Marzył o tym Boy

Laudacja na cześć Gołdy Tencer, Laureatki NAGRODY IM. Tadeusza Żeleńskiego-Boya, wygłoszona przez Tomasza Miłkowskiego w Teatrze Kwadrat, w ostatnim dniu XVI Festiwalu Warszawa Singera. Wręczenie Nagrody było finałowym akcentem wieczoru promocyjnego książki Gołdy Tencer „Jidisze mame”, powstałej w duecie z Katarzyną Przybyszewską-Ortonowską. Spotkanie, w którym uczestniczył także syn Laureatki, Dawid Szurmiej, prowadził Remigiusz Grzela:

Szanowni Państwo,

Przypadł mi w udziale zaszczyt wręczenia – w imieniu polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych – dorocznej Nagrody im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego pani Gołdzie Tencer.

Zanim jednak to uczynię, przypomnę pokrótce dzieje ten Nagrody, która ustanowiona została i przyznana po raz pierwszy w roku 1957 z inicjatywy Romana Szydłowskiego z intencją wyróżniania wybitnych osiągnięć artystycznych, znaczącego dorobku i poszukiwań otwierających nowe pola sztuki teatru w Polsce.

Pierwszym laureatem nagrody został Kazimierz Dejmek za inscenizację odwilżowego przedstawienia „Święto Winkelrieda” w łódzkim Teatrze Nowym. Nietrudno zauważyć, że od samego początku Nagroda ta wiązała się z rozbudzonymi nadziejami wolnościowymi i oczekiwaniami na bujny rozkwit sztuki teatralnej, szczególnie silnymi w latach przełomów politycznych.

W pierwszym dziesięcioleciu funkcjonowania nagrody jej laureatami zostali w kolejnych latach:

Krystyna Skuszanka i Jerzy Krasowski za osiągnięcia w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie,

Jacek Woszczerowicz za inscenizację i rolę tytułową w „Ryszardzie III” Szekspira na deskach warszawskiego Teatru Ateneum

Erwin Axer za osiągnięcia reżyserskie w warszawskim Teatrze Współczesnym,

Edward Csató za publicystykę teatrologiczną i Gustaw Holoubek za kreacje aktorskie,

Wojciech Siemion za osiągnięcia w stylizacji ludowej,

Tadeusz Łomnicki za rolę Artura Ui w Teatrze Współczesnym w Warszawie,

Lidia Zamkow za osiągnięcia reżyserskie,

Adam Hanuszkiewicz za osiągnięcia reżyserskie i aktorskie w Teatrze Powszechnym w Warszawie,

Konrad Swinarski za inscenizację „Nie-Boskiej Komedii”.

Proszę mi wybaczyć to krótkie repetytorium z historii polskiego teatru. Przypominam te nazwiska artystów i dzieła przez nich formowane po to, aby dać wyraz przekonaniu, iż ta Nagroda z zadziwiającą trafnością wskazywała na koryfeuszy polskiej sceny, rejestrując zjawiska najwyższej miary.

W tej rejestracji zdarzyły się krótsze i dłuższe zacięcia, zwykle związane z zawirowaniami politycznymi, kiedy nadzieje na przyszłość przygasały. Nagrody nie przyznano w roku 1967 ani w roku 1971, ale dłuższa przerwa nastąpiła od roku 1982 – stan wojenny w nagrodzie Boya trwał 20 lat, aż do roku 2001, raz tylko przerwany, aby w roku 1990 przyznać to wyróżnienie pierwszemu dramaturgowi Rzeczypospolitej, Sławomirowi Mrożkowi.

Od roku 2001 Nagroda Boya powróciła i jest przyznawana nieprzerwanie. Nowy rozdział w historii tego wyróżnienia otworzył laur wręczony wówczas Kazimierzowi Kutzowi za osiągnięcia reżyserskie ze szczególnym uwzględnieniem inscenizacji dramatów Tadeusza Różewicza.

W ostatnim dwudziestoleciu wśród laureatów znaleźli się m.in.: Jerzy Grzegorzewski, Zbigniew Zapasiewicz, Ewa Dałkowska, Maja Komorowska, Anna Augustynowicz, Agata Duda-Gracz, Agnieszka Glińska, Ignacy Gogolewski, Jan Englert, Janusz Gajos, Andrzej Seweryn, Janusz Wiśniewski. W ubiegłym roku Nagrodę odebrała Krystyna Janda za wybitne osiągnięcia artystyczne, w tym w szczególności w sztuce monodramu – jurorzy

podkreślali nie tylko artystyczną, ale i duchową wagę spektaklu „Zapiski z wygnania”, notabane powstałego z inspiracji Gołdy Tencer.

To, że właśnie Gołda Tencer dołącza do tej obsady marzeń, którą stanowią laureaci Boya, do tego szczególnego spektaklu budowanego między pokoleniami, tworzącego w historii polskiego teatru, jak mawiał Norwid „ciąg i tok”, wydaje się oczywiste i naturalne. Bo nie tylko ubiegłoroczna laureatka znalazła się w kręgu jej oddziaływań. Laureatka sprzed dwóch lat, Agata Duda-Gracz pod opiekuńczymi skrzydłami Teatru Żydowskiego stworzyła w przestrzeni Simfonii Varsovii instalację inspirowaną prozą Brunona Schulza, była też animatorką działania artystycznego pod Dworcem Gdańskim w rocznicę wydarzeń marcowych „Spakowani, czyli skrócona historia o tym, kto czego nie zabrał”.

Mało tego, laureat Boya sprzed trzech lat Wojciech Kościelniak dopiero co, bo w czerwcu tego roku dał w Klubie Garnizonowym porywającą prapremierę swojego autorskiego musicalu „Śpiewak jazzbandu”, otwierającą czas obchodów 70-lecia Teatru Żydowskiego, które przypada w roku 2020. Można by tak podróżując po laureatach Boya wychwycić jeszcze niejedną żywą nić łączącą się twórczo z Gołdą Tencer. Potwierdza to – jak na dłoni – żywą obecność Teatru Żydowskiego i jej koryfeuszki w samym centrum teatru polskiego.

„Nie mam wątpliwości, że teatr żydowski jest częścią kultury polskiej” – pisała w niedawno wydanej fundamentalnej księdze o teatrze polskim i żydowskim „Polska Szulamis” profesor Anna Kuligowska-Korzeniewska. Wyraz temu przekonaniu dali też jurorzy Nagrody Boya, podkreślając w werdykcie organiczny związek sceny polskiej i żydowskiej.

Uroczystemu wręczeniu nagrody Boya towarzyszy zwykle laudacja na część laureatki czy laureata. Mamy jednak do czynienia z sytuacją wyjątkową. Od ponad tygodnia trwa przecież nieustająca laudacja – mam na myśli XVI Festiwal „Warszawa Singera”, dziecko dojrzewające i kwitnące pod ręką Gołdy Tencer.

Dzisiaj pojawia się przed naszymi oczami druga wielka i ważka laudacja – to księga „Jidisze mame”, potężny tom będący zapisem myśli, doświadczeń i dokonań Gołdy Tencer i jej pokolenia, powstały we współpracy z Katarzyną Przybyszewską-Ortonowską.

Ale trwa też trzecia laudacja pisana każdego dnia – to niekończąca się opowieść o wytrwałej walce artystki, „odnowicielki życia żydowskiego i życia kultury Żydów w Polsce”, jak to określił trafnie Remigiusz Grzela, nie tylko o przetrwanie, ale stabilny rozwój i nowoczesne oblicze współczesnego teatru żydowskiego w Polsce. Stąd też utrata siedziby Teatru Żydowskiego przy placu Grzybowskim, choć strata niebywała, nie wytrąciła jej cugli z rąk – nadal powozi wozem teatralnym Żydowskiego niczym wozem Tespisa, który jeszcze silniej niż w przeszłości splata się z działaniami innych scen, przenika je, pojawiając się w nieoczekiwanych przestrzeniach i konfiguracjach, nie tylko przy okazji festiwalu Singera. Ta budząca szacunek praca i wiara w sukces już owocuje. Teatr pod jej ręką rozkwita, oferując widzom głębokie przeżycia i nowe krajobrazy, łącząc tradycję z nowoczesnością, przełamując bariery pokoleniowe i estetyczne.

Marzył o tym przed laty Tadeusz Żeleński-Boy, kiedy pisał o zniesieniu „chińskiego muru” między kulturą polską i żydowską. Toteż witamy Gołdę Tencer w ekskluzywnym klubie laureatów Nagrody Boya z prawdziwą radością i poczuciem solidarności dla jej pięknego dzieła.

Pozwolicie Państwo, że odczytam oficjalny werdykt wypisany na dyplomie honorowym Nagrody – autorstwa artysty grafika Janusza Goika:

„Sekcja Polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych/ Polish Section of International Association of Theatre Critics/ Klub Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy RP przyznaje
Nagroda im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya’ 2019
Pani GOŁDZIE TENCER
za tworzenie nowych przestrzeni polskiego teatru, a zwłaszcza prowadzenie i unowocześnianie Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich”.

Serdecznie gratuluję.

Dodaj komentarz