Koleżanka ze szkoły

Szczycę się tym, że Alina Kietrys to moja młodsza koleżanka ze szkoły, z prestiżowego na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku IX L.O. w Gdańsku (szkoła ćwiczeń ówczesnej WSP). Zbudowano nawet nowy gmach gdzieś między Wrzeszczem a Oliwą. Pracowaliśmy wytrwale w grupie szkolnej nad montażem poetyckim. Nieśmiała Alina próbowała sił jako aktorka, a ja usiłowałem reżyserować. Niemal nazajutrz poszliśmy swoimi filologiczno-teatralnymi drogami blisko sceny i pióra, zawsze jednak spoglądając na realizację młodzieńczych ideałów z wielką poezją w tle.

Niedawno w ramach zaległości czytelniczych mogłem wreszcie wziąć do ręki znaną książkę Aliny Kietrys „Niespokojni”. Autorka dokonała rzeczy niezwykłej, bo „nim się wszystko jak wata ucukruje, jak tytuń uleży” oddała głos nieżyjącym już wybitnym, naszym współobywatelom, a także ich najbliższym stanowiącym z bohaterami jedność, co rzadko kiedy w faktografiach w ogóle bierze się pod uwagę. Uświadomiłem sobie, że o ludziach i sprawach zdawałoby się znanych wiedziałem tak niewiele. Bohaterowie „Niespokojnych” mówią do nas bezpośrednio dzięki oryginalnej, pisarskiej kompozycji i polszczyźnie, która potrafi, na wzór niemal norwidowski; „odpowiednie dać rzeczy słowo”.

Ostatnio miałem okazję wspomnieć Alinie o pracy nad inscenizowaniem Norwida z młodzieżą aktorską. Być może kolejny raz przyjdzie mi się zmierzyć z niedokończoną tragedią – „Kleopatra i Cezar”. Zbliża się bowiem dwieście lat, „gdy Boży palec zaświtał” nad wieszczem z Mazowsza i jak ironizował poeta:

„nie zdając sprawy z rzeczy, które czyni,

żyć mi nakazał w żywota pustyni… „

Alina zgodziła się ze mną, że klasyków nie można już wystawiać na wtórny, konwencjonalny sposób. No, dobrze, ale granie Norwida nie opiera się na żadnym stylu, tym bardziej dawnym. Czy podejmujesz się zatem dzisiaj rozwiązać problemy z jego zrozumieniem? – spytała. Nastąpiła długa wymiana myśli; z jednej strony – o kreatywnym podejściu do scenicznej wypowiedzi, z drugiej – o tworzeniu przeciw bezrefleksyjnemu zawierzeniu ludziom, którzy boją się zrozumieć. Za stawianie niełatwych pytań cenię

Grzegorz Mrówczyński

Dodaj komentarz