DZWONIĘ DO MOICH BRACI

Sztuka Khemiriego, młodego (ur. 1978), ale już bardzo cenionego dramaturga szwedzkiego (jego dramaty miały ponad 100 premier w wielu krajach), ukazuje spiralę niechęci, której źródłem jest ksenofobia i strach wywoływany aktami terroru.

Amor, chłopak nie mający nic wspólnego z zamachem, popada w rodzaj psychozy, podsycanej podejrzliwością otoczenia w jego śniadej urodzie dostrzegającego kogoś niebezpiecznego. Autor porusza się po mniej spenetrowanych rejonach kiełkującej nienawiści, przemocy i stanów lękowych, wywoływanych wrogością wobec Obcych.

Sztuka „telefoniczna”, główny bohater wciąż dzwoni do przyjaciół, „braci”, byłej dziewczyny, ale nie dochodzi niemal nigdy do intymnego kontaktu – a tego najbardziej izolowanemu od otoczenia Amorowi brakuje. Rzecz oparta na półtonach i niedopowiedzeniach wymaga dojrzałego, powściągliwego aktorstwa – stąd w realizacji pewien rozziew między treścią sztuki i jej przesłaniem, a możliwościami debiutujących aktorów, którzy z trudem mierzą się z tym wymagającym tekstem. Szkoda, bo zamierzenie było ambitne, a temat wciąż aktualny.

DZWONIĘ DO MOICH BRACI Jonasa Hassena Khemiri, tłum. Halina Thylwe, reż. Marta Malinowska, muz. Dominika Jarosz, Mateusz Trembaczowski, scenografia Iga Koclęga, obsada: Paulina Fonferek, Katarzyna Kucharska, Jakub Kordas, Mateusz Trembaczowski, Społeczna Scena Debiutów w Teatrze WARSawy, premiera 15 sierpnia 2020.

[tm]

Dodaj komentarz