Siła kobiet. „Madonny i ladacznice” Teatru XL

Katarzyna Michalik-Jaworska pisze po premierze w Teatrze XL:

Zacznę od miejsca, bo nie da się od niego nie zacząć. Szaleństwo realizacji pasji poprzez urządzenie w przestrzeni zupełnie do tego nieprzystosowanej teatru, wyłożenie na to prywatnych pieniędzy, kredytów i sił własnych ma znaczący wpływ na postrzeganie tego, co się wokół tego miejsca dzieje. Teatr XL, mający dosyć wieloletniej tułaczki po różnych punktach stolicy, zakupił lokal na Placu Hallera, zakasał rękawy i siłą bliskich i przyjaciół Teatru stworzył miejsce o ogromnej sile. Miejsce magiczne, bo przesycone dobrą energią, pasją, szaleństwem i miłością do kultury.

Na pierwszą premierę w nowej siedzibie wybrał sztukę greckiej aktorki i dramatopisarki Chrisy Spilioti w przekładzie Ewy Szyler: „Kto odkrył Amerykę?” Utwór ten, grany nieprzerwanie od dwudziestu dwóch  lat, doczekał się ponad trzydziestu inscenizacji w różnych teatrach na świecie. Spektakl Teatru XL na jego podstawie, w reżyserii Grzegorza Mrówczyńskiego dostał tytuł „Madonny i ladacznice”. Kto zaś madonną, kto ladacznicą? No właśnie…

Historia relacji dwóch kobiet, kuzynek – Lizy (Diana Karamon) i Kasi (Izabela Górska), na przestrzeni prawie 80 lat zmienia swą dynamikę kilkukrotnie, nie dając prostej odpowiedzi. Podszyte tkliwością emocje, choć czasem mocno burzliwe, czasem na wiele lat wytracające swoją energię, oziębłe, tkwią u podstaw siły kobiet. Podążamy za nimi od ich 8 do 80 lat. Przyglądamy się okruchom ich życia. Wybranym obrazom z najważniejszych dla nich momentów. To kobiety osadzone w rzeczywistości mocno patriarchalnej: ani madonny, ani ladacznice, które w całej swojej złożoności podejmują decyzje – zarówno te dobre, jak i te złe. Dokonują wyborów, które ważą na całym ich losie. Przyglądają się sobie z miłością, czasem nieco z zazdrością czy rywalizacją i widzą, że gdyby na rozstaju dróg wybrały nieco inaczej, byłyby w zupełnie innym punkcie. Być może w sytuacji tej drugiej. Madonny i ladacznice są przecież bardzo podobne. Łączy je ta sama namiętność, fascynacje, pragnienia. Różnica polega tylko w rzeczywistości, która jest wynikiem ich wyborów. A siłą napędową konfliktu jest, o ironio, właśnie ich więź.

Przez cały spektakl żadna z bohaterek nie opuszcza przestrzeni scenicznej. Obserwują się nawzajem właściwie nie spuszczając z siebie wzroku. A widz, dzięki intymnej przestrzeni Teatru XL jest z nimi przez cały spektakl niemal oko w oko. Blisko. Na tyle blisko, że trudno się oprzeć wrażeniu, że znamy je bardzo dobrze. Możemy dostrzec w nich kobiety znane nam z naszego życia, mieszkające obok nas. A może to my same. Dlatego patrzymy na nie z czułością. To właśnie jest siła kobiet! Ale też siła dwóch aktorek, które brawurowo dźwignęły ciężar tragikomedii podając go w sposób niezwykle lekki.

Emocjonalnym dla mnie jest jeszcze jeden równoległy wątek przedstawienia. Temat „dziedziczenia” schematów, wyborów życiowych i postaw. Czy alkoholizm, bezrobocie, złe wzorce przenosimy bezwarunkowo w kolejne pokolenia? Co sprawia, że te obciążenia determinują w znacznej mierze nasze wybory? I czy mamy odwagę jednoznacznie określić człowieka madonną bądź ladacznicą.

Na szczególną uwagę zasługuje scenografia. Ascetyczna, ograniczająca się do mobilnej szafy, wieszaka na ubrania, ogrywana przez cały spektakl prostymi, dynamicznymi środkami. A jednocześnie przestrzeń jest absolutnie służebna względem opowiadanej historii, co zaskakująco dodaje jej siły.

Spektakl z pozoru o kobietach, ale jego uniwersalizm sprawia, że tak naprawdę to spektakl o człowieku. Zachęcam nie tylko do jego obejrzenia, bo naprawdę warto, ale także do zapoznania się z nowym miejscem na mapie teatralnej stolicy.

Katarzyna Michalik – Jaworska

MADONNY I LADACZNICE, na podstawie utworu: „KTO ODKRYŁ AMERYKĘ?”

autor: CHRISA SPILlOTI, przekład: EWA T. SZYLER

reż: Grzegorz Mrówczyński

WYSTĘPUJĄ

LIZA- Diana Karamon, KASIA- Izabela Górska

PREMIERA: 21, 22 lutego 2020 r.

Jedna myśl na temat “Siła kobiet. „Madonny i ladacznice” Teatru XL

Dodaj komentarz