ŻYWOT JÓZEFA na scenie Studio Teatru Narodowego

„Żywot Józefa” Mikołaja Reja (pierwszy oryginalny polski dramat) w realizacji Pracowni Staropolskiej w reżyserii Jarosława Gajewskiego, w Teatrze Narodowym, na Scenie Studio w dniu 17 listopada 2019 r (niedziela) o godz. 16.00.

Od realizatorów:

Żywot Józefa Mikołaja Reja (ojca polskiej literatury), pierwszy oryginalny polski dramat w realizacji Pracowni Staropolskiej miał premierę 3 listopada 2018 r. i jest pierwszym przestawieniem trzyletniego projektu artystyczno-badawczo-edukacyjnego, realizowanego przez Akademię Teatralną im. A. Zelwerowicza na zamówienie Fundacji Uwaga na Kulturę!, we współpracy z Dzielnicowym Domem Kultury Ursynów. Wykonawcami są studenci Wydziału Aktorskiego, specjalności Aktor Teatru Muzycznego i aktorzy zawodowi (czwórka pedagogów AT).

Nasze przedstawienie jest też znaczącym zdarzeniem muzycznym. Decyduje o tym przede wszystkim muzyka przygotowana i grana na żywo przez prof. Marię Pomianowską i jej zespół (na staropolskich instrumentach rekonstruowanych: fidel płocka, suka biłgorajska, suka mielecka oraz egzotycznych: sarangi, kobys, ney, duduk, bębny irańskie…). Bogate, wielogłosowe partie chóralne, dynamiczna choreografia i muzyczne dążenia całości dramaturgicznej współtworzą pełne energii przedstawienie o intensywnej atmosferze i wartkiej akcji .

Oprawa scenograficzna prof. Marka Chowańca inspirowana teatralną architekturą średniowiecza i renesansu, a także zwiewne kostiumy dr Anny Adamek dopełniają estetyczny ton przedstawienia, w którym koloryt staropolski miesza się z bliskowschodnią starożytnością.

Recenzja Katarzyny Flader „Józef wywyższony” („Teatr”, 2/2019)

Spektakl został mocno sprzężony z muzyką, niekiedy wyrasta z jej ducha i na niej się opiera. Wiele scen jest śpiewanych i konstruowanych zgodnie z muzyczną dramaturgią.

Żywot Józefa – pierwszy oryginalny polski dramat napisany przez Mikołaja Reja w roku 1545 – miał prapremierę przeszło czterysta lat później w Teatrze Nowym w Łodzi, wystawiony przez Kazimierza Dejmka (1958). Do chwili obecnej doczekał się najprawdopodobniej tylko dziesięciu realizacji. W tej grupie, oprócz kolejnych wersji Dejmka, znajdują się radiowa realizacja Janusza Kukuły i telewizyjny spektakl Piotra Tomaszuka. Sześćdziesiąt lat po prapremierze Jarosław Gajewski z aktorami zawodowymi i studentami Akademii Teatralnej sięgnął po renesansowy dramat. Spektakl jest częścią projektu Pracowni Staropolskiej, w ramach której artyści z różnych dziedzin sztuki wraz ze studentami wypracowują wspólny kształt widowiska opartego na literaturze dawnej.

Historia Józefa zapisana w Księdze Rodzaju jest znana także za sprawą literackich reinterpretacji i wizualnych odczytań. Obrazowe przedstawienia Abrahama Bloemaerta, Rembrandta, Philippa Veita czy powieść Tomasza Manna świadczą, że narracja o Józefie stanowi temat dla każdej epoki. Józef, najmłodszy syn Jakuba, zrodzony z ukochanej Racheli, wykazujący się ponadprzeciętną inteligencją, prawością i urodą, cieszył się wyjątkowymi względami ojca. Wzbudzał tym zawiść braci, którzy najpierw wrzucili go do studni, a potem sprzedali jako niewolnika, donosząc ojcu, że Józefa rozszarpało dzikie zwierzę. Ostatecznie dostał się on do niewoli egipskiej i trafił do Putyfara – dowódcy straży faraona. Ten dostrzegł, że „Bóg jest z Józefem” i szybko uczynił go zarządcą majątku. Zefira – żona Putyfara – zauroczona Józefem, chciała go uwieść. Kiedy została odrzucona przez młodzieńca, postanowiła oskarżyć go o gwałt. Józef trafił do królewskiego więzienia. Tu zasłynął z trafnej interpretacji snów. Po tajemniczym śnie faraona o siedmiu krowach tłustych i chudych Józef został wezwany na dwór władcy, by odczytać wizję senną. Twierdził, że kraj czeka siedem lat urodzaju, po których nastanie siedem lat głodu. Poradził, by zbudowano spichlerze i gromadzono zapasy. Faraon mianował go wielkim wezyrem – zarządcą całego kraju. W latach głodu Jakub wysłał synów do Egiptu, by zakupili zboże. Józef, który rozpoznał przybyłych braci, przebaczył im i sprowadził do Egiptu wraz z ojcem. Tak można streścić dziejące się kilkadziesiąt lat zdarzenia.

Historia Józefa, uznawana za opowieść o początkach ludzkiej wspólnoty i ludzkich dziejów, weszła do literatury żydowskiej i chrześcijańskiej, a jedna z sur Koranu została jej w całości poświęcona. Dzieje Józefa i jego braci stały się inspiracją dla Mikołaja Reja w czasie, gdy przejmowały go nowinki religijne i idee reformacji. Po Krótkiej rozprawie między trzema osobami, niebędącej jeszcze dramatem, a dialogiem, pisarz przygotował synkretyczny utwór, który w swej formie łączył różne wypracowane już gatunki dramatyczne i tradycje teatralne.

Inscenizacja Jarosława Gajewskiego, wierna dramatowi, nie wprowadza, jak w przypadku wszystkich wersji Dejmka, krotochwil czy intermediów spoza utworu. Zgodnie z oryginałem podąża za zaproponowaną przez pisarza narracją, chcąc przywołać wszystkie najważniejsze wątki. Rzecz jasna, dokonano jednak wielu skrótów (dramat liczy ponad sześć tysięcy wersów). Spektakl, co stanowi o jego sile, został mocno sprzężony z muzyką, niekiedy wyrasta z jej ducha i na niej się opiera. Wiele scen jest śpiewanych i konstruowanych zgodnie z muzyczną dramaturgią. Zapraszając do współpracy Marię Pomianowską, reżyser postawił z jednej strony na kompozycje dawne, nie tylko polskie, z drugiej na mistrzowski eklektyzm muzyki różnych kultur, zwłaszcza Wschodu. Pomianowska jako autorka muzyki to także gwarancja wykorzystania dawnych instrumentów. Podczas spektaklu czterech muzyków, siedząc na drewnianym podeście, na żywo wykonuje kompozycje. Dźwięki staropolskich instrumentów czasem przenoszą nas w jarmarczny świat średniowiecznej Europy, czasem w orientalną atmosferę bogatego Egiptu. Trzeba przyznać, że młodzi studenci Akademii Teatralnej są sprawnymi aktorami, ale przede wszystkim bardzo utalentowanymi śpiewakami.

Żywot Józefa to spektakl zamknięty w precyzyjnej formie. Aktorzy mają perfekcyjnie opracowany ruch i gest, który nawiązuje głównie do sztuki średniowiecznej i renesansowej. Kompozycje ciał (na przykład kontraposty) odnoszą się do układów malarskich lub rzeźby. Operowanie alegorią, symbolem, skrótem wprowadza widza w świat umowny, ale nie sztuczny. Małgorzata Lipmann w roli Racheli inspiruje się obrazami średniowiecznych Madonn. Po wiadomości o śmierci Józefa staje się figurą Matki Boskiej Bolesnej. Zresztą odnosi się wrażenie, że opowieść Gajewskiego nie tkwi tylko w Starym Testamencie, lecz zapowiada – choćby poprzez wizualne aluzje – nadejście Zbawiciela i jego ofiarę. Reżyser, grając Jakuba, ojca rodu, czasem przypomina Świętego Józefa – opiekuna Jezusa, czasem Boga troszczącego się o wszystkie swoje dzieci, choć otaczającego specjalną troską wybrańca. Gajewski, poprzez powagę i pewien pietyzm, nadaje swej postaci charakter dostojnego patriarchy. Nie pozbawia jej jednak czułości i troski wobec żony i synów.

Aktorzy w trakcie gry przyjmują na siebie różne role, nieraz kontrastowe, przechodzą od zadań indywidualnych do scen zbiorowych, ze świata kultury żydowskiej do egipskiej. Balansują między żywiołem komicznym i tragicznym, między rubasznością ulicy a religijnością teatru misteriowego. Zabawa nie przesłania jednak wagi ukrytego w dramacie problemu.

Przyjętej konwencji sprzyja umowna scenografia Marka Chowańca. Drewniana konstrukcja składająca się z kilku poziomów nawiązuje do średniowiecznych mansjonów, jarmarcznych podestów, ale także odnosi do trójkondygnacyjnej sceny elżbietańskiej (dostrzec można tu także pewien ukłon wobec scenografii Andrzeja Stopki). Pozostawia wiele miejsca na wyobraźnię widza. Na drewnianym podeście może być łąka, na której bracia Józefa wypasają stada, ale i sypialnia Zefiry. Podobnie rzecz ma się z prostym rekwizytem. Drewniane sześciany raz są krzesłami, innym razem mogą wyobrażać worki ze zbożem. O miejscu gry informuje opadający za muzykami arras: inny do scen dziejących się w Izraelu, inny do rozgrywanych w Egipcie. O tym, że jesteśmy w państwie faraona, przypominają także pojawiające się nad mansjonem piramidy. Te proste, zabawne rozwiązania nadają inscenizacji ludyczny rys.

Humor kryje się też w sytuacjach i postaciach. Jego czar działa zwłaszcza w scenie między Zefirą a Achizą. Służąca wspomaga panią w planie uwiedzenia Józefa. Obezwładniona w namiętności, lecz dumna Zefira Lipmann jest przeciwieństwem trzpiotowatej panny służebnej. Joanna Halinowska jako Achiza buduje swą postać wyrazistymi, mocnymi środkami. Sposób mówienia, gestykulowania, mimika tworzą z niej postać z krwi i kości, żywą i zabawną. Jej Achiza wpisuje się w poczet służących znanych już ze starożytnych fars i komedii, a potem świetnie konstruowanych w komedii dell’arte. Józef Huberta Paszkiewicza – górujący nad pozostałymi postaciami fizycznie – jest pewny siebie, sprawia wrażenie wyniosłego, może pysznego, co usprawiedliwia nieco niechęć braci. Dla widza żyjącego w świecie skrajnych emocji i zmieniających się nastrojów stałość wewnętrzna Józefa może być nawet irytująca. Jego spowolnione ruchy oddają jednak przyrodzone dostojeństwo i dumę biblijnego bohatera. Józef ma poczucie swego wybraństwa i powołania. Przystojny, inteligentny, wzbudza zainteresowanie kobiet. Jego silne uczucia objawiają się dopiero w scenie spotkania braci, kiedy w okresie głodu rozpoznaje ich w żydowskich przybyszach. Najpierw sprawdza ich i z nimi gra. Nie mogąc dłużej powstrzymać emocji, wyjawia braciom prawdę i mimo doznanych krzywd okazuje przebaczenie i roztacza opiekę nad całą rodziną. Wielką czułość i wzruszenie wzbudza w nim najmłodszy – Benjamin – jedyny brat z tej samej matki. Podobnie duże emocje odczuwa przy spotkaniu ze starym ojcem. Wypełnienie się przepowiedni z młodzieńczego snu (rodzice i bracia kłaniają się przed nim) uświadamia mu wagę jego powołania.

Reżyser wykorzystuje tradycyjną symbolikę przestrzeni – góra to obszar lepszy, uświęcony, kojarzący się z przyszłością, podczas gdy dół jest świecki, gorszy, czasem należy do sfery zła i odnosi do przeszłości. Na samej górze przebywa faraon (Joanna Halinowska) ubrany w złotą zwiewną szatę (na oddzielne uznanie zasługują piękne w kroju i fakturze kostiumy Anny Adamek). Jako jedyny spośród wszystkich postaci ma wzmocniony głos mikrofonem. Unosi się nad poddanymi. Należy bardziej do świata bogów niż świata ludzi. Na górny podest prowadzą schody z lewej i prawej strony. Symbolizują one wspinanie się człowieka na drodze życia, jego nieustanne starania i walkę, są też odwołaniem do drabiny Jakubowej, która niegdyś przyśniła się biblijnemu patriarsze. Najniżej, bo w zapadni, dzieje się scena w więzieniu. To świat skazańców, do którego trafia Józef, by później dzięki swojej cnotliwości i konsekwencji dojść na samą górę.

Mimo staropolskiego języka widz z łatwością wchodzi w sceniczny świat (o rozumienie tekstu Reja zadbał Patryk Kencki). Jest to niewątpliwie zasługą pracy nad słowem, sprawnej gry aktorskiej, dobrego scenariusza, ale także oprawy wizualnej i muzycznej spektaklu, które dopowiadają to, co może umknąć lub zatrzeć się w warstwie werbalnej. Gajewski nie tylko przypomina nam pierwszy staropolski dramat, bawi się nim, ale przede wszystkim bardzo serio chce ożywić „założycielską” opowieść naszej kultury, która świadczy, że los człowieka wpisany jest w jakiś nieznany, często naznaczony cierpieniem i trudem scenariusz, mający jednak głębszy sens i ponadludzki cel. To świat, w którym nie mnoży się zła, lecz na zło odpowiada dobrem, świat, w którym miłosierdzie jest ponad sprawiedliwością.

Pracownia Staropolska
Żywot Józefa Mikołaja Reja
adaptacja, reżyseria Jarosław Gajewski
premiera 3 listopada 2018

Dodaj komentarz