sposób młodemu wówczas reżyserowi swojego kredytu zaufania. Dziś, po latach, powiada się o Szejdzie, że był prekursorem teatru impresaryjnego, bez stałego zespołu aktorskiego i że formuła proponowanego przez niego teatru sprawdziła się. Udało się dlatego, że postawił wszystko na jedną kartę, ryzykując także własnymi, skromnymi zasobami finansowymi. Zaufało mu na początku kilka osób. Lokal wypatrzyła Kalina Jędrusik. Krystyna Janda i Andrzej Seweryn zgodzili się zagrać. Wsparcia udzielił Jerzy Maksymiuk i Jonasz Kofta.

Początkowo „Prezentacje” nie miały dobrej prasy. W możliwości reżysera uwierzyła od razu Krystyna Gucewicz, która towarzyszy teatrowi od początku istnienia, nie bacząc na koniunkturalne zawirowania. Inni przekonywali się powoli, a było nawet i tak, że ze szpalt „Teatru” recenzent nawoływał do zlikwidowania sceny. Początki nie były więc łatwe. Spartańskie warunki, kłopoty finansowe, poszukiwanie mecenasa i swojego miejsca na teatralnej mapie Warszawy. W spektaklach „grały” prywatne sprzęty Romualda Szejda, na przedstawienia aktorzy przychodzili z własnymi rzeczami w walizkach. Kiedy grali Biesiadę u hrabiny Kotłubaj (1980) Gombrowicza, jeszcze w domu kultury na Żoliborzu, aktorzy tłoczyli się w niewielkiej pakamerce, szumnie zwanej garderobą. Wanda Stanisławska-Lothe przychodziła z suknią, która należała niegdyś do Hanki Ordonówny, a Hanna Skarżanka przywoziła w garnkach jedzenie.

Musiało być coś magnetycznego w tym maleńkim teatrze, istniejącym na wariackich papierach, że aktorzy z nazwiskami decydowali się firmować jego działalność, przecież nie skuszeni ani apanażami, ani widokami na wielki rezonans. Zawsze grano tu dla niewielkiej liczby publiczności, choć zapewne ten kameralny charakter(gr. charakter = wizerunek), postać literacka o wyraźnie i... kontaktu z widzem stanowił pokusę i rzadka dla aktorów okazja prowadzenia rozmów na scenie: w tym teatrze zawsze ceniono sztukę konwersacji.

Kiedy Prezentacje przeniosły się do byłych Zakładów Norblina, ugruntowała się już opinia, że to teatr gwiazd. Rzeczywiście, głośne nazwiska na afiszu – obok już wspominanych – Ryszardy Hanin, Mirosławy Dubrawskiej, Magdaleny Zawadzkiej, Ewy Żukowskiej, Anny Seniuk, Jerzego Zelnika, Władysława Kowalskiego przyciągały publiczność. Ale obok nich pojawiali na tej scenie aktorzy jeszcze nieznani, dopiero zdobywający sobie pozycję zawodową. Tak było również i później, już po przenosinach do Norblina, gdzie na scenie spotykali się artyści wielu pokoleń, obdarzani wielką sympatią i szacunkiem publiczności (m.in. Nina Andrycz(1912-2014), aktorka od debiutu związana z warszawskim Teat..., Ewa Wiśniewska, Joanna Szczepkowska, Mariusz Benoit, Bronisław Pawlik) z utalentowanymi debiutantami. Teatr zdobywał sobie widza nie tylko paradą gwiazd. Na swoją markę zapracował rzetelnością oferty. Tutaj widz przychodził „na pewniaka”, wiedząc, że nie spotka go zawód.

Wybór nowej siedziby, po krótkim epizodzie występów na scenie Teatru Buffo, nie był przypadkowy. Szejd, zafascynowany teatrami podparyskimi, m.in. Ariane Mnouchkine, które znalazły pomieszczenia w dawnych stajniach, poszukiwał dla swojego teatru niekonwencjonalnego miejsca. Znalazł takie idealne wnętrze w zabytkowej hali fabryki Norblina, pozyskując dla tej idei dyrektora Muzeum Techniki. Środki na remont i adaptację znalazły się z funduszów na ochronę zabytków, choć i tym razem nie obyło się bez osobistego wkładu pracy.

Prezentacje to teatr, w którym niepodzielnie rządzi publiczność. Od niej zależy wszystko. Wprawdzie teatr ma dzisiaj już osobowość prawną i dotację, która pokrywa tzw. stałe koszty utrzymania, ale honoraria aktorskie pochodzą z wpływów za bilety. Tu nie można sobie pozwolić na granie do pustej sali. Na ogół nie ma z tym żadnych problemów, niektóre spektakle są sprzedawane na pniu, w ciągu paru godzin. Takim powodzeniem cieszyła się Niecierpliwość zmysłów (1993), dwie jednoaktówki ukazujące perypetie uczuciowe dwu par – w wersji klasycznej, kostiumowej i wersji mieszczańskiej z brawurą grane przez dwie doborowe pary: Marię Pakulnis i Bogusława Lindę oraz Adriannę Biedrzyńską i Cezarego Pazurę. Nie brakowało również publiczności na przedstawieniach Julio, jesteś czarująca Gilberta Sauvajon (1992) z Ewą Wiśniewską w roli gwiazdy francuskiego teatru, czy ostatnio Diable w purpurze Antoine’a Raulta (2009) z Ignacym Gogolewskim w roli kardynała Mazarin.

Do osobliwości Prezentacji należy długie utrzymywanie w repertuarze spektakli, na które stale jest zapotrzebowanie widowni, a także wznowienia dawnych realizacji w nowych obsadach. Najdłużej utrzymywała się na tej scenie Łysa śpiewacza Ionesco (1982) z Mirosławą Dubrawską, Anną Seniuk, Ryszardą Hanin, Witoldem Skaruchem, Markiem Bargiełowskim i Henrykiem Talarem – przez kilkanaście sezonów, wznowiono spektakl z sukcesem w roku 1996. Przez wiele sezonów nie schodziła z afisza Lekcja Ionesco (1987) z Joanną Szczepkowską, Mariuszem Benoit i Ryszardą Hanin (którą zastąpiła Eugenia Herman). Te „stare” przedstawienia nie mają jednak nic wspólnego z rutyną. Po dłuższej przerwie aktorzy sami przychodzą na próby wznowieniowe i publiczność może być pewna, że spotka się z wykonawstwem najwyższej próby, bez żadnego udawania, markowania, uciekania w partnera czy chowania się za dekorację. Tu zresztą nie ma gdzie się schować. Aktorzy podglądani są ze wszystkich stron i każde odstępstwo od scenicznej prawdy sprawiłoby widzowi zawód. Siłą Prezentacji jest jej autentyczny związek z publicznością, która przychodzi tutaj, nieraz wiele razy na ten sam spektakl, oczekując repertuaru dotykającego żywych spraw współczesnych w finezyjnym wykonaniu aktorskim. Szczególnym rysem teatru jest silna obecność w repertuarze literatury francuskiej i bliskie związki z kulturą francuską – Szejd kilkakrotnie przygotowywał tu wieczory piosenki francuskiej, a wybitni soliści i zespoły z Francji gościli w Norblinie przy uroczystych okazjach, m.in. Catherine Sauvage (1981), Marie Paule Belle (2005), Nicole Croisille (2006).