Aleksander Bardini: Proszę się nie mizdrzyć

25 lat temu, 30 lipca 1995 zmarł Aleksander Bardini (ur. 1913), aktor, reżyser, a może przede wszystkim pedagog, m.in. mentor Andrzeja Strzeleckiego, i wybitny znawca teatru muzycznego. Zasłynął inscenizacją „Dziadów” Adama Mickiewicza (1955) na deskach warszawskiego Teatru Polskiego w okresie politycznej odwilży po okresie stalinowskim.

Już wcześniej przywracał Bardini polskiemu teatrowi rugowany przez władze repertuar romantyczny, reżyserując Balladynę jako spektakl dyplomowy w warszawskiej PWST (1954). Po obowiązkowych konsultacjach w Ministerstwie Kultury, Bardini usunął z finału utworu Słowackiego interwencję sił nadprzyrodzonych – Balladyna nie padała trupem rażona piorunem z wyroku boskiej sprawiedliwości, ale na banalną apopleksję.

Taki finał wywołał burzliwą dyskusję wśród najwybitniejszych krytyków i uczonych epoki, a Bardini nawet nie próbował go bronić względami artystycznymi. Ostatecznie w obliczu krytyki minister Włodzimierz Sokorski zawyrokował: „Piorun trzeba zachować, bo jak powiedział Jan Kott, jest to piorun antyfeudalny”.

Bardini nie tracił z wiekiem krytycyzmu i ostrości spojrzenia. Kiedyś zaproszony do radiowej Trójki zirytował się wiernopoddańczym szacunkiem, jaki okazywała mu redaktorka: „Proszę się tak do mnie nie mizdrzyć” – zażądał kategorycznie ku zdumieniu prowadzącej program.

Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz