Ballyturk, czyli nigdzie

Tomasz Miłkowski pisze po premierze BALLYTURK w „Przeglądzie”:

Irlandzki reżyser i dramaturg Enda Walsh zabłysnął jako autor Disco Pigs, Elektrycznego parkietu i kilku innych sztuk, które zawitały na wielu scenach europejskich. Krytycy brytyjscy go uwielbiają, a zwłaszcza jego poczucie humoru bliskie poetyce teatru absurdu.

W Polsce nie miał jak dotąd wielkiego szczęścia. Choć Elektryczny parkiet w Narodowym wypadł wyśmienicie, został zjechany przez recenzentów, często mylnie oceniany przez nich kategoriami dramatu obyczajowego.

Ale, uwaga, to akurat nie ten Irlandczyk, bliżej mu do Becketta niż do popularnego u nas McDonagha. Pewnie tego dystansu do dramaturgii Walsha nie przełamie najnowsza, niezależna produkcja, za którą stoi Przemysław Wasilkowski – autor tłumaczenia, reżyser oraz wykonawca jednej z ról. Piszę „jednej z ról”, bo bohaterowie Walsha nie mają nawet imion. To dwa „świry” (drugiego gra Artur Krajewski) tworzący w odizolowanej od reszty świata przestrzeni wyobrażone miasteczko Ballyturk, ich mieszkańców i łączące ich dziwne relacje. Sami też tworzą między sobą rozmaite rytuały, zapobiegające atakom agresji, na przykład karmią się nawzajem podczas skromnych posiłków, oceniają także swoje występy.

Kiedy zjawia się nieoczekiwanie w ich kryjówce ta trzecia (dawno niewidziana w teatrze Małgorzata Rudzka), sprawia między nimi wrażenie kosmitki. W świecie świrów ta poukładana wewnętrznie niczym Mrożkowski Stomil niechciana przybyszka sprawia (niemal mimochodem), że ich świat się wali. Gra musi się skończyć dramatycznie.

Interpretować to można na różne sposoby, ale esencją spektaklu jest rozdygotana forma, w której cały czas czai się panika, nieodłącznie towarzysząca parze bohaterów. Ich ratunkiem pozostają rytuały i toczona gra, którymi rozpraszają lęki. Chociaż Walsh na koniec uchyli furtkę – w finale pojawi się dziewczynka, wnosząca ze sobą nadzieję na przyszłość.

Tomasz Miłkowski

BALLYTURK Enda Walsha, tłum. i reż. Przemysław Wasilkowski, produkcja niezależna, premiera w Teatrze SOHO w Warszawie, 6 września 2019

Dodaj komentarz