Pinkwart na czwartek: Altruizm głupoty

Głupota jest może jedyną cechą ludzką, którą jej posiadacze dzielą się ze wszystkimi wkoło najzupełniej spontanicznie, bez oczekiwania na jakąkolwiek wdzięczność czy korzyści materialne. W dawnych czasach propagowanie głupoty mogło skutkować satysfakcją czy poczuciem ważności – wtedy, gdy propagator głosił śmiało swe tezy stając twarzą w twarz z ludźmi i widział skutki swojego działania w postaci tworzenia się religii, koterii czy fanklubów. Dziś najczęściej głupota dociera do nas za pośrednictwem Internetu, może nie anonimowo, ale bez bezpośredniego kontaktu nadawców z odbiorcami, przez publikacje w mediach społecznościowych czy w wyrastających na ulicach i przy szosach profesjonalnie wykonanych bilbordach. Nie wiem, ile ich rozmieszczono na Podhalu czy poza nim, więc nie orientuję się, ile kosztowały, ale z pewnością nie powstały z niczego i za darmo. Ktoś za tę robotę zapłacił, ktoś pozwolił na umieszczenie bilbordu na swojej parceli, ktoś zapewne wymyślił treść, zrobił projekt, skierował zlecenie do produkcji.

No i wisi.

Od(sz)czep się! „Mamy do czynienia z preparatem terapii genowej” – dr Zbigniew Hałat – epidemiolog.

Bilbord firmuje organizacja pod nazwą „Polska Akcja Banerowa”. W Internecie PAB podaje link do konta, na które można wpłacać pieniądze na produkcję banerów antyszczepionkowych. Szukając nieco głębiej – znajdziemy kilkanaście nazwisk i patronującą całej sprawie organizację, która nazywa się „Gwardia Podhala”. Nie znam tych osób i jestem skłonny uwierzyć, że to są altruiści, którym na sercu leży dobro Ludzkości, przez duże „L”. Więc poczekajmy, aż któryś z gwardzistów opublikuje opartą na rzetelnych badaniach pracę naukową na temat szczepień czy innych problemów związanych z pokonywaniem wirusowej pandemii. Pewno jednak do tego nie dojdzie, gdyż chyba ci sami ludzie propagują opinię, że żadnej pandemii nie ma, wirus nie istnieje, w szpitalach leżą statyści, a rzekomy SARS-COV-2 to tylko taka lekka grypka – jak mówił lider innej protestanckiej organizacji podhalańskiej o nazwie „Góralskie Veto”. Jednak pod zamieszczonym na banerze stwierdzeniem o tym, że szczepionka jest preparatem terapii genowej podpisany jest Zbigniew Hałat, nazywany doktorem i epidemiologiem. Jest to osoba na tyle znana, że ma własne hasło w Wikipedii, a dla słuchaczy i widzów mediów firmowanych przez Tadeusza Rydzyka jest zdaje się autorytetem. Jednak treści wikipedyczne nie są tożsame ze stroną Dolnośląskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, gdzie lekarz Zbigniew Hałat w 2016 roku został dyrektorem medycznym. Pełni tę funkcję nadal, czyli jest pracownikiem rządowym. Ma 71 lat, w 1974 r. ukończył studia w Akademii Medycznej we Wrocławiu, faktu posiadania doktoratu nie uwidoczniono. Wiki: po studiach wyjechał do Afryki, gdzie zajmował się zwalczaniem epidemii chorób tropikalnych. Strona NFZ: po studiach w latach 1974-84 był zatrudniony w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu. W latach 80. pracował w Szpitalu Wojewódzkim im. Józefa Babińskiego. Wiki: po powrocie do kraju poświęcił się zapobieganiu AIDS podczas działalności w Polskim Czerwonym Krzyżu.  W pierwszej połowie lat 90. pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia i głównego inspektora sanitarnego. Dokładniej – funkcję dyrektora GIS pełnił w latach 1991-93. NFZ: w latach 1991-93 był zastępcą ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych (zapewne – to moja uwaga – w rządach Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jana Olszewskiego). Przez cztery lata był także pracownikiem naukowo-dydaktycznym na Uniwersytecie Medycznym w Warszawie.

I dalej w Wiki oraz innych, bardziej prywatnych źródłach czytamy, że autorytet Zbigniewa Hałata wspiera się na jego działalności propagującej picie wody i konsumpcję zdrowej żywności, na walce z produktami modyfikowanymi genetycznie, które uważa za współczesną broń masowego rażenia oraz z działalnością Światowej Organizacji Zdrowia będącej jego zdaniem ekspozyturą Komunistycznej Partii Chin, kierowaną przez dawnego etiopskiego terrorystę. Jest także komentatorem Radia Maryja, Telewizji „Trwam” i „Naszego Dziennika”. A teraz na celowniku jego publicystyki są wszystkie szczepionki antykowidowe, które są znacznie groźniejsze niż sam wirus, no i cała pandemia, w której jednym z najgroźniejszych elementów są respiratory, w wyniku podłączania których ludzie umierają. Fakt, nie da się ukryć: na kowid umierają częściej pacjenci pod szpitalnym respiratorem niż tacy, którym do wyzdrowienia wystarczył czosnyczek, aspiryna i żubrówka.

Polemizowanie z takim fachowcem jest oczywiście poza moim zasięgiem, choć aż mnie korci, by poprosić o podanie naukowych źródeł rewelacji wrocławskiego lekarza, a zwłaszcza źródeł jego wiedzy na temat klinicznych badań skutków spożywania genetycznie modyfikowanego ryżu, cielęciny i oscypków z selekcjonowanych przez górali owiec. Ale to może innym razem. Ciekawostką swojego rodzaju jest to, że w enuncjacjach „Gwardii Podhala”, które naturalnie interesują mnie znacznie bardziej, niż publicystyka medyczna Radia „Maryja” ostrze ataków skierowane jest – poza Komunistyczną Partią Chin – w stronę obecnych rządów w Polsce. A obecne rządy w Polsce miały zawsze na Podhalu wiernych sympatyków i tzw. żelazny elektorat.

Nie myślę jednak poważnie, że antyszczepionkowa – a przeto antyrządowa – akcja banerowa, wspieranie się autorytetem lekarza, który szczepionki uważa za eksperyment genetyczny czy ataki na terrorystę z Etiopii, stojącego na czele WHO to chytry plan, mający na celu zdyskredytowanie nielicznych przeciwników PiS-u na Podhalu. Przydawanie logiki nielogicznym działaniom, doszukiwanie się mądrości tam, gdzie aż wyje jej zupełny brak czy poszukiwanie drugiego dna tam, gdzie jest tylko jedno, ale za to głębokie dno – jest jeszcze głupsze niż propagowanie głupoty na altruistycznych banerach.

Jest wszakże w tej sprawie jeszcze jedna rzecz – powiedzmy – niezrozumiała. Oto firmujący antyszczepionkową akcję lekarz i były szef Senepidu jest pracownikiem Narodowego Funduszu Zdrowia podległego rządowi, który usilnie stara się wykazać, jak sprawnie prowadzi akcję antykowidowych szczepień. I nikt z rządu panu Hałatowi z powodu jego antynaukowej i antymedycznej działalności zarzutów nie stawia. A propagujący walkę z pandemią i akcję szczepień prawdziwy autorytet medyczny, dr Paweł Grzesiowski przez obecnego szefa Sanepidu, czyli współczesnego następcę Zbigniewa Hałata został oskarżony o działalność antyrządową i chce się pozbawić go prawa wykonywania zawodu. I to Zbigniew Hałat mimo swoich delikatnie mówiąc mało naukowych stwierdzeń jest na swym rządowym stołku bezpieczny – bo zapewne nikt PiS-owskiego establishmentu nie ruszy palcem współpracownika dyrektora Tadeusza Rydzyka – lekarza, walczącego nie tylko z koncernem Pfizera i Astra Zeneką, ale z GMO, LGBT i oczywiście ideologią gender, Unią Europejską, terrorystami z Komunistycznej Partii Chin i jej ciemnoskórym sojusznikiem z Etiopii.

Dodatkowym argumentem w tej sprawie są zapewne gwardyjskie ciupagi Podhalan.

Maciej Pinkwart, 8 kwietnia 2021

Dodaj komentarz